„PRZESUŃ W PRAWO ALBO GIŃ, czyli skecz show o szukaniu miłości tam, gdzie jej nie ma” wg scen. i w reż. Mateusza Płochy i Marka Baranowskiego w Klubie Komediowym w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.
Oglądamy spektakl zaskakujący, bo twórcy mają niezłą bekę ze swojej przecież publiczności – wciąż młodej, jeszcze nieźle zarabiającej warszawskiej klasy średniej, i – z jej rozmaitych dylematów. Rzecz jednak wcale nie tylko o trudnościach stworzenia stadła przy użyciu nowoczesnych technologii, np. tytułowych aplikacji randkowych, przede wszystkim bowiem bohaterką tej jazdy bez trzymanki (bardzo wdzięczną – jak się okazuje) jest – poprawność polityczna w rozmaitych jej spektrach, tak różnie rozumiana przez lewacką hipsteriadę i przez kościelną czy polityczną konserwę.
Rzecz jest momentami nieprawdopodobnie wulgarna, cóż, licentia poetica gatunku, szczęśliwie autorom słowa służą, także te uznawane za mniej salonowe, a w ustach aktorów brzmią jak poezja najczystszych wód. Nie wierzycie? To pod żadnym pozorem proszę się nie spóźnić na początek 2. aktu, zaśpiewany przez Maję Szkutnik song o bzykanku (Pardon my French) jest po prostu obłędny.
Zwracam uwagę na aktualny skecz o wigilii i o wolnym miejscu przy stole, który – choć przecież jakoś gorzki – to jest jednak nieprawdopodobnie śmieszny, a moim ulubionym – uprzedzę, że totalnie niepoprawnym, ale równie okropnie zabawnym – jest skecz o imieniu psa.
Spektakl jest fantastycznie zagrany, mam nadzieję, że młodzi aktorzy (wsparci przez ździebko starszego Piotra Furmana) na stałe zagoszczą na wymagających przecież deskach KK – oprócz wspomnianej Mai Szkutnik zapamiętujemy zatem nazwiska Weroniki Kozakowskiej, Oliwii Hołozubiec, Macieja Karbowskiego i Mateusza Dymidziuka.