08.03.2021, 09:46 Wersja do druku

Przedtem

"Noc wśród drzew" w reż.  Radka  Stępnia w AST we Wrocławiu. Pisze Hubert Michalak w portalu Teatrologia.info.

fot. mat. teatru

Bez względu na to, z jak szalonymi, niekonwencjonalnymi i nieprzewidywalnymi pomysłami przyjdzie się w trakcie kariery zawodowej mierzyć absolwentkom i absolwentom szkół teatralnych, fundamenty aktorskiej edukacji wciąż opierają się o psychologię postaci, wiarygodność emocjonalną i prawdopodobieństwo sceniczne. Przedstawienie Noc wśród drzew pozwoliło wszystkie te elementy przetrenować w bezpiecznych, szkolnych warunkach. A trening ten, po przybraniu formy przedstawienia dyplomowego, jest tak apetyczny, że nie powstydziłaby się go niejedna scena zawodowa.

Wiedeńskie mieszkanie pianisty Gerharda Auersbergera (Jakub Stefaniak) i jego żony Mai, śpiewaczki rozkochanej w repertuarze Henry’ego Purcella (Aleksandra Perek), czeka na swych gości. Gospodyni, wspierając się sznapsami, przyjmuje kolejnych przedstawicieli młodej sztuki przybywających by wysłuchać prawykonania sonaty stworzonej przez pana domu. Pierwszy pojawia się Thomas Bernhard, nieśmiały literat krótko po debiucie w czasopiśmie rolniczym (Mateusz Osiadacz). Wkrótce po nim przybywają kolejni: Anna Schrecker, niedoceniana pisarka z ambicjami (Anna Kozłowska), Jeanie Billroth, której debiut prozatorski nagrodzono niedawno Małą Nagrodą Państwową (Zofia Jastrzębska) i Albert Rehmden, malarz ledwie wiążący koniec z końcem, którego najnowszy obraz jest, jak deklaruje sam artysta, końcem sztuki (Chrystian Talik). Docierają też Johana Thul (Ula Kobiela), tancerka, która przerwała swą karierę, by wspierać twórczość partnera, twórcę gobelinów, Fritza Riedla (Maciej Like). Ta kolekcja indywiduów wydaje się uczestniczyć w nieustającym konkursie na zdobycie szczytów pretensjonalności – a konkurencja jest zaciekła.

Niemal dwugodzinne przedstawienie prawie zupełnie pozbawione jest akcji rozumianej jako perypetie bohaterów. Sprawy dzieją się w dialogach, wzajemnych uszczypliwościach, autoobjaśnieniach obnażających artystowskie pozy, pełnych pychy okrągłych frazach o sztuce. Akcja jest w mówieniu, proklamowaniu, ośmieszaniu – i w milczeniu. To wymiana celnie napisanych ripost podparta trafnym, cieniowanym aktorstwem udowadnia, że zebrane na scenie towarzystwo składa się z emocjonalnych impotentów i pokurczów intelektu, narcystycznych jednostek unikających krytycznego myślenia. Miałkości nie da się zamaskować alkoholem, deprecjonowaniem osiągnięć czy konceptualnymi szaradami towarzyskimi – a takimi strategiami próbują posłużyć się postaci. Nawet jeśli w którymś z bohaterów wciąż tli się talent, to albo zamieniono go na liczmany zwykłego życia (jak Johana), albo zagłodzono (jak Albert), albo dawno wyrósł na nim chwast przerośniętego ego (może i u wszystkich z wyłączeniem Thomasa Bernharda). W rezultacie dwugodzinne spotkanie w domu Auersbergerów kończy się moralną i życiową kompromitacją bohaterów. Nagradzana debiutantka traci atencję otoczenia, genialny obraz okazuje się konceptualną wydmuszką, twórca gobelinów nie dostrzega spod klapek na oczach, że otoczenie z niego kpi, itd. Obronną ręką wychodzi z sytuacji tylko Bernhard: na poły uważny słuchacz, na poły zwrócony ku swemu wnętrzu autystyczny obserwator. Kilkadziesiąt lat potem, gdy ponownie spotka się z tymi postaciami w mieszkaniu Auersbergerów, napisze o nich krótką, intensywną prozę – Wycinkę.

Studenckie przedstawienie jest „zahaczone” o Wycinkę Krystiana Lupy (premiera 23 października 2014), jedno ze szczytowych osiągnięć Teatru Polskiego we Wrocławiu. Bohaterowie Nocy wśród drzew to postaci z Wycinki, tylko o kilka dekad młodsze. W dyplomowym spektaklu oglądamy ich wcześniejsze „wersje”. W tekście dramatu (autorzy: Konrad Hetel i Radek Stępień) odnaleźć można liczne nawiązania, cytaty i kontynuacje myśli z inscenizacji sprzed kilku lat. Grę z pamięcią o Wycince odnaleźć można nie tylko w tekście zresztą, lecz i w inscenizacji: w ustawieniu aktorów w przestrzeni sceny, motywie odwieszania płaszczy i ich odbierania, wykorzystaniu instrumentu jako milczącego rekwizytu, itd. Twórcy wprost wskazują na prozę Bernharda i wrocławskie przedstawienie jako na źródła inspiracji i twórczo odbijają się od nich. Na scenie AST pokazuje nam się wycinek czasu z przeszłości. Jeszcze nocą można przespacerować się wśród drzew, które wciąż są przed wycinką – ale doświadczeni znawcy wskazują już chore, przeznaczone do wyrębu pnie, które za kilka dekad staną się karykaturami samych siebie.

Wykonawcy stanowią wyrównaną grupę. Zdarzają się szarże i momenty nadmiernej ekspresji nie do końca usprawiedliwione akcją (to szczególnie u Chrystiana Talika), niekiedy w podawany tekst wkrada się monotonia i jednolitość głosu (zdarza się to szczególnie Aleksandrze Perek). Wszyscy aktorzy od czasu do czasu dają się ponieść naddatkowi energii obecnemu na przykład w egzaltowanym podawaniu tekstu czy przesadnie cyzelowanym ruchu scenicznym. Ostatecznie jednak gości artystycznego wieczoru Auersbergerów ogląda się z niebywałą satysfakcją – właśnie dzięki wykonawcom. Trudno wyróżnić kogokolwiek, bo każda rola jest zniuansowana, bogata w odniesienia i konteksty, wypracowana i precyzyjnie wmontowana w tkankę spektaklu.

Reżyser, Radek Stępień, odszedł od częstej przy dyplomach praktyki oddawania sceny kolejnym bohaterom na demonstrację umiejętności. Postawił na kreację zbiorową – i wygrał tym, on i jego zespół. Scena jednoznacznie udowodniła, że dyplomanci opanowali wachlarz podstawowych umiejętności aktorskich, jak psychologiczne niuansowanie, sceniczna wiarygodność i budowanie postaci. Może brzmieć to jak arsenał środków zarchiwizowany w drugiej połowie XX wieku, jednak umiejętne korzystanie z jego zasobów również w wieku XXI okazuje się atrakcyjne i owocne.

Przedstawienie sprawia wrażenie gęstego od tłumionych niechęci i jawnych ambicji. Jednocześnie jego zwarta struktura i splot fabularny sprawiają przyjemność podczas oglądania. Nawiązując do najlepszych tradycji scenicznego realizmu i garściami czerpiąc z pracy Krystiana Lupy młodzi zdolni stworzyli w AST inscenizację wysokiej próby. Wypada mieć nadzieję, że spektakl dostanie długie życie, i że z pokazu na pokaz będzie piękniał.

Noc wśród drzew. Reżyseria: Radek Stępień; Tekst: Konrad Hetel, Radek Stępień; Scenografia: Aleksandra Harasimowicz, Konrad Hetel; Kostiumy: Aleksandra Harasimowicz; Ruch sceniczny: Kinga Bobkowska; Reżyseria światła: Katarzyna Smożewska. Obsada: Zofia Jastrzębska, Ula Kobiela, Anna Kozłowska, Maciej Like, Mateusz Osiadacz, Aleksandra Perek Jakub Stefaniak, Chrystian Talik. Akademia Sztuk Teatralnych im. S. Wyspiańskiego w Krakowie – Filia we Wrocławiu. Premiera: 19 lutego 2021.

Tytuł oryginalny

Przedtem

Źródło:

www.teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Hubert Michalak

Data:

08.03.2021