Logo
Recenzje

Pozorna lekkość

20.10.2026, 09:30 Wersja do druku

„Letni dzień” Sławomira Mrożka w reż. Sebastiana Fabijańskiego z Teatru Klasyki Polskiej w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska w Teatrze dla Wszystkich.

fot. mat. teatru

Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

W rzadko wystawianym na naszych scenach dramacie „Letni dzień”, po który sięga Sebastian Fabijański, Sławomir Mrożek mistrzowsko łączy wyrafinowany humor z filozoficzną zadumą i ogranicza do minimum zdarzenia, by wyraźnie odmalować psychologiczne wizerunki swoich bohaterów.

W letnie popołudnie w niewielkiej nadmorskiej miejscowości Ud i Nieud spotykają się po raz pierwszy. Ud, elegancki dżentelmen w nieskazitelnym, białym garniturze (co kontrastuje z ciemnym, smutnym strojem Nieuda), to człowiek sukcesu, któremu udaje się wszystko. Ponieważ doświadczył wszystkiego, owo „wszystko” znudziło mu się i życie straciło sens – jedyne, co go pociąga, to perspektywa niepowodzenia. Dlatego postanawia popełnić samobójstwo i jest przekonany, że dopnie swego, jak zawsze. Jego całkowite przeciwieństwo stanowi Nieud, któremu z kolei nie udaje się nic. Nic nie osiąga, w nic nie wierzy i wie, że w niego też nikt już nie wierzy. Jednak tli się w nim jeszcze iskra nadziei, chociaż nikła. On również chce zakończyć swoją egzystencję, z przekonaniem o niepowodzeniu tegoż zamiaru – zgodnie z ironią losu.

Tragiczna trzyaktowa farsa z absurdem w tle, przez Antoniego Wincha określana jako utwór egzystencjalno-bulwarowy, staje się opowieścią o ludzkich pragnieniach, samotności oraz o poszukiwaniu sensu życia. Wciąż aktualne zdaje się stwierdzenie, że Mrożek potrafi wydobywać z rzeczywistości to, co w niej i tak jest zawarte. Trudno się z tym nie zgodzić, oglądając realizację i debiut reżyserski Fabijańskiego.

W „Letnim dniu” pokazuje on istotne cechy dramaturgii, której nie można zaszufladkować, ponieważ wymyka się wszelkim schematom, nawiązując do różnych tradycji, m.in. romantycznej, a także do teatru absurdu.
Minimalistyczny w środkach spektakl uwypukla pewne idee (jednocześnie je kompromitując) poprzez bohaterów, a beztroski, odrealniony nastrój pozwala nabrać dystansu do takich spraw jak chociażby śmierć, wola życia czy niezrozumienie przez drugiego człowieka. Groteskowa forma i absurd sytuacyjny oraz słowny ukrywają poważne, trudne pytania. Aktorzy odnajdują się w różnych stylistykach dramaturgicznych – rodem z farsy, czarnej komedii czy dramatu egzystencjalnego. Dzięki nim dostajemy coś więcej niż tylko teatralną tragifarsę.

Uwięzieni w schematach bohaterowie pozostają w konwencji naznaczonej obawą przed przemijaniem. Fascynujący jest Sebastian Fabijański, który powoli coraz bardziej ukazuje skrywane emocje, aż do momentu, kiedy stają się one naprawdę mroczne. Co tu jest prawdą, a co pozorem? Pozór szczęścia u Uda, który męczy go brakiem motywacji do walki z życiem i do czerpania radości?

Partnerujący mu Paweł Brzeszcz w roli Nieuda potrafi z małych elementów zbudować sugestywną postać. Żałosny i zabawny bohater, pełen lęku przed nieuchronnością losu, zagubiony i pełen straceńczej determinacji, wzbogaca swoją postać sarkastycznym humorem. Dla niego nadejście wytwornego Uda jest jak sygnał losu, by wyrazić gotowość do przyjęcia zmian, i nawet jeśli nie będzie lepiej, pozostaną nadzieja i wiara w to, że warto żyć.

W opowieści o ludzkich tęsknotach ważną rolę pełni Dama. Marta Dylewska w tej roli intryguje. To właśnie ona najlepiej uosabia mrożkowskie „pomiędzy”, nerwowy stan, charakter i typ psychologiczny towarzyszących jej panów. Dzięki niej można się zastanawiać nad wizerunkami Nieuda i Uda, ich podobieństwem, nierozłącznością, sugerowanym dysonansem ukrytym w każdym z nas. Ile w nas z Uda, a ile z Nieuda? „Sądzimy, domyślamy się, życzymy sobie” i oszukujemy samych siebie. Być może ratunkiem jest Dama, której postać nabiera znaczenia metaforycznego, będąc uosobieniem marzeń i wiary w siłę człowieka.

Przedstawienie Fabijańskiego i jego przesłania mogą zaboleć, ale dzięki temu refleksja nad nimi staje się wnikliwsza. W ustach aktorów pozornie lekkie słowa Mrożka nie są banalne i dzięki nim dictum acerbum inscenizacji staje się ostrzejsze – jest i śmieszno, i straszno.

Tytuł oryginalny

Pozorna lekkość

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Anna Czajkowska

Data publikacji oryginału:

20.09.2026

Sprawdź także