EN
18.12.2021, 12:01 Wersja do druku

Podróż w głąb samego siebie

"Boska komedia" Dantego Alighieri w reż. Jarosława Kiliana w Teatrze Lalka w Warszawie. Pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka  w Naszym Dzienniku.

fot. Roman Holc

Trwamy w okresie Adwentu. Teatry, wystawiając na swoich scenach premiery w tym czasie, sprawiają wrażenie, jakby funkcjonowały w zupełnie innym kraju aniżeli Polska. Repertuary teatralne dalekie są od klimatów adwentowo-bożonarodzeniowych. Przedstawienia najczęściej wpisują się w manifestację rozmaitych ideologii lewicowo-liberalnych, nawet tych najbardziej bluźnierczych. Owszem, zdarzają się pojedyncze wyjątki, ale one nie są w stanie zmienić krajobrazu teatralnego w naszej Ojczyźnie w tym szczególnym okresie, jakim jest czas oczekiwania na narodzenie Pana Jezusa.

Teatry nie mogą usprawiedliwiać się brakiem materiału literackiego, bo jest z czego wybierać. Choćby „Pastorałka” Leona Schillera, która latami była wystawiana na scenach teatrów i cieszyła się ogromnym powodzeniem u publiczności wszystkich pokoleń. Tak przecież było z „Pastorałką” w kolejnych latach przedstawianej w znakomitej za każdym razem inscenizacji Jarosława Kiliana, np. w warszawskim Teatrze Polskim, którego był dyrektorem przez pewien okres. Dziś jest dyrektorem warszawskiego Teatru Lalka. Na kierowanej przez siebie scenie Kilian wystawił i wyreżyserował utwór, który znakomicie mieści się w klimacie Adwentu. Chodzi o „Boską Komedię” Dantego Alighieriego, wielkiego średniowiecznego włoskiego poety, filozofa i polityka.

Jarosław Mikołajewski, autor adaptacji dzieła Alighieriego, dostosował swój scenariusz do możliwości percepcyjnych dzieci mniej więcej od 12. roku życia. Z tego względu trzeba było pominąć zawarte w tekście oryginalnym głębokie rozważania natury teologicznej, filozoficznej, egzystencjalnej. Toteż zarówno język, jakim posługują się aktorzy, narracja fabularna, jak i cała warstwa wizualna stanowią w pełni czytelny przekaz. A jednocześnie i dorośli z przyjemnością oglądają przedstawienie, wpisując je w szersze konteksty, w zależności od posiadanej wiedzy na temat „Boskiej Komedii”. I w tym sensie można mówić, iż jest to spektakl familijny.

Na pytanie dziecka: o czym jest przedstawienie, w warstwie fabularnej najkrócej można by powiedzieć tak: to opowieść o wielkim włoskim poecie średniowiecza Dantem, który zabłądziwszy w lesie, napotyka trzy bestie symbolizujące zmysłowość, pychę i chciwość. Jest przestraszony i nie wie, co zrobić, by wydostać się z tego ciemnego i strasznego lasu. Z pomocą przychodzi inny wielki poeta Wergiliusz, żyjący wiele lat wcześniej przed Dantem. To Beatrycze, narzeczona, wielka miłość Dantego, przysyła Wergiliusza na ratunek ukochanemu, widząc, jak się błąka i potrzebuje pomocy. Beatrycze już nie żyje, znajduje się w Raju, a Dante po jej śmierci nie może się odnaleźć. Wergiliusz staje się duchowym przewodnikiem, przeprowadza naszego bohatera przez zaświaty: straszne Piekło z dziewięcioma kręgami, gdzie każdy krąg to sroższe kary. Następnie Czyściec, gdzie dusze pokutują, z nadzieją i wielką tęsknotą oczekują na dostanie się do Raju. Po przejściu przez Czyściec, Wergiliusz opuszcza go, który spotyka swoją ukochaną Beatrycze w Raju. To ona przeprowadzi Dantego przez Raj, po czym rozstanie się z nim, bo Dante wróci na ziemię, ma jeszcze wiele do zrobienia w swoim życiu. Przede wszystkim z owej podróży musi napisać niejako „sprawozdanie”, czyli „Boską Komedię”. Ma ku temu wszelkie dane, wiele zrozumiał, przestał się bać, wie, co w życiu jest najważniejsze.

Tak w największym skrócie można opowiedzieć przedstawienie Jarosława Kiliana. Natomiast dla dorosłych owa podróż przez zaświaty to metafora wniknięcia w głąb samego siebie, dotarcia do swojego sumienia, do tego, co jest istotą człowieczeństwa, oraz refleksja, jak powrócić z mylnej drogi ciemnego lasu na prawidłowy szlak swojego życia.

Świetnie zrealizowane przedstawienie, znakomicie zagrane aktorsko. Dante w wykonaniu Jakuba Mieszały (gościnnie) jest jednym ze współczesnych nastolatków (dżinsy, bluza z kapturem, sposób chodzenia itp.). Rolę Wergiliusza doskonale prowadzi i śpiewa Damian Wilma (gościnnie), śpiewak operowy, wspaniały baryton, a rolę Beatrycze udanie gra Hanna Turnau. Poetyckość i baśniowość treści przeplata się tu z poetyckością obrazu. W przedstawieniu koegzystują właściwie trzy plany: na żywo aktorski, lalkowy i multimedialny. Wszystko to łączy się ze sobą, tworząc harmonijną całość.

A przy okazji westchnienie – marzenie: chciałoby się zobaczyć „Boską Komedię” dla dorosłych z pełnym wybrzmieniem głębokich treści, jakie niesie. Tak bardzo potrzebnych, by potrząsnąć współczesnym człowiekiem. Ale tak wielkie dzieła, jak „Boska Komedia” czy „Faust” i inne, wymagają prawdziwych twórców reżyserów, a nie dewiantów, których interesuje aktor wyłącznie jako ciało, odarty z duszy i uczucia. A głównie takich właśnie reżyserów angażują dziś dyrektorzy teatrów.

„Boska Komedia” Dante Alighieri, adapt. Jarosław Mikołajewski, reż. Jarosław Kilian, scenog. Jarosław Kozakiewicz, Teatr Lalka, Warszawa.

Tytuł oryginalny

Podróż w głąb samego siebie

Źródło:

„Nasz Dziennik” nr 293

Link do źródła