EN
28.11.2022, 15:48 Wersja do druku

Podróż do kresu nocy

Maja Kleczewska adaptuje słynną powieść Littella. – Miałam poczucie, że jest to historia „nie do zrobienia w teatrze”, zbyt wielowątkowa, zbyt epicka, zbyt filmowa, ale wybuch wojny w Ukrainie uczynił „Łaskawe” historią znów aktualną – mówi reżyserka.

fot. Przemysław Jendroska/mat. teatru

Maksymilian von Aue, główny bohater i zarazem narrator Łaskawych, doktor prawa, oficer SS, starannie wykształcony erudyta, w okopach frontu wschodniego cytujący Tertuliana, a jednocześnie bezlitosny morderca, pozbawiony wyrzutów sumienia uczestnik zbrodniczej nazistowskiej machiny Zagłady, rzadko gościł na scenie. Monumentalna, licząca niemal tysiąc stron powieść Jonathana Littella, której obejmująca wiele lat akcja rozgrywa się w całej niemal Europie, jest dla teatru nie lada wyzwaniem. Reżyserka Maja Kleczewska podjęła ryzyko, inscenizując Łaskawe na deskach Teatru Śląskiego w Katowicach. – W pierwszej części powieści główny bohater, Maksymilian Aue, faszysta, wiele lat po II wojnie zadaje pytanie, czy jesteśmy pewni, że wojna się skończyła? Czy wyciągnęliśmy wnioski z tej lekcji? Czy jesteśmy pewni, że wojna w Europie już się nie powtórzy? Te pytania stały się dla mnie impulsem, aby sięgnąć po Littella – mówi.

Wydana w 2006 roku książka, porównywana z dziełami Manna i Dostojewskiego, jest fikcyjnym zapisem wspomnień nazisty wiodącego po wojnie spokojny żywot pod fałszywym nazwiskiem – zamożnego i szanowanego fabrykanta koronek gdzieś w północnej Francji. Epicka powieść opisująca triumf nazizmu, wybuch wojny, rzeź Żydów na Ukrainie, front wschodni, oblężenie Stalingradu, wreszcie upadek III Rzeszy, widziane oczyma bohatera pozbawionego wyrzutów sumienia, poczucia winy – jest nie tylko przejmującym zapisem moralnego bankructwa człowieka, ale także wiwisekcją mechanizmów zorganizowanej machiny Zagłady, której Maksymilian, w swoim mniemaniu, stał się jedynie mimowolnym narzędziem. Kleczewska w ślad za autorem stawia pytania o naturę zła: – Aue mówi, że w wojnie uczestniczą ludzie zwyczajni, i zwyczajni ludzie, z których składa się państwo, stanowią prawdziwe niebezpieczeństwo, to oni stają się zbrodniarzami, ludzie tacy jak my. W zwykłym człowieku otwiera się jakaś szczelina, otchłań, w której nie ma dobra i zła, w której człowiek, którego się zabija, przestaje być człowiekiem.

Przedstawienie Mai Kleczewskiej jest także opowieścią o pamięci. Twórcy przenoszą powieść na scenę w formie kolażu wojennych epizodów stanowiących subiektywny pejzaż pamięci główne - go bohatera. Sceniczny świat powołuje do życia stary Aue, wrzucając młodego siebie w mozaikę scen i obrazów. To on decyduje o tym, co i jak będziemy pamiętać.

– Ta opowieść jest zapisem męki przypominania sobie. Jesteśmy w głowie starego człowieka. Jego pamięć jest wybiórcza, kapryśna, niektóre rzeczy zaciera, inne wyostrza, niektórych nigdy nie będzie można odzyskać, znikają – na naszych oczach – w niepamięci – mówi reżyserka.

Jednocześnie Łaskawe mają coś z moralitetu – traktują o odpowiedzialności i winie. Nie jesteście lepsi ode mnie, na moim miejscu postąpilibyście tak samo – mówi bohater. – Na pierwszy rzut oka Maksymilian Aue zdaje się udowadniać tezę, że to nie człowiek jest odpowiedzialny za swój los, tylko historia, że nikt nie chce zostać zbrodniarzem, ale okoliczności, bieg dziejów zmuszają go do tego – zwraca uwagę artystka. – Ale w gruncie rzeczy cała jego spowiedź przeczy temu założeniu. Pamięcią wraca do tych momentów, w których można było dokonać wyboru. Człowiek nieustannie dokonuje wyborów. A podejmując decyzje, ponosi odpowiedzialność.

fot. mat. teatru

Na scenie Teatru Śląskiego oglądamy dwóch Maksymilianów. Młodego bohatera gra Mateusz Znaniecki, znany między innymi ze znakomitych ról w spektaklach Eweliny Marciniak. W postać dojrzałego, spoglądającego na swoje życie Maksymiliana Aue, który mówi o sobie ironicznie, że oto będzie zamęczał nas „niejasną filozofią na wpół skruszonego byłego faszysty” wciela się Roman Michalski, jeden z nestorów śląskiej sceny. Każda część opowieści Littella ma w spektaklu własną przestrzeń – za rozbudowaną scenografię odpowiada Katarzyna Borkowska. Ważnym elementem inscenizacji jest muzyka, grana na żywo.

Arcydzieło, przejmujące studium natury ludzkiej, współczesny moralitet czy może pornografia zła, niedopuszczalna fikcjonalizacja tematu Zagłady, oddawanie głosu oprawcy – powieść Littella od początku wywoływała dyskusje. – Dla mnie Łaskawe to opowieść o osobistej odpowiedzialności za zło. Aue chce się od niej uchylić, ale jednocześnie podejmuje wyzwanie, zaczyna swą spowiedź bez szans na rozgrzeszenie – mówi Kleczewska. – W tym świecie nie ma odkupienia, od zbrodni nie sposób się uwolnić. Jeśli bierzesz udział w wojnie, jeśli zabijasz albo przyglądasz się zabijaniu, Łaskawe już zawsze podążają za tobą.

J. Littell, Łaskawe, reż. Maja Kleczewska, Teatr Śląski w Katowicach. Premiera 18 listopada 2022.

Tytuł oryginalny

PODRÓŻ DO KRESU NOCY

Źródło:

Voque nr 11