26.06.2020, 10:40 Wersja do druku

Płock. Srebrna Maska dla aktorki Sylwii Krawiec

Sylwia Krawiec / fot. Janusz Lawendowski

W kręgu z krzeseł, na tle czarnego ekranu z jednej strony i pustej widowni z drugiej, z zachowaniem dystansu, z zakrytymi twarzami spotkali się aktorzy, dyrektor, pracownicy, prezydenci miasta i członkowie PTPT. Małą Złotą Maskę odebrał akustyk Piotr Tobota, a laureatką 37. edycji srebrnej nagrody została Sylwia Krawcówna.

Jubileuszowy sezon Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku dobiegł końca. Za nami tylko cztery premiery.

Gala 45-lecia była ostatnim przedpandemicznym akordem. W marcowy Dzień Teatru, po raz pierwszy od stanu wojennego, zgodnie z rozporządzeniem rządu wszystkie placówki kultury zostały zamknięte. Przez wiele tygodni nie odbywały się próby i spektakle. Covidowa zaraza stanęła na przeszkodzie płockiej premierze "Widoku z mostu" Arthura Millera w reżyserii Janusza Kijowskiego. Pandemicznym substytutem stały się produkcje online oraz archiwalne nagrania, które można było obejrzeć w sieci.

Nikt nie miał przy tym wątpliwości, że teatr musi grać. Z tym większą radością kilka dni temu Marek Mokrowiecki powitał powracających w reżimie sanitarnym widzów. Kurtyny polskich teatrów znów uniosły się w górę.

A przecież we wrześniu, podczas wznowienia "Dwóch Teatrów" Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Marka Mokrowieckiego, nic nie zapowiadało wirusowej plagi i wywrócenia planów. Zmiana obsady Lizelloty była podyktowana życiową koniecznością, dzięki której Julia Chętkowska mogła spokojnie zostać mamą! Kwarantanna w tym przypadku okazała się niezwykle praktyczna. Wszak rodzina i zdrowie są najważniejsze.

Może dlatego "Rodzinę" Antoniego Słonimskiego obejrzałem dwukrotnie. Październikowa premiera cieszyła się dobrą prasą. Rafał Sisicki spróbował pokazać znakomity tekst o Polakach i ich rozterkach, frustracjach, stereotypach myślenia na tle narodowych przełomów. Wydaje się jednak, że cezury wewnętrznych przeobrażeń bohaterów nie powinny zamykać się wyłącznie w ramie zmieniającej się mody i czytania komunikatów dziennika telewizyjnego.

Spektakl, mimo kilku niekonsekwencji, ogląda się z przyjemnością, zwłaszcza dzięki roli Mariusza Pogonowskiego, który grając zagubionego we współczesnym świecie Tomasza Lekcickiego, cudem spaja rodzinne sprawy i tuszuje miłosne przygody. Dynamiki scenom dodała Marysia Sylwii Krawcówny, równoważąc zmienne nastroje Hansa w wykonaniu Bogumiła Karbowskiego. Nie zabrakło również perełkowych epizodów: Szymona Kołodziejczyka i Grażyny Zielińskiej, ale przede wszystkim nominowanej do Srebrnej Maski roli Henryka Jóźwiaka jako Rosenberga.

scena ze spektaklu "Rodzina" / fot. Janusz Lawendowski

 Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować jesienną wyprawę do warszawskiego Teatru Studio, gdzie płocki zespół prezentował "Myszy Natalii Moshaber" w reżyserii Marka Mokrowieckiego. Wyjazdowe spektakle mają niezwykłą moc promocyjną. Podobnie jak konkursy, w których nasz teatr musi odważnie startować, pokazując swoje dokonania i mierząc się z opinią innej niż rodzima publiczności.

Na początku sezonu Barbara Misiun wystawiła "Skowronka" w ramach Sceny Inicjatyw Aktorskich. Utwory Cypriana Kamila Norwida i Kazimierza Józefa Węgrzyna były recytowane z egzaltowaną nabożnością, nomen omen w "Piekiełku". Koncepcja wierszowanego monodramu przy wtórze słabych nut Józefa Kaniowskiego i Krzysztofa Misiaka w żadnej niemal sekwencji nie została przełożona na język zrozumiały dla współczesnego widza. Scenografia także była rodem ze skansenu.

Notabene patetyczne misterium nie udało się także w dramacie liturgicznym, prezentowanym w katedrze przez ks. prof. Henryka Seweryniaka i dyrektora Marka Mokrowieckiego. W tym wypadku uwagę przykuwała tylko chóralna muzyka w wykonaniu Schola Gregoriana Silesiensis pod dyrekcją Roberta Pożarskiego.

Tegoroczną sylwestrowo-noworoczną farsę przygotował Jerzy Bończak. "Hotel Westminster" w bardzo estetycznej scenografii Wojciecha Stefaniaka należy zapisać jako udaną próbę opowiedzenia tego samego w podobnej formule po raz nie wiadomo który. Spektakl śmieszy głównie dzięki aktorstwu Łukasza Mąki, ale ma tak bezmyślne zakończenie, że warto byłoby ogłosić konkurs na suplementację dialogów Raya Cooneya w polskiej wersji językowej. Ciekawe rozwiązanie na przejścia między kolejnymi scenami z występem Krzysztofa Misiaka sprawdza się tylko połowicznie, przeradzając się momentami w koncert bez żadnego związku z akcją w hotelowym foyer. Co ciekawe, ten sztuczny zabieg doskonale rozgrywa epizodyczna rola pokojówki w wykonaniu Magdy Kuśnierz.

W styczniu teatr obchodził jubileusz 45-lecia. Zgodnie z tradycją gale nie są recenzowane. "Nasz teatr" - śpiewogra z recytacją archiwaliów - uzupełniony został o udany film Piotra Bały, sugerujący w tytule, że " nic o nas bez nas" się nie dzieje, co szybko zweryfikowało rozporządzenie o zamrożeniu wydarzeń kulturalnych. PTPT wręczyło szafirowe nagrody dyrektorom: Marczewskiemu, Stępniakowi, Grochoczyńskiemu i Mokrowieckiemu.

I gdyby nie wyjazd do Raciąża, gdzie Sylwia Krawcówna i Szymon Cempura wystawili wspomnienia Heleny Bodek, można byłoby w marcu urwać artykuł i opowiedzieć o losach żydowskiej dziewczyny dopiero po sierpniowej premierze na dużej scenie. Warto jednak odnotować, że mimo zamkniętych drzwi aktorzy przygotowywali się do ról, śpiewali, opowiadali bajki i recytowali Broniewskiego online. Henryk Jóźwiak przygotował ponadto "Tryptyk rzymski" z okazji 100. urodzin Karola Wojtyły.

Często podczas uroczystości teatralnych opowiadałem o weneckiej masce, wzorowanej na masce dżumowej z długim nosem, w którego wnętrze wkładano zioła neutralizujące zapachy rozkładających się podczas zarazy ciał umarłych. Czyściciele miast w długich fartuchach i rękawicach oznaczali białą farbą domy z chorymi, a także miejsca z wyznaczoną kwarantanną.

Nominowani do Srebrnej Maski 2020: Henryk Jóźwiak, Sylwia Krawcówna, Łukasz Mąka, zastępowana przez męża Hanna Zientara-Mokrowiecka i Mariusz Pogonowski odbierali swoje dyplomy i przyjmowali prezenty od Andrzeja Nowakowskiego w maseczkach sanitarnych. W przemówieniach wyrażaliśmy nadzieję, że symboliczny biały krzyż teatralnej kwarantanny czas zamalować nowymi spektaklami, kreacjami i oklaskami stęsknionej żywego słowa widowni.

Tropy medycyny i teatru przecięły się po raz kolejny.

Sylwia Krawcówna została wyróżniona Srebrną Maską po raz drugi. W tegorocznej edycji kapituła PTPT doceniła różnorodność zagranych przez nią ról: Marysi w "Rodzinie" Antoniego Słonimskiego w reżyserii Rafała Sisickiego, Mary Lennox w "Tajemniczym ogrodzie" Francesa Burnetta w reżyserii Stefana Szaciłowskiego oraz dublurę Lizelotty w spektaklu "Dwa teatry" Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Marka Mokrowieckiego.

Tymczasem PTPT nie zrealizowało ani jednego "Wieczoru rosyjskiego". Miłośnicy Melpomeny wrócą ze swoimi projektami jesienią. Letnie festiwale w większości miast zostały odwołane. Za to 208. płocki sezon teatralny rozpocznie się już w sierpniu i mam nadzieję, że nie dosięgnie nas wówczas powracająca fala zakażeń.

Sylwia Krawiec

Urodziła się w Kołobrzegu w 1988 r. i jest absolwentką komparatystyki literackiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie oraz filologii polskiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego i Studium Aktorskiego Teatru Stefana Jaracza w Olsztynie (2015). Występowała gościnnie w Szkole Rosyjskiej Dramy w Sankt Petersburgu. Aktorka Teatru Dramatycznego w Płocku od 2016 r. Debiutowała rolą Katarzyny w "Poskromieniu złośnicy" Williama Szekspira w reżyserii Marka Mokrowieckiego. Znana z ról: Daisy ("Nosorożec"), Heleny ("Arszenik i stare koronki"), fryzjerki Basi ("Szalone nożyczki"), Marysi ("Rodzina"), Lizelotty ("Dwa teatry"), Alice ("Prawda")", Inspicjentki Anny ("Nic nie gra"). Młoda widownia zapamiętała kreacje: Kopciuszka, Królewny Śnieżki, Pchły Szachrajki i Mary Lennox. Wystąpiła w filmie "Kamerdyner" Filipa Bajona oraz w serialach telewizyjnych: "Bodo", "Barwy szczęścia" i "Pod powierzchnią".

Doktorantka aktorstwa. Lektorka audiodeskrypcji do filmów dla osób niewidomych. Laureatka nagród za rolę w "Poskromieniu złośnicy": V Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów "Sztuka plus Komercja" w Siedlcach oraz Cieszyńskiego Anioła XVII Międzynarodowego Festiwalu Moraw i Śląska w Czeskim Cieszynie.

Nominowana czterokrotnie i dwa razy wyróżniona Srebrną Maską.

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Płock online

Wątki tematyczne