10.07.2021, 08:00 Wersja do druku

Park wywarczał mi ten tytuł

Kilka lat temu nikt go w Polsce nie znał, dziś teatry prześcigają się, żeby wystawiać jego sztuki. Kim jest Bonn Park i na czym polega jego fenomen, opowiada w przededniu gdańskiej premiery spektaklu opartego na jednym z jego tekstów tłumaczka i propagatorka jego twórczości Iwona Nowacka.

fot. Piotr Nyowski Poza Okiem

Przemysław Gulda: Kim jest Bonn Park?

Iwona Nowacka: Bonn Park jest przede wszystkim bardzo zdolnym i ciekawym artystą. I niezwykle interesującym człowiekiem o wielkiej wyobraźni i wrażliwości. W Polsce znamy go jako autora tekstów teatralnych. Ale od kilku już lat zajmuje się także reżyserią. Najczęściej realizuje na scenie swoje własne teksty. Reżyseruje w teatrach niemieckich i nie tylko. Właśnie dwa tygodnie temu miał premierę w Korei. W 2019 roku magazyn „Theater heute" uznał go za najlepszego reżysera roku młodego pokolenia. Jako autor ma na koncie wiele nagród w najważniejszych niemieckich konkursach, jak na przykład berliński Stückemarkt. Miał w życiu również epizody aktorskie, grał np. kiedyś w spektaklu René Pollescha. 

Na ile jego podwójna, europejsko-azjatycka tożsamość wpływa na jego twórczość? 

- Myślę, że taka podwójna czy potrójna tożsamość to dla artystek i artystów wielki prezent, jako że poszerza granice ich rzeczywistości, pozwala czerpać z zasobów kulturowych kilku regionów, tworzyć całkiem nieoczywiste skojarzenia i połączenia, używać motywów rzadziej wybieranych przez twórców o jednej tożsamości czy też używanych przez nich z większym dystansem. Łatwiej jest mu uniknąć perspektywy przypisanej jednemu miejscu, oderwać się i wyjść poza schemat. Mówi się, że ktoś, kto zna kilka języków, ma kilka żyć. Ja się z tym absolutnie zgadzam. Ktoś, kto ma szczęście mieć wielokulturowe pochodzenie, też przeżywa tych żyć wiele. I dzięki temu ma większą przestrzeń do dyspozycji, na wielu poziomach. 

O Bonna Parka wprost biją się dziś polskie teatry. Na czym polega jego fenomen? 

- Jego teksty są bardzo oryginalne. Trudno jest znaleźć coś podobnego, tak wyjątkową mieszankę abstrakcji, groteski, jakiegoś takiego też formalnego szaleństwa w połączeniu z treściami trudnymi, dotkliwymi, kontrowersyjnymi. Ważna jest chyba też determinacja, z jaką tu się diagnozuje stan świata i apeluje o zmianę. Odwaga zestawienia ze sobą rzeczy i spraw niezestawialnych. A to wszystko jest podlane wykręconym, często czarnym i niepoprawnym humorem. Chyba przyszedł taki moment, że właśnie coś tak nietypowego jest nam potrzebne w teatrze. Ja ten tekst przetłumaczyłam w 2017 roku, wtedy też został napisany. Ale dopiero teraz przyszedł jego czas u nas, być może dlatego, że świat ze swoim obłędem coraz bardziej dogania obłęd z wyobraźni Bonna. 

Jak trafiłaś na jego teksty? 

- W 2016 roku wspólnie z Dorotą Kowalkowską kuratorowałam festiwalowi Z Ogniem w Głowie w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu, na którym m.in. prezentowaliśmy nowe niemieckie teksty dla młodzieży. Jeden z tekstów Bonna był w tamtym czasie nominowany do Niemieckiej Nagrody Teatru dla Młodzieży, mimo iż autor wcale go dla młodzieży nie pisał. I tak trafiłam na tekst „Smutek & melancholia", który przetłumaczyłam na potrzeby prezentacji festiwalowej. Podczas pracy nad nim zachwyciłam się jego twórczością i już wiedziałam, że z tym autorem zwiążę się na dłużej. 

Co cię, jako tłumaczkę, najbardziej zachwyca w jego tekstach?

- Wybierając teksty do tłumaczenia, zawsze w pierwszej kolejności zadaję sobie to jedno najważniejsze pytanie: czy mnie to porusza? I jeśli odpowiedź jest twierdząca, to biorę się do pracy. To jest dla mnie najważniejsze kryterium. Bo to oznacza, że prawdopodobnie kogoś jeszcze poruszy. Ponadto praca nad przekładem tekstu teatralnego to w moim przypadku od dwóch do czterech miesięcy, czasami dłużej. Więc muszę być pewna, że chcę w świecie tego autora spędzić tyle czasu. A w świecie Bonna Parka czuję się rzeczywiście bardzo u siebie. Bliskie jest mi jego poczucie humoru, ale również głęboka melancholia, obecna we wszystkich jego tekstach. Argumentem za zabraniem się za ten tekst było też to, że jest dla teatru dużym wyzwaniem. Byłam bardzo ciekawa, jak sobie teatr z takim tekstem poradzi, jaki znajdzie patent. Więc wspaniałą przygodą dla mnie jako tłumaczki jest teraz możliwość obejrzenia aż dwóch różnych realizacji w takim krótkim odstępie czasowym [3 lipca w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie odbyła się premiera "Powarkiwań drogi mlecznej" przyp. red.].

A co jest największą trudnością przy translacji? 

- Bonn lubi bawić się językiem, a gry słowne, skojarzeniowe, dźwiękowe zawsze stanowią w przekładzie wyzwanie. Poza tym na przykład w „Powarkiwaniach…" trudnością była praca nad ogromnych rozmiarów monologami, w których utrzymać trzeba pewien rytm i językową formę na całej długości. Jego teksty są bardzo rytmiczne, praca nad rytmem jest tu bardzo ważnym elementem procesu. Ale tak szczerze mówiąc, to akurat w tym tekście największy problem miałam z tytułem, a ściślej rzecz biorąc z jego pierwszym słowem. W oryginale to jest zwyczajny odczasownikowy rzeczownik, coś jak „warczenie". I zupełnie mi to nie brzmiało. W trakcie spotkania z Bonnem wypytywałam go długo o to warczenie: jakie jest? Z jaką intencją się tu warczy? Z jakim podtekstem? W jakiej częstotliwości? Aż w końcu poprosiłam go, żeby to warczenie wykonał. A on wydał z siebie kilka takich delikatnych, trochę nieśmiałych, ale regularnych warknięć i natychmiast pojawiło się w mojej głowie słowo „powarkiwania". Bardzo jestem z tego tytułu zadowolona, bo usłyszałam na jego temat wiele komplementów. 

Tłumaczysz Parka na język bardzo współczesny, nieformalny, slangowy. Jaki jest język Parka? 

- Jego język jest właśnie taki. Oczywiście zawsze staram się być blisko tego stylu, jakim napisany jest oryginał. Ale teksty Bonna dają mi duże pole do popisu, jako że to jest bardzo żywy język, naturalny i potoczny, a jednocześnie na swój sposób poetycki, niezwykle plastyczny. I, jak wspominałam, bardzo rytmiczny. Jest trochę jak rozpędzona maszyna, której koła obracają się w precyzyjnym rytmie. 

Premiera spektaklu „Powarkiwania Drogi Mlecznej" w reżyserii Adama Orzechowskiego planowana jest na scenie Malarnia Teatru Wybrzeże w piątek, 9 lipca. Kolejne spektakle: 10-11, 13 lipca, 18, 21 i 24 sierpnia  

Tytuł oryginalny

Najpierw pokazywany w Krakowie, teraz do zobaczenia w Gdańsku. "Park wywarczał mi ten tytuł"

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.