Logo
Recenzje

Pan Światełko i inne cudeńka

21.09.2026, 15:05 Wersja do druku

„Bujdagranda” wg scen. i w reż. Joanny Drozdy w Teatrze Żydowskim im. Estery Racheli i Idy Kamińskich w Warszawie.Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.

fot. Pat Mic

To opowieść o kabarecie, nawiązująca do legendy Qui Pro Quo – a smaku dodaje jej niegdysiejsze sąsiedztwo teatrzyku, który mieścił się nieopodal, w podziemiach Galerii Luxenburga, przy ulicy Senatorskiej 29. Tam jednak na widowni było ponad 500 miejsc, tymczasem Joanna Drozda zmieściła swoje Qui Pro Quo przy Senatorskiej 35 w salce dysponującej dziesięciokrotnie mniejszą widownią.

Kabaret w tej scenerii dzieje się wszędzie: na dwóch scenkach, w środku i z boku, w bufecie, a nawet na galeryjce, czyli w kawiarni Ziemiańska. Zaskakująca transformacja miejsca dokonała się we współpracy ze scenografem Michałem Głaszczką, również współautorem piosenek i magiem od światła. Samba „Pan Światełko” w pełnym uroku wykonaniu Izabelli Rzeszowskiej (w roli Hanki Ordonówny, a także w kilku innych wcieleniach) najwyraźniej do niego i wszystkich mistrzów oświetlenia teatralnego była adresowana. Równie ciepłe podziękowania należały się Bartoszowi DopytaIskiemu, który w tej maleńkiej przestrzeni stworzył wyrazistą choreografię i sam wystąpił w kilku, jeśli nie kilkunastu rolach, m.in. jako Nagistka, Niemowlę, Stonoga, o Tacjannie Wysockiej już nie wspominając.

Joanna Drozda nie trzyma się kurczowo historii Qui Pro Quo, proponuje nowe teksty, nierzadko nawiązujące do stawnych rymów poprzedników, np. dowcipów i wersów Juliana Tuwima, głównej podpory kabaretu (w tej roli wszędobylski, roztańczony, rozśpiewany i zwinny jak kot Mateusz Trzmiel). Od czasu do czasu trafiają się aluzje do dzisiejszych konfliktów politycznych, ale co innego ten spektakl ma na widoku. Tym czymś jest etos artysty kabaretu, który bawi, wzrusza i daje do myślenia. Rysunek ten wspólnie szkicują aktorzy, obdarzeni poczuciem humoru, talentem wokalnym i łatwością nawiązywania bliskiej więzi z publicznością. Henryk Rajfer przypomina wice Kazimierza Krukowskiego, przywołując aurę szmoncesu. Monika Chrząstowska ożywia egzaltację gwiazdy międzywojnia, przebojowej Miry Zimińskiej, Piotr Sierecki wywołuje ducha Antoniego Słonimskiego, a dzięki Piotrowi Chomikowi ożywa mistrz kabaretowej konferansjerki Fryderyk Jarosy. Tę kolorową grupę z talentem wspomaga Krzysztof Brzeziński jako Pijanista.

Joannie Droździe i jej zespołowi udało się zbudować formę lekką, dowcipną, a zarazem poważną, zgodnie z przestaniem Antoniego Stonimskiego: „Brak poczucia humoru nie zawsze jest dowodem powagi”.

Tytuł oryginalny

Pan Światełko i inne cudeńka

Źródło:

„Przegląd” nr 39

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data publikacji oryginału:

21.09.2026

Sprawdź także