Logo
Recenzje

Paczka

15.12.2025, 08:56 Wersja do druku

„Zła dziewczynka” Marii Wojtyszko w reż. Jakuba Krofty we Wrocławskim Teatrze Lalek. Pisze Adrianna Wolińska, członkini Komisji Artystycznej 32. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. mat. teatru

To historia o inności i potrzebie przynależenia. A także o tym, że dzieci potrafią być zarówno okrutne, jak i wspaniałe, a rolą dorosłych jest uwierzyć w ich potencjał – wtedy i one uwierzą w siebie. Będą wówczas nie tylko zdobywać świat, ale przede wszystkim tworzyć lepsze relacje z innymi.

„Zła dziewczynka” z Wrocławskiego Teatru Lalek zaczyna się jak wiele bajek – od opowieści na dobranoc. Tuż przed zaśnięciem Synek – ukryty pod kołdrą, występujący w przedstawieniu jedynie pod postacią głosu – mówi Tacie (Grzegorz Mazoń), że nie chce iść następnego dnia do szkoły, ponieważ dokucza mu nowa koleżanka i pyta, czy ten mógłby zrobić coś, aby ją wyrzucono. Tata odpowiada, że, kiedy sam chodził do szkoły, przydarzyła mu się podobna sytuacja. W połowie roku do jego klasy przyjęto nową dziewczynkę, która od początku sprawiała trudności. Od tego momentu cofamy się w czasie.

W tej szkole nie ma imion, są tylko przydomki. Tatę nazywają Nikłosiem, bo jest niewielki i nieśmiały. Chłopiec chciałby należeć do paczki, której przewodzi nieco despotyczna Idealka (Agata Kucińska), ale nie jest w niej mile widziany. Przed pojawieniem się Zajarki (Natalia Herman), czyli tytułowej złej dziewczynki, to właśnie Nikłoś jest klasowym wyrzutkiem. Wszystko dlatego, że się jąka. Dołączenie Zajarki zmienia dynamikę grupy i chłopiec nareszcie jest akceptowany. Klasa znalazła nowego kozła ofiarnego.

Nie było to trudne, ponieważ dziewczynka nie bardzo daje się polubić. Trudno jest jej zjednać sobie przyjaciół, bo komunikuje rzeczy, których inni woleliby nie słyszeć, jak gdyby nie dbała o ich emocje. Klasa odrzuca ją, kiedy w trakcie lekcji mówi nauczycielce (Anna Makowska), że jest gruba i powinna schudnąć. Kobieta reaguje spokojem, ale daje do zrozumienia, że zrobiło jej się przykro. Dzieci oświadczają Zajarce, że jej nie lubią, czego ta zupełnie nie rozumie. „I wtedy trochę zrobiło mi się jej żal. Bo wyglądało na to, że naprawdę nie rozumie” – mówi Tata/Nikłoś. Kiedy jednak po chwili zirytowany chłopiec ją odepchnie, Zajarka zareaguje gwałtowną złością.

Na ekranie w tle sceny wyświetla się wtedy animacja, na której cień dziewczynki zmienia się w strasznego, szalejącego potwora. „Jakiego potwora?” pyta synek Nikłosia, wyrywając nas z opowieści. Ojciec odpowiada: „Takiego co miał wszystko wielkie! I zęby i rogi i cztery ręce i siedemnaście oczu i łuski jak wąż i futro jak niedźwiedź”. Ze spektaklu nie dowiadujemy się dokładnie, na czym polegały ataki złości Zajarki. Nie pada także diagnoza problemów dziewczynki. Jako dorośli widzowie domyślamy się, że najprawdopodobniej jest osobą neuroróżnorodną, z czego wynikają jej trudności z rozumieniem emocji innych osób oraz komunikatów, które nie są bezpośrednie.

Scenografia autorstwa Matyldy Kotlińskiej składa się z pomarańczowych kubików, które – w zależności od koncepcji sceny – bohaterowie ustawiają w rozmaitych konfiguracjach, a także tablicy lekcyjnej oraz umieszczonych w głębi sceny schodów prowadzących na podwyższenie (i w przyszłość), gdzie stoi łóżko syna Nikłosia. Na ścianach i podłodze dominuje jasnoróżowo-fioletowa kolorystyka. Zespół aktorski świetnie radzi sobie ze stworzeniem wyrazistych postaci oraz z warstwą muzyczną – istotną częścią spektaklu są piosenki (muzyka Grzegorz Mazoń).

Nauczycielka postanawia naprawić relację w grupie i zadbać o włączenie do niej Zajarki. Wpada na pomysł stworzenia przedstawienia o głuchym zajączku. W procesie prób okazuje się jednak, że nie tylko dziewczynka ma problemy ze współpracą. Zajarka nie rozumie metafor użytych w tekście, Bojan (Konrad Kujawski) bardzo denerwuje się wystąpieniami, Oczarek (Radosław Kasiukiewicz) nie jest w stanie zapamiętać tekstu i łatwo się rozprasza, a Idealka wybucha płaczem, kiedy inne dzieci nie spełniają jej perfekcjonistycznych standardów. To ważny moment, który pozwala nam zobaczyć, że Idealka również nie jest złą dziewczynką. Owszem, nastawia grupę przeciwko słabszym, ale wynika to z jej poczucia zagrożenia i przytłaczającej presji spełniania wysokich standardów.

Wkrótce okazuje się, że to, co wydawało się słabością Zajarki, jest także jej zaletą. Swój nieszablonowy sposób myślenia wykorzystuje, gdy wspólnie z Nikłosiem przepisują bajkę o zajączku tak, aby było w niej więcej sensu. Chłopiec wyraźnie polubił dziewczynkę, jednak ze strachu przed odrzuceniem ze strony grupy, nie przyznaje się do tego od razu. Tymczasem dzieci prowokują koleżankę, aby znów stała się potworem – tym razem na oczach nauczycieli. W efekcie wszyscy lądują u dyrektora i zostają ukarani obniżoną oceną z zachowania oraz zakazem wycieczek. Także na międzyszkolny konkurs dramatyczny…

W pierwszym zakończeniu Zajarka zostaje wyrzucona ze szkoły, a klasa nie idzie na konkurs. W drugim (którego domaga się od taty dziecko) cicha bohaterka tej opowieści, czyli Nauczycielka, przekonuje dyrektora do zmiany zdania. Dziewczynka zostaje w szkole, a przedstawienie ma premierę. Okazuje się znacznie ciekawsze od pierwowzoru. Mimo to dyrektor – zgorszony kilkoma niecenzuralnymi wyrażeniami – nie docenia nowatorskiego podejścia i wzywa nauczycielkę na rozmowę dyscyplinującą. Nie jest jednak w stanie odebrać jej entuzjazmu i dumy. Praca, jaką wykonała jednocząc grupę, jest znacznie ważniejsza niż skostniały system, który reprezentuje jej przełożony.

Z opowieści jasno wynika, że bohaterka nie jest tytułową „złą dziewczynką”. Trudności, jakich doświadczamy, nie świadczą o tym, że jesteśmy źli – mówią twórcy. Nie jesteśmy też wyłącznie diagnozami, dlatego zaburzenia dziewczynki nie zostają nazwane. To szczególnie ważne przesłanie w kulturze, w której medyczne rozpoznanie powoli staje się najbardziej pielęgnowaną cechą osobowości, świadczącą o tym, że jesteśmy ciekawymi ludźmi. 

Maria Wojtyszko ZŁA DZIEWCZYNKA. Reżyseria: Jakub Krofta, scenografia, kostiumy, animanty: Matylda Kotlińska, choreografia: Milena Czarnik, muzyka: Grzegorz Mazoń, reżyseria światła: Damian Pawella, projekcje: Alicja Pietrucka. Prapremiera we Wrocławskim Teatrze Lalek 24 maja 2025.

Tytuł oryginalny

Paczka

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także