26.10.2016 Wersja do druku

Ostatnia dekada: Zaczęło się w Gdańsku

O micie Teatru Wybrzeże za Macieja Nowaka napisano wiele - dla niektórych miniona teatralna dekada to "dekada Nowaka". Być może początkiem dekady polityczności powinien być "H." Klaty, symboliczny spektakl w Stoczni Gdańskiej oparty na "Hamlecie" - pisze Witold Mrozek w Dwutygodniku.

Za przełom i początek ekspansji "młodszych zdolniejszych" uznaje się w teatralnym piśmiennictwie premierę "Bzika tropikalnego" Grzegorza Jarzyny w 1997 - za chwilę minie 20 lat od tego wydarzenia. Potem periodyzacja jakoś się rozmywa, a próby powoływania rozmaitych pokoleń spełzają na niczym. Cóż jednak stoi na przeszkodzie, by podjąć jeszcze jedną taką próbę? Uważam, że zasadniczą cezurą dla "młodego polskiego teatru", który nie jest już wcale taki młody, jest rok, mniej więcej, 2004. Dlaczego? Wejście do UE wydawało się happy endem polskich aspiracji do zachodniego świata. Od akcesji zaczyna się "dojrzała III RP" - a to krytyka jej rzeczywistości społecznej czy symbolicznego imaginarium stanie się wyróżnikiem nowego "młodego teatru", który przez mniej więcej dekadę zacznie się uważać za najbardziej polityczną ze sztuk. Słusznie czy nie, na dobre i na złe. Prosi się aż o wytarty slogan "Zaczęło się w Gdańsku". O micie Tea

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ostatnia dekada: Zaczęło się w Gdańsku

Źródło:

Materiał nadesłany

Dwutygodnik nr 196/10.2016

Autor:

Witold Mrozek

Data:

26.10.2016

Tematy w toku