Logo
Recenzje

Opowieści pogranicza

16.04.2026, 11:38 Wersja do druku

„Turlajgroszek” Tadeusza Słobodzianka w reż. Piotra Tomaszuka w Teatrze Wierszalin. Pisze Justyna Białous w Teatrze dla Wszystkich.

fot. mat. teatru

Po ponad trzydziestu latach od premiery „Turlajgroszka. Historii naiwnej” Piotr Tomaszuk zdecydował się na rekonstrukcję spektaklu – przedstawienia, które ukształtowało charakterystyczny język sceniczny Wierszalina.

Spektakl powstał w czasie europejskich poszukiwań nowych form teatralnych. Wierszalin wypracował własny idiom – surowy, fizyczny, zakorzeniony w kulturze pogranicza polsko-białoruskiego, prawosławnej symbolice i ludowej religijności.

Tytułowa „historia naiwna” z pierwotnego tytułu okazuje się figurą przewrotną. Pod powierzchnią ludowej opowieści odsłania się świat naturalistyczny – ludzi dotkniętych ubóstwem i przemocą. Reżyser nie stawia jednoznacznych ocen. Człowiek pokazany jest tu w całej swojej złożoności, a interpretacja pozostaje po stronie widza.

Plastyczna scenografia (Mateusz Kasprzak, Mikołaj Malesza) przywodzi na myśl prostą wiejską szopę z wejściem umieszczonym w centrum widowiska. W kluczowych momentach konstrukcja ta przejmuje funkcję ikonostasu. Dzięki temu codzienne doświadczenia bohaterów – miłość, przemoc, cierpienie czy potrzeba bliskości – zyskują wymiar sakralny. Życie wspólnoty ukazane zostaje jak misterium, w którym to, co cielesne, nieustannie styka się z porządkiem duchowym.

Siłą przedstawienia jest aktorstwo. Język Wierszalina opiera się na fizyczności i rytmie. Na scenie pojawiają się postacie lekko zagubione i niezgrabne – ta niezręczność udziela się również widzowi. Uwagę przykuwają młodsi aktorzy zespołu, którzy czerpią z tradycji teatru, dodając do niej własną ekspresję. Bartłomiej Bazyluk tworzy postać wiejskiego prostaczka z wyraźną intensywnością fizyczną, a Katarzyna Ogrodniczak jako Ziarenko emanuje dziką ekspresją, szczególnie w mimice.

Kulminacją dramaturgiczną jest scena turlania ziarnka grochu przez chłopca pragnącego wrócić do rodziców. Emocjonalna intensywność gry zostaje tu przeniesiona na animowane drewniane lalki, które przejmują ciężar działania scenicznego. Walka bohatera wyrażona zostaje w sposób symboliczny, paradoksalnie zbliżający widza do tego doświadczenia.

Gdy bohater dociera do domu, pieśń o prostej drodze do szczęścia poprzez posłuszeństwo Bogu wprowadza gorzko-ironiczny ton. Rozładowuje napięcie, a zarazem odsłania mechanizm sakralizowania cierpienia.

Muzyka wykonywana na żywo przez Adriana Jakuć-Łukaszewicza, obecnego na scenie jako harmonista i uczestnik wydarzeń, porządkuje rytm spektaklu i spaja jego dramaturgię. Towarzyszy bohaterom w ludowych przyśpiewkach opisujących rzeczywistość, a zarazem ją współtworzących i zakorzenionych w zbiorowej świadomości.

Z dzisiejszej perspektywy język sceniczny przedstawienia może wydawać się nieco anachroniczny. Estetyka, która w latach dziewięćdziesiątych była nowatorska, funkcjonuje dziś raczej jako świadectwo epoki. Mimo to spektakl zachowuje wyraźną siłę oddziaływania – nawet oglądany jak teatralny artefakt pozostaje doświadczeniem głęboko żywym.

8/10

Tytuł oryginalny

Opowieści pogranicza

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Justyna Białous

Data publikacji oryginału:

15.03.2026

Sprawdź także