W sobotę mieszkańców Biadacza odwiedził barwny korowód z niedźwiedziem w roli głównej. Zwyczaj „wodzenia niedźwiedzia”, nadal żywy głównie na opolskiej części Górnego Śląska, ma kilkusetletnią tradycję. W 2019 roku został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
Wodzenie niedźwiedzia (lub bera) to stary śląski zwyczaj karnawałowy, w którym barwny korowód przebierańców z postacią „niedźwiedzia” odwiedza domy, tańczy z gospodyniami, by pożegnać zło, zapewnić urodzaj i przepędzić zimę.
Jak powiedział PAP sołtys Biadacza Piotr Waldyra, obyczaj ma określoną formę i przesłanie.
– Jest więc ksiądz, jest Cyganka, jest nauczyciel, lekarz, fotograf, kominiarz, policjant, gospodarz oraz główny bohater, czyli niedźwiedź albo jak mówią inaczej ber. Gospodyni domu, który nas przyjmuje, powinna zatańczyć z niedźwiedziem, żeby zapewnić domostwu spokój, zdrowie i dostatek na cały rok. Przy okazji zbieramy datki na jakiś szczytny cel. U nas będzie to organizacja Dnia Babci i Dziadka – wyjaśnił Waldyra.
Symbolizujący zło niedźwiedź, pod koniec karnawału, po symbolicznym „procesie” jest „zabijany” przez myśliwego. Jednak jest już mały niedźwiadek – przedstawiany często jako pluszowa zabawka, który zapewnia kontynuację tradycji w kolejnym roku.
Sołtys Biadacza zapewnił, że pomimo upływu lat i zmian demograficznych, na opolskich wsiach zwyczaj „wodzenia niedźwiedzia” nadal ma wielu zwolenników.
– Zabawa jest przednia i dołączają do niej chętnie zarówno Ślązacy z dziada pradziada, jak i ludzie, którzy na Górny Śląsk przyjechali całkiem niedawno. W innych wsiach często organizatorem są strażacy z OSP, u nas sołectwo, jednak najważniejsze, żeby integrować lokalną społeczność i przypominać zwyczaje, które towarzyszyły mieszkańcom tych ziem przez wiele wieków – podkreślił Piotr Waldyra.