Logo
Recenzje

Odwaga, by tańczyć tango

30.12.2025, 14:58 Wersja do druku

„Tango” Sławomira Mrożka w reż. Jarosława Tumidajskiego w Teatrze im. Mickiewicza w Częstochowie. Pisze Zuzanna Suliga w portalu cgk.czestochowa.pl.

fot. Piotr Dłubak/ mat. teatru

Po blisko czterech dekadach „Tango” wróciło na częstochowską scenę. Realizacja Jarosława Tumidajskiego to powrót zdecydowane udany. Dużo w nim scenicznej świeżości, kunsztu aktorskiego i wizualnego piękna.

W Teatrze im. Adama Mickiewicza dawno nie sięgano po twórczość Sławomira Mrożka. Choć przypomnijmy, że „Tango” kiedyś tu grali! Po raz pierwszy w 1967 r., (trzy lata po pierwszej publikacji tekstu), gdy reżyserował je Edmund Pietryk. Potem (1986 r.) tytuł ten realizował Jan Maciejowski, a rola Artura przypadła Michałowi Kuli. I jego nazwisko łączy spektakle sprzed niemal 40 lat i ten AD 2025. Lata temu Kula grał młodzieńca, który chce przywrócić dawny porządek świata, teraz jest jego wujem Eugeniuszem (i jak podkreśla: tę rolę lubi znacznie bardziej).

Kończąc wątek historyczny dotyczący Mrożka na scenie „Mickiewicza”, przypomnijmy, że w 1976 r. „Szczęśliwe wydarzenie” wyreżyserował tu Ryszard Krzyszycha (późniejszy dyrektor „instytucji). Trzy lata później zrealizowano w Częstochowie „Emigrantów”, a w 1984 r. dwie jednoaktówki – „Karol” i „Na pełnym morzu”. Do „Emigrantów” wracano jeszcze dwukrotnie: 1987 r. w realizacji Bogdana Michalika (ówczesnego szefa teatru) oraz w 2001 r., gdy Michał Kula i Adam Hutyra wystawili ten tekst własnym sumptem. Listę częstochowskich produkcji według Mrożka dopełniają realizacje Włodzimierza Gołaszewskiego z 1996 r.: „Strip-tease” i „Na pełnym morzu”.

Wizualna uczta

Ale skupmy się na tym, co tu i teraz. Głównie na teraz. Zwykliśmy mówić Mrożek by tego nie wymyślił (zamiennie pada tu Bareja) i co rusz okazuje się, że rzeczywistość nas zaskakuje. Zaskakuje (i niepokoi) też to, że opowieść mistrza absurdu staje się coraz bardziej aktualna. I z dowodów na to składa się częstochowskie „Tango”.

Realizacja Tumidajskiego to wizualna uczta. Dramaturg bardzo dokładnie opisał świat zastany i wszystkie relikty przeszłości. Twórcy częstochowskiego spektaklu wsłuchują się w te „instrukcje”, wykorzystując je po swojemu. Rodzinne mieszkanie wykreowane przez scenografkę Katarzynę Kornelię Kowalczyk zawieszone jest na granicy epok. Wygląda jak coś pomiędzy starym hotelem, cyrkiem, strychem a próbownią punkowego zespołu. Jest strojnie, chaotycznie i z przepychem. Scenę otaczają draperie, półzwisające, półzwinięte... Widok całości zachwyca, patrząc na scenografię, wyrywa się niekontrolowany okrzyk wow.

Podobnym skwitować można kostiumy autorstwa Krystiana Szymczaka. Wyraziste, podbijające charakter postaci. Większość bohaterów jest bardziej przebrana niż ubrana. Eugenia skrzy się cekinami, Eleonora - świetnie skrojoną „panterką”, Ala – rozcięciami i przezroczystościami. W męskiej modzie trendy podtrzymywać chce Eugeniusz, dojrzały pan w niedojrzałych, krótkich spodniach. Stomil najlepiej czuje się w rozchełstanej piżamie (nie może jej zapiąć z braku guzików). Natomiast Edek nosi się zdecydowanie na dresowo. Przeciwny biegun (nie tylko w kwestii mody i urody) reprezentuje Artur, który śnieżnobiałą koszulę zapina na najwyższy guzik, a styl preferuje garniturowy.

Brak norm jako norma

To Artur jako jedyny sprzeciwia się otaczającemu go chaosowi. Jako syn awangardowych artystów wolności otrzymał nadmiar, marzy o rygorze. Poucza, „tresuje”, zastrasza, wymaga. Zachowanie rodziny uważa za naganne i zdeprawowane. Gdy zastaje najbliższych przy karcianej partyjce, narzuca im karę, bo przecież przekraczają granice. Babcia ląduje na katafalku, wujek musi nosić na głowie klatkę dla ptaków.

W domu rodzinnym Artura panuje anarchia, nikt o nic nie dba, nad niczym nie panuje. Od śmierci dziadka minęła dekada, a wspomniany katafalk nadal stoi, od narodzin Artura ćwierćwiecze – a jego dziecinny wózek również się tu poniewiera. Nie ma tu zgodności z dniem bieżącym. Domownicy żyją swobodnie, wspominają dawne czasy, gdy trzeba było mieć odwagę, by tańczyć tango, a tylko nieliczne kobiety były upadłe. Wśród braku zasad zasada jest jedna: nie krępować się i robić to, na co ma się ochotę.

Artur pragnie dwóch rzeczy: porządku świata i prawa do buntu. Problem jest jednak taki, że nie ma się już przeciwko czemu buntować. Brak norm jest normą. Buntowniczość kieruje więc w stronę rodziny. Lekiem na rozpasanie, ma być powrót do tradycji. A to przecież z nich składa się ślubny ceremoniał. Jeśli Artur ożeni się z kuzynką Alą, wyprawi wesele, rodzina będzie musiała się dostosować. W jego umyśle brzmi to jak plan naprawy świata.

Obsada bez pudła

Pojawienie się Ali, a w tej roli występującej gościnnie Kamili Bartkowiak, dodaje „Tangu” wiele kolorytu. Jej obecność i nieobecność na scenie zarazem to jedno z wielu bardzo ciekawych rozwiązań, po które sięgnęli realizatorzy. A sama - zbudowana z męskich wyobrażeń - postać niejednego widza przyprawia o szybsze bicie serca. Podobnie sprawa tyczy się Eleonory, czyli Agaty Ochoty-Hutyry, która nie tylko wygląda, ale i gra obłędnie. Ta rola wydaje się dla niej skrojona.

Obsadę „Tanga” dobrano bez pudła. Tu nie ma słabej roli, a podkreślmy, że materia, z którą mierzą się aktorzy, nie należy do łatwych. Tekst Mrożka jest bowiem wymagający, tempo jest szybkie, dialogi rozbudowane, absurd zaś goni absurd. I w tym wykreowanym świecie aktorzy poruszają się z dużą lekkością.

Małgorzata Marciniak jako daleka od nobliwości babcia Eugenia, najczęściej mruga ze sceny okiem (np. cytując Madonnę). Adam Hutyra jako Stomil zbudowany jest z pasji i idei (scena z teatralnym eksperymentem z nim w roli głównej to kolejne wow tego spektaklu). Waldemar Cudzik jako Edek, człowiek tak prosty, że bardziej już się chyba nie da, najbardziej przeraża. Lekceważony, niedoceniony, ma w sobie coś z Nikodema Dyzmy. I w tej postaci, podobnie jak w przypadku Artura, dużo jest odwołań do współczesnej sceny społecznej i politycznej. I to ta aktualność wzbudza niepokój.

Wiodącą relacją jest jednak ta, która łączy Artura i wujcia Euzebiusza. Mariusz Urbaniec i wspomniany już Michał Kula stanowią doskonały pokoleniowy duet, świetnie się dopełniając. Dla Urbańca jest to doskonała okazja, by pokazać się częstochowskiej publiczności z nowej strony. Nie licząc monodramu „Stopklatka”, to chyba największe wyzwanie, z którym przyszło się tu zmierzyć młodemu aktorowi. Rola Artura jest równocześnie mrugnięcie okiem do innej postaci, którą odgrywa na scenie „Mickiewicza”. W „Jak usunąć znajomego?” jest odwrotnością bohatera Mrożka - Alexem, zbuntowanym nastolatkiem, synem typowej brytyjskiej pary, która ściśle trzyma się konwenansów (co ciekawe, jego rodziców także grają Agata i Adam Hutyrowie).

Nowe, symbole, nowe znaczenia

„Tango” nie jest spektaklem na raz. Można je zatańczyć przynajmniej kilkakrotnie. Za każdym razem odsłaniając inne symbole, odnajdując nowe znaczenia. Wiele ich zawiera druga część spektaklu, w której role się odmieniają, ze sceny znika już chaos, bohaterowie wciskani są w obyczajowe formy.

Mnie w „Tangu” kręci także… muzyka. Opracowaniem pod tym kątem spektaklu zajął się sam reżyser, w historię wplótł m.in. „Sabotage” Beastie Boys i „Wicked games” Chrisa Izaaka. Postawił na odważne, nieoczywiste wybory, na finał wybierając „Polskie tango” Taco Hemingwaya.

Ja obejrzałam ten tytuł premierowo, jeszcze w październiku i wiem, że muszę zrobić sobie powtórkę. Na szczęście okazji nie zabraknie. Po raz ostatni w tym roku „Tango” zagrane było 18, 19 i 20 grudnia. Ci, którym nie udało się obejrzeć tego tytułu, albo jak ja, chcą więcej, mogą nadrobić zaległości z początkiem 2026 r. Dopołudniowe spektakle grane będą 8, 9, 13 i 14 stycznia, a te wieczorne – 10 i 11 stycznia.

Spektakl według Mrożka był pierwszą nowością sezonu 2025/2026. Teraz czas na kolejną. Z okazji sylwestra przedpremierowo będzie można obejrzeć muzyczną propozycję „W rytmie pomyłek” Krzysztofa Kędziory w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego. Oficjalna premiera odbędzie się 3 stycznia 2026 r.

Obsadę komedii stanowią Iwona Chołuj, Marta Honzatko, Hanna Zbyryt, Karol Czajkowski, Maciej Półtorak i Antoni Rot. Aktorom towarzyszyć ma zespół muzyczny, który tworzą Michał Walczak, Michał Rorat, Mikołaj Pospieszalski, a także Przemysław Pacan.

Tytuł oryginalny

Odwaga, by tańczyć tango

Źródło:

https://www.cgk.czestochowa.pl
Link do źródła

Autor:

Zuzanna Suliga

Data publikacji oryginału:

21.12.2025

Sprawdź także