EN
01.03.2022, 16:10 Wersja do druku

Obłąkańcza miłość pianisty

„Akompaniator” Anny Burzyńskiej w reż. i Adama Sajnuka w Teatrze Telewizji. Pisze Krzysztof Krzak w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Tomasz Berent

Teatr Telewizji na żywo – kiedyś zjawisko normalne, dziś wydarzenie niezwykle rzadkie, a przez to wyjątkowe. Grzechem byłoby więc przeoczenie transmisji spektaklu „Akompaniator” Anny Burzyńskiej w reżyserii Adama Sajnuka nadanej 28 lutego 2022 roku.

Premiera tego duodramu odbyła się prawie równo 4 lata temu (23.02.2018 r.) w Kujawsko – Pomorskim Teatrze Muzycznym w Toruniu, zbierając – jak najbardziej zasłużenie – znakomite recenzje. Potem spektakl grany był w wielu miejscach na terenie całej Polski, wszędzie będąc jednakowo entuzjastycznie przyjmowanym. Sukces takich małoobsadowych, kameralnych spektakli najczęściej wynika z klasy aktorskiej prezentowanej przez zaangażowanych aktorów. Wybór przez Adama Sajnuka do tego przedstawienia Edyty Olszówki i Piotra Polka okazał się strzałem w dziesiątkę. A w przypadku Polka, utożsamianego raczej z repertuarem lekkim, komediowo – sensacyjnym (dla wielu pozostanie on już na zawsze Orestem Możejko z „Ojca Mateusza”) ogromnym zaskoczeniem, by nie powiedzieć olśnieniem aktorskim. Dramatyczne możliwości Olszówki (notabene też występującej we wspomnianym wyżej serialu) znają wszyscy, którzy widzieli choćby jej Margaret w „Kotce na gorącym blaszanym dachu” w Teatrze Narodowym.

W historii interesująco opowiedzianej przez Annę Burzyńską aktorka gra pewną siebie, wyniosłą, egocentryczną, skupioną na własnej karierze divę operową. Właśnie przygotowuje się do ważnego przesłuchania do „Opowieści Hoffmana” Offenbacha. Kiedy wchodzi do kabiny akustycznej słyszy… wyznanie miłosne tytułowego akompaniatora. Mężczyzny, który jest całkowitym przeciwieństwem śpiewaczki. Z estradą związany od ponad 20 lat, stojący za sukcesami wielu artystek, sam jednak ich nieodnoszący. Równie marnie wiedzie mu się w życiu prywatnym, nie ma przyjaciół, kochającej kobiety. Można powiedzieć, że kompleks to jego drugie imię. Kiedy więc po wielu latach milczenia Leon postanawia zabrać głos, zdobyć się na wyznanie tego, co czuje – musi nim powodować silny wewnętrzny imperatyw. Słychać to już w pierwszym monologu wypowiadanym przez Piotra Polka transowo, prawie na jednym wydechu. Opowiada swoją historię, która momentami jest zabawna, zwłaszcza przez sposób jej artykułowania. Ale jest przede wszystkim pełna rozpaczy, niespełnionych pragnień, skrywanych uczuć, które doprowadzają do tego, że ten nieszkodliwy – jak by się wydawało – wariat staje się niebezpiecznym, nieprzewidywalnym graczem, umiejętnie stosującym manipulację psychopatą czerpiącym satysfakcję z uświadamianego zadowolenia nad osaczoną przez siebie ofiarą. Polk po mistrzowsku pokazuje tę groźną przemianę swojego bohatera, tym samym wpływając na krańcowo odmienne emocje widza. Diapazon  emocji prezentuje też Edyta Olszówka. Jej diva operowa, Amelia, jest początkowo zaskoczona zachowaniem swojego wieloletniego akompaniatora, potem zniecierpliwiona i  zdenerwowana, a kiedy uświadamia sobie, z jakim szaleńcem, opętanym obsesyjnym i toksycznym uczuciem ma do czynienia – osaczenie i strach. Aktorka znakomicie przekazuje te narastające emocje granej postaci środkami pozawerbalnymi (warto zwrócić uwagę na jej grę oczami, gestem, ruchem czy mimiką). Świetnie partneruje Polkowi, on jej zresztą też. To z pewnością wynik efektywnej współpracy aktorów z reżyserem.

„Akompaniator” Adama Sajnuka to wyjątkowo duża dawka krańcowo różnych emocji i różnorodność stylistyk: od komedii i farsy, poprzez dramat, po psychologiczny thriller, rodem z „Misery” Stephena Kinga. W tej prezentacji ważna jest też dynamiczna realizacja telewizyjna Marka Bika. Swój udział w tworzeniu niepowtarzalnego klimatu spektaklu ma też ascetyczna, wręcz klaustrofobiczna scenografia Wojciecha Stefaniaka,  kostiumy Katarzyny Adamczyk oraz rewelacyjna muzyka dobrana przez Joannę Fidos i Michała Lamżę. To przedstawienie ma wszelkie walory teatru przez wielkie T.

Tytuł oryginalny

Obłąkańcza miłość pianisty

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła