Moroz: Czy naprawdę miałeś ochotę raz jeszcze szukać odpowiedzi na postawione w tytule sztuki Marka Modzelewskiego pytanie „Kto chce być Żydem?”.
Skrzydelski: Przyznam, że po realizacji Wojciecha Malajkata w Teatrze Współczesnym w Warszawie z poprzedniego sezonu nie bardzo chciało mi się jechać do Łodzi, by zobaczyć wersję Jacka Braciaka w Powszechnym.
Moroz: Mogę jedynie dodać, że miałem podobnie.
Skrzydelski: Tymczasem wychodzi na to, że nasze przeświadczenia opierały się na naiwnym założeniu, że z tego tekstu niewiele więcej da się wycisnąć.
Moroz: Ale też jesteśmy usprawiedliwieni, bo Malajkat zrobił, co tylko mógł, abyśmy tak sobie myśleli.
Skrzydelski: Jednym słowem komediodramat Modzelewskiego aż tak niedobry nie jest.
Moroz: Łódzki spektakl nawet trochę mnie zawstydził. Można z Modzelewskiego zrobić co nieco dobrego teatru.
Skrzydelski: Choć może doprecyzuję: nie jestem pewien, czy Braciak coś z tego tekstu szczególnego wydobył, czy po prostu uważniej go przeczytał, wysłuchał, rozpisał na emocje. A przecież ten znakomity aktor w roli reżysera teatralnego tym tytułem dopiero debiutuje.