Trwający przez cały sezon „Polish Focus” w Lyonie to przykład, że można zainteresować zagranicę naszą muzyką, nie tylko chwaląc się obowiązkowym Chopinem – pisze Jacek Marczyński w „Rzeczpospolitej”.
Nasz narodowy kompozytor jest najważniejszy, to wiadomo. Szczycimy się Fryderykiem Chopinem jako kompozytorem globalnym, ale nie wykorzystujemy jego marki do promocji innych polskich twórców.
A przecież nawet w Japonii, która kocha Chopina miłością bezgraniczną, słychać pytania o innych naszych kompozytorów. Tak było choćby podczas ubiegłorocznej wystawy EXPO w Osace, gdzie naszą ofertę kulturalną zdominowały recitale chopinowskie.
Muzyka polska jest przecież znacznie bogatsza, ale trzeba wyjść poza pewien schemat myślenia. Robi to projekt „Polish Focus", realizowany obecnie w Lyonie przez Instytut Adama Mickiewicza.
W zaplanowanym od listopada do czerwca cyklu koncertów Chopin pojawia się skromnie i w nieoczywistym połączeniu. Na marcowym recitalu zwyciężczyni Konkursu Chopinowskiego z 2010 r. Yulianna Avdeeva Chopina skonfrontuje z utworami Władysława Szpilmana, zwłaszcza z jego suitą „Życie maszyn". Ten efektowny utwór powstał z fascynacji Szpilmana futuryzmem i awangardą, a Avdeeva uczyniła z niego popisowy numer recitalowy.