„jaśniej! gwiazda, która nie chciała być pierwsza” Mariusza Gołosza w reż. Roberta Drobniucha w Teatrze Lalek Guliwer w Warszawie. Pisze Marek Zajdler na stronie NaszTeatr.
Teatr Lalek Guliwer przełączył się najnowszą premierą w tryb świąteczny, a właściwie świątecznie refleksyjny. Reżyserujący dyrektor Robert Drobniuch nie szukał daleko. Do napisania tekstu zaprosił utalentowanego i wielokrotnie już nagradzanego dramaturga Mariusza Gołosza, który, traf chciał, zatrudniony jest także przy Różanej. Muzycznie rozśpiewany spektakl „jaśniej! gwiazda, która nie chciała być pierwsza” skierowano już do pięciolatków, ale mam wrażenie, że w równej mierze do ich rodziców tworząc prawdziwie familijne przedstawienie.
W Gwiezdnym Osiedlu panuje powszechny entuzjazm – właśnie ogłoszono wybór tegorocznej Pierwszej Gwiazdki, która w imieniu całego wszechświata da sygnał do rozpoczęcia Wigilii. Niestety jej samej nikt o zdanie nie zapytał. Szczęśliwi rodzice rozgłaszają dobrą nowinę, dalsza rodzina pęka z dumy licząc na apanaże, przywileje i zaszczyty. Pierwszą Gwiazdkę, która przecież musi być szczęśliwa, jak nigdy dotąd, przerzucają pomiędzy zajęciami z pisania przemówień, ćwiczeniami z błyszczenia i przymiarkami świątecznej kreacji radując się perlistym śmiechem i świecąc odbitym blaskiem świeżo nabytej sławy. Ale czy kogoś obchodzi, że Pierwsza nigdy nie chciała być pierwsza? I czy ktokolwiek zauważy, że im bliżej Świąt, tym mniej ma ochotę świecić?
Mariusz Gołosz napisał mądry tekst o wygórowanych ambicjach rodziców i presji społecznej, którą nakładamy na dzieci chcąc dla nich jak najlepiej, często nie pytając ich nawet o zdanie. Bo przecież wiemy lepiej. Cele stawiane przez biorących udział w wyścigu o Naj-Dziecko są czasem wbrew woli dzieciaków, które mimowolnie przystępują do gonitwy, byle tylko sprostać oczekiwaniom najbliższych. Byle nie zawieść mamy, taty, czy Pani w szkole. „Nigdy nie chciałam być pierwsza” – rozpoczyna spektakl występująca gościnnie na deskach Guliwera Julia Rotter. „Dlaczego?” padło od razu z widowni pytanie rezolutnej dziewczynki. Czyli coś jest na rzeczy. Wraz z mnożeniem w edukacji kolejnych testów i rankingów, rozwojem social mediów, w których dobrze jest pochwalić się czerwonym paskiem swojego dziecka, bombardującymi nas informacjami mediów i znajomych o ilości zajęć dodatkowych, na które należy zapisać latorośl, parcie do bycia najlepszą, czy najlepszym stało się niemal sportem narodowym rodziców. Brakuje nam jeszcze nieco do Korei czy Japonii, ale symptomy przeciążenia młodych czy wzrostu niezdrowej rywalizacji obserwujemy na co dzień. Robert Drobniuch subtelnie i delikatnie pokazuje rodzicom, że warto zmienić perspektywę i posłuchać własnego dziecka, nawet jeśli mówi o czymś jedynie szeptem. Dzieci napełnia zaś odwagą, by zwłaszcza w Święta, gdy zasiadają wspólnie przy wigilijnym stole, odważyły się mówić o sprawach, które leżą im na sercu. Nic bowiem nie zastąpi szczerej rozmowy. Nawet jeśli tematem ma być świąteczny dres.
Nie, tych na scenie w Guliwerze nie uświadczymy. Aleksandra Starzyńska stworzyła atrakcyjny wizualnie, barwny, opalizujący, a czasem tonący w falbanach świat gwiezdnej mody, w którym prym wiodą fantazyjne nakrycia głowy, świetliste stroje świetlików, szalony kostium astralnej krawcowej i awangardowa kreacja Pierwszej Damy. Świąteczny, acz „przaśny” strój Pierwszej Gwiazdki, wystrojonej „jak stróż na Niebieskie Ciało”, pachnie nawet sukienką z Ostrej Bramy. Scenografia współgra z ruchem scenicznym nie przytłaczając sceny – błyszczące kosmiczne skały i półprzezroczyste zasłony uwypuklone światłami Prota Jarnuszkiewicza pozwalają na immersję w galaktyczną przygodę, podobnie jak wychodzące także w przestrzeń widowni multimedia Magdaleny Łazarczyk i Łukasza Sosińskiego. Tajemnicze, zgrabnie podświetlone tubo-teleskopy przydają dodatkowego pozaziemskiego sznytu, a całość wzbudzała wśród publiczności ochy i achy.
Na plan pierwszy wysuwa się jednak piosenka okraszona muzyką Radka Łukasiewicza wykonywaną na żywo przez samych aktorów, co w Guliwerze zdarza się po raz pierwszy. Brawa dla wykonawców za odwagę i ogarnięcie instrumentarium, choć przez chwilę zastanawiało mnie jak Adam Wnuczko trzyma pałeczki perkusji bokserskimi rękawicami. W Guliwerze nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Wokalnie prym wiodły Panie – rozkręcająca się rockowo Anna Przygoda, dostojna Katarzyna Brzozowska i wspaniała Honorata Królikiewicz, która humorystycznie wykonanym utworem z towarzyszeniem szczekliwej pacynki wzbudziła entuzjazm młodej publiczności łącząc precyzję wykonania z lalkarskim kunsztem. Dużo filuternej radości wprowadziły także na scenę rezolutne, tańczące i rozśpiewane Świetliki Elżbiety Pejko i Damiana Kamińskiego. Moją uwagę przykuła gwiazdorska postać układacza przemówień w wykonaniu Krzysztofa Prygiela, uroczego w świętych oburzeniach, dowcipnego w zmanierowaniu i budzącego od pierwszych chwil olbrzymią sympatię. Pierwsza może być jednak tylko Pierwsza – Julia Rotter z delikatnością, wyczuciem i dziewczęcą naturalnością oddała swą bohaterkę, chwytając od początku nić porozumienia z dzieciakami i wciągając ich w przejmującą opowieść o prawie do bycia drugim, a czasem po prostu sobą.
„jaśniej! gwiazda, która nie chciała być pierwsza” pokazuje moc zespołu Guliwera, który jak dobrana teatralna rodzina zabiera nas we wzruszającą wigilijną podróż. Byśmy przy tej okazji zastanowili się, czym właściwie są dla nas Święta, relacje z najbliższymi i czy nasze oczekiwania spotykają się z ich potrzebami. To także opowieść o sile wspólnoty, rodziny i wsparciu, którego zawsze możemy oczekiwać od kochających nas bliskich. Wystarczy zebrać się na odwagę i porozmawiać. Bo nikt nie musi świecić za dwóch.