19.04.2021, 14:54 Wersja do druku

"Nie do końca kontrolowana emocjonalność". Tak AST rozmyła sprawę wykładowczyni, która latami zastraszała studentów

Studenci wrocławskiej AST mieli być zastraszani, wyzywani, a czasem nawet dotykani w miejsca intymne. "W zachowaniach tych nie dopatruje się perfidii (...) są one raczej wyrazem pedagogicznej ambicji i nieprzeciętnego zaangażowania magister B. w zajęcia" - napisała powołana do sprawy rzecznik dyscyplinarna uczelni w piśmie końcowym, do którego dotarła "Wyborcza".

O sprawie zastraszania studentów Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu, będącej filią krakowskiej AST, „Wyborcza” pisała w marcu - po tym, jak studenci opowiedzieli nam o przemocowych praktykach i dotykaniu w miejsca intymne, do których miało dochodzić na zajęciach z techniki wokalnej prowadzonych przez mgr Barbarę B.

„Dużo było agresji słownej”, „jest bardzo przemocowym pedagogiem (…). Krzyki, obrażanie personalne były na porządku dziennym. Wyzywała nas od idiotów i głupków” - opowiadali studenci i absolwenci uczelni.

Wspominali, że starsze roczniki ostrzegały młodsze, że "najlepiej przed jej zajęciami wyobrazić sobie, że wchodzi się do szpitala psychiatrycznego”. Jej zajęcia nazywali „najgorszym koszmarem”, wspominali o poczuciu lęku, które towarzyszyło im przed wejściem do sali, o pogardzie, z jaką wykładowczyni miała wyrażać się w stosunku do mniejszości rasowych czy seksualnych, oraz o łamaniu granic bliskości.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Nie do końca kontrolowana emocjonalność". Tak AST rozmyła sprawę wykładowczyni, która latami zastraszała studentów

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Wrocław online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Wątki tematyczne