25.06.2021, 09:52 Wersja do druku

Musicalowa lekcja historii

"Bitwa o tron. Musicalowy talent show" Tomasza Filipczaka i Jacka Mikołajczyka w reż. Jacka Mikołajczyka w Teatrze Syrena w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Michał Heller

Popandemiczne premiery w teatrach muzycznych zdają się potwierdzać tezę, którą już prawie 50 lat temu próbowała i to ze znakomitym skutkiem wcielać Danuta Baduszkowa w swoim teatrze w Gdyni na Bema. Nieżyjąca już reżyserka i dyrektorka, założycielka działającego do dzisiaj Studia Wokalno-Aktorskiego, w poszukiwaniu repertuaru zachęcała zapraszanych librecistów i kompozytorów do sięgania po tematy poważniejsze, po problematykę społeczno-polityczną, nawiązania historyczne, w myśl założenia, że forma musicalowa nie musi dostarczać tylko i wyłącznie samej rozrywki. Ostatnie realizacje przygotowane przez Wojciecha Kościelniaka (“Kapitan Żbik i żółty saturator” w Syrenie, „Kombinat” w TM w Poznaniu), Jacka Mikołajczyka („Next to Normal” w Syrenie),  Wojciecha Kępczyńskiego („Waitress” w TM Roma), Tadeusza Kabicza („Thrill me” w MTM) czy Michała Walczaka („Tańczący z gwiazdami” w Powszechnym w Łodzi) idą tym właśnie śladem i oprócz wysokiej jakości walorów rozrywkowych dostarczają również treści głębszych, mogących inspirować do refleksji, dyskusji nie tylko natury obyczajowej czy psychologicznej, ale też dotykających skomplikowanych zagadnień naszego współczesnego świata, oglądanego również z perspektywy tego, co wydarzyło się wcześniej i miało wpływ na kształtowanie się międzyludzkich relacji.

Bardzo dobrze w ten nurt wpisuje się ostatnia premiera w warszawskim Teatrze Syrena, w którym Jacek Mikołajczyk postanowił zmierzyć się z naszą odległą historią, nie tylko  jako reżyser, ale przede wszystkim jako autor scenariusza. „Bitwa o tron”, przygotowana w konwencji telewizyjnych programów typu „talent-show”, to widowisko kipiące młodością, entuzjazmem, niesamowitą energią, spontanicznością, jednocześnie zwracające uwagę na wszechstronność zespołu, który zarówno w tańcu, śpiewie, jak i grze aktorskiej, prezentuje profesjonalizm najwyższej próby.

„Bitwa o tron” to spektakl bardzo mocno osadzony w historii Polski i jej związków z innymi krajami Europy, odwołujący się do losów naszych ośmiu królów elekcyjnych, również z ich rozterkami sercowymi. W ten sposób w przedstawieniu dochodzi do konfrontacji różnych postaw wobec życia, świata, religii, wyznania czy nawet erotyki, a także pojmowania naszej państwowej suwerenności i odmiennie rozumianego poczucia wolności. Ale historia, historią. Mikołajczyk słusznie założył, aby napisać libretto, które będzie można czytać również przez pryzmat tego, co aktualnie dzieje się w naszym kraju na poziomie polityki, władzy czy różnych społecznych zawirowań związanych choćby z wyborami, pracami parlamentu czy pozycji kościoła. Stąd tekst nafaszerowany jest sporą ilością aluzji i odwołań do naszego „tu i teraz”, tyle że autor, znany dotychczas głównie ze sprawnych literacko tłumaczeń angielskich musicali, czyni to nad wyraz dyskretnie, inteligentnie i na swój sposób delikatnie, co wcale nie znaczy, że te dowcipne i aktualne smaczki oraz inkrustacje, rzucane jakby od niechcenia, tracą swoją prześmiewczość czy zwyczajnie prostą żartobliwość. Ich satyryczne ostrze w ukazywaniu nie zawsze jasnych stron człowieka, jeśli chodzi o takie tematy jak emancypacja kobiet czy swoboda seksualna, problemy związane z pojmowaniem i korzystaniem z wolności, miłości czy prawa wyboru, a także nawet motywy nawiązujące do różnorodności stosowanych taktyk wojennych, działa i pokazuje, że te aspekty naszego życia są tak samo ważne i dzisiaj. Jedne wciąż szokują, inne skłaniają do dyskusji, jeszcze inne nieustannie wymagają zastanowienia czy głębszego przemyślenia.

Sukces tego rewiowego i brawurowo zrealizowanego przedstawienia, nawiązującego do długoletniej tradycji i charakteru sceny przy Litewskiej, musi cieszyć z wielu powodów. Przede wszystkim jednak dobrze się stało, że Jacek Mikołajczyk odszedł wreszcie od sprawdzonych za oceanem gotowców, a uruchomił i uwolnił swój autonomiczny potencjał pisarski i stworzył własną, suwerenną i smaczną dramaturgicznie wypowiedź, która stała się znakomitym podglebiem dla wszystkich pozostałych twórców. Bo “Bitwa…” to przedstawienie, które nie ma słabych punktów, ani w choreografii, ani w muzyce, prowadzeniu światła, ani w wokalno-aktorskim wykonawstwie każdego członka obsady. Gdybym miał na kogokolwiek w tej chwili zagłosować, to na pewno miałbym spory dylemat, bo musiałbym wybierać między Przemysławem Glapińskim (Jan Kazimierz Waza, mnie kojarzący się akurat z Demisem Roussosem), a Marcinem Wortmannem w roli nieprawdopodobnie giętkiego wokalnie Augusta II Sasa.

„Bitwa o tron” to spektakl na swój sposób szalony, niezwykle kolorowy i emocjonalnie barwny, pełen znakomitych pomysłów scenariuszowych, przestrzennych, dźwiękowych i interpretacyjnych, które bywa, że rozśmieszają do łez, ale też pozwalają na zastanowienie się nad meandrami naszej politycznej kultury, demaskując niekiedy jakby przy okazji manipulacje czy przekłamania historyczne, od których nie zawsze chcemy albo nie potrafimy się uwolnić.  

Tytuł oryginalny

Musicalowa lekcja historii

Źródło:

Teatr dla Wszystkich online

Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data:

24.06.2021