45 lat temu, 11 maja 1981 r. odbyła się premiera „Kotów” Andrew Lloyda Webbera – musicalu, który zdobył serca światowej publiczności. „Koty” mają swój własny charakter i myślę, że był to jeden z głównych powodów ich sukcesu. W odróżnieniu od innych musicali nie są stereotypowe – powiedział PAP Sebastian Gonciarz, reżyser z Teatru Muzycznego Roma.
„Pamięć/ Co oznacza dziś dla mnie/ Tamto gorzkie zerwanie/ Co zamknęło mi drzwi/ Taki los to samotność znacznie gorsza niż śmierć/ Chcę od nowa zacząć żyć” – śpiewa odrzucona przez kocią społeczność Grizabella czując, że zbliża się kres jej życia. Piosenka „Pamięć” (w oryginale „Memory”) stała się wielkim popkulturowym przebojem, rezonującym daleko poza teatralne deski, przyczyniając się do popularności, a co za tym idzie, sukcesu musicalu „Koty”.
Trudno znaleźć osobę, która nigdy jej nie słyszała. Przez lata doczekała się bowiem ponad 160 coverów, a dwa albumy z oryginalnymi obsadami spektakli z Londynu i Nowego Jorku, zdobyły w swojej kategorii nagrody Grammy. Śpiewały ją m.in. Barbra Streisand, Celine Dion, Sarah Brightman i pierwsza wykonawczyni – Elaine Paige, a w Polsce Zdzisława Sośnicka, czy lepiej znana operowej publiczności Ewa Małas-Godlewska.
Skomponowane przez Andrew Lloyda Webbera z librettem Trevora Nunna „Koty”, to jeden z najsłynniejszych i najchętniej oglądanych musicali wszech czasów. Po raz pierwszy zaprezentowano go 11 maja 1981 r. w New London Theatre. Spektakl szybko stał się przebojem, przez 21 lat prezentowano go na tej scenie niemal 9 tysięcy razy – ostatni dokładnie w 21. rocznicę premiery – 11 maja 2002 r.
Webber to twórca bardzo dobrze znany miłośnikom musicali. Oprócz „Kotów” skomponował m.in. muzykę do rock opery „Jesus Christ Superstar” (1971), opowiadającego o Evie Peron musicalu „Evita” (1976) oraz niezwykle popularnego „Upiora w operze” (1986).
Angielski sukces szybko zaprowadził „Koty” za ocean. 7 października 1982 r. musical trafił na deski nowojorskiego Broadwayu, gdzie także zdobył serca publiczności. W ciągu 18 lat spektakl ten zagrano przeszło 7 tys. razy, co przełożyło się na 400 milionów dolarów przychodu. „Jest powód, dla którego »Koty«, brytyjski musical, którego premiera odbyła się wczoraj wieczorem w Winter Garden, prawdopodobnie będzie gościł na Broadwayu przez długi czas – i może nie być to ten, którego się spodziewacie. Nie chodzi o to, że ten zbiór antropomorficznych, różnorodnych zwrotów akcji jest genialnym musicalem, ani o to, że silnie porusza emocje, ani o to, że ma w głowie jakiś pomysł” – recenzował w „New York Times” Frank Rich.
„Prawdopodobna atrakcyjność »Kotów« nie wynika też z rozgłosu, jaki towarzyszył każdemu mruczeniu spektaklu od czasu jego pierwszej wizyty w Londynie 17 miesięcy temu. Nie, powód, dla którego ludzie będą pragnąć zobaczyć »Koty«, jest o wiele prostszy i bardziej pierwotny: to musical, który przenosi widzów do całkowicie fantastycznego świata, który mógłby istnieć tylko w teatrze, a jednak w dzisiejszych czasach rzadko istnieje. Niezależnie od innych wad i przesady, a nawet banałów »Kotów«, musical wierzy w magię czystego teatru i dzięki tej wierze bezsprzecznie spełnia swoje zadanie” – podsumował Rich.
Inspiracją do przeniesienia przez Webbera kociego świata do teatru były opublikowane w 1939 r. „Wiersze o kotach” Thomasa Stearnsa Eliota – laureata literackiej nagrody Nobla w 1948 r., które w barwny i poruszający sposób przedstawiły ich charaktery, sposób życia i postrzegania przez nie świata. „Muzyka Lloyda Webbera to mieszanka różnych stylów, od Broadwayu, przez operetkę, jazz, brytyjski musical, po rock, a większość z nich jest porywająca” – recenzowano w „Variety” dodając, że co prawda „choreografia nie jest szczególnie oryginalna, zbyt mocno opiera się na akrobatyce, ale często hipnotyzuje”.
W Polsce po raz pierwszy „Koty” zaprezentowano 10 stycznia 2004 r. w warszawskim Teatrze Muzycznym Roma.
„Musical o kotach opowiadających swoje historie na wielkomiejskim śmietniku? To absurdalne! A jednak. Od dnia premiery przed kasami ustawiały się tłumy, a musical obsypywany był nagrodami (m.in. 7 nagród Tony dla inscenizacji nowojorskiej, w tym za najlepszy musical i za najlepszą muzykę). Musical pokazano już w ponad trzydziestu krajach, przetłumaczono aż na piętnaście języków, a na całym świecie obejrzały go w sumie ponad 73 miliony widzów!” – czytamy na stronie internetowej teatru.
Zanim jednak do tego doszło, rozmowy z właścicielami praw do tytułu trwały aż pięć lat. Ich efektem było prawo do wystawienia przez Romę własnej wersji spektaklu. Dlatego też zmieniono nieco m.in. kostiumy i scenografię. „Polskie »Koty« są przystosowane do miejscowych realiów, akcja spektaklu dzieje się we współczesnej Polsce, mamy swoją scenografię i kostiumy, a koty noszą polskie imiona” – wyznał tuż przed premierą reżyser spektaklu Wojciech Kępczyński.
„Przyznam, że największym sukcesem jest to, że udało się doprowadzić do premiery. O zdobycie praw do wystawienia »Kotów« starałem się przez parę lat. Dopiero w lutym 2003 r. otrzymaliśmy fantastyczną wiadomość, że możemy zrobić własną wersję musicalu” – podkreślił reżyser w rozmowie z Tomaszem Mościckim. „Rozmowy były bardzo trudne, trwały prawie rok. Grupa Andrew Lloyd Webbera zastrzegła sobie prawo akceptacji wszystkich aktorów i kostiumów. Te odrzucano dwa razy, bo stwierdzono, że są zbyt podobne do oryginału. Cieszymy się, że spektakl jest przyjmowany tak gorąco” – wspominał Kępczyński.
Podobnie jak w innych krajach, również nad Wisłą musical okazał się magnesem tłumnie przyciągającym publiczność. Bilety na pierwsze dziesięć spektakli sprzedano niemal od ręki. Jeszcze w tym samym roku wydano krążek z czternastoma utworami wykonywanymi podczas warszawskiego spektaklu. Dwa lata później album uzyskał status złotej płyty.
Entuzjazm publiczności podzielali także krytycy. „Polska premiera »Kotów« Andrew Lloyda Webbera to spektakl profesjonalny. Przedstawienie ma dobre tempo, nieustanną zmianę akcji osiąga się pomysłowymi rozwiązaniami scenograficznymi. Trzeba do tego dodać ładne kostiumy, wysmakowaną charakteryzację i precyzyjną reżyserię świateł. Efektowna jest zwłaszcza druga część z popisami trzech kotów - teatralnego, kolejowego i diabelskiego” – recenzował w „Rzeczpospolitej” Jacek Marczyński.
– „Koty” mają swój własny charakter i myślę, że był to jeden z głównych powodów ich sukcesu. W odróżnieniu od innych musicali nie są stereotypowe. Brak w nich nie tylko tradycyjnej fabuły, ale także typowego dla tego gatunku rozbudowanego wątku miłosnego. Poezja T.S. Eliota, na kanwie której powstał ten musical, opowiada nam o czymś innym i w mojej ocenie ta odmienność także stanowiła pewien magnes, który przyciągał publiczność – zaznaczył w rozmowie z PAP Sebastian Gonciarz, współtwórca spektaklu z 2004 r.
Związany z Romą reżyser przypominając postać Grizabelli podkreślił, że musical ten opowiada także o „potrzebie akceptacji”, wskazał jednocześnie na podobieństwa kotów i ludzi. – Podczas przygotowań zatrudniliśmy zajmującą się kotami panią psycholog, która opowiadała nam o ich charakterach i ten spektakl bardzo mocno je później uwypuklał. Z czasem były one przyrównywane do charakterystyki ludzi. Dzięki czemu widzowie w tych kocich charakterach odnajdowali później samych siebie. Pamiętam, że ten wątek bardzo często przebijał się w rozmowach, które przeprowadzałem po spektaklach i to było fenomenalne. To wyróżniało „Koty” na tle innych wystawianych w Romie musicali – wspominał reżyser.
Widowisko w stołecznym teatrze prezentowano przez ponad trzy lata, w tym czasie obejrzało je niemal 280 tys. widzów i zapewne liczba ta by rosła, gdyby nie to, że w kolejce czekały już inne spektakle. „»Koty« okazały się najpopularniejszym spektaklem w czasie 10 lat dyrekcji w warszawskim Teatrze Muzycznym Roma Wojciecha Kępczyńskiego. Żadne z poprzednich widowisk, takich jak »Miss Sajgon«, »Greese«, »Taniec Wampirów« ani musical dla dzieci »Akademia Pana Kleksa«, nie spotkało się z tak dużym wzięciem jak opowiedziane piosenką i tańcem historie o kocich indywiduach. A w marcu Teatr Muzyczny Roma zaprezentuje publiczności kolejny hit musicalowy - »Upiora w operze«”– podano 7 listopada 2007 r. w tygodniku „Przegląd”.
Musical przenoszono także na ekran. W 1998 r. powstał film w reż. Davida Malleta z Elaine Paige w roli Grizabelli. Nakręcony w londyński Adelphi Theatre nawiązywał do spektaklu z 1981 r. Wydany w 2002 r. przez Universal Pictures na kasecie wideo uzyskał w Wielkiej Brytanii status 19-krotnej platynowej płyty. Kolejną wersję w 2019 r. wyreżyserował Tom Hooper, z Judi Dench, Idrisem Elbą, Ianem McKellenem, Taylor Swift i Rebel Wilson w obsadzie. Pomimo gwiazdorskiej obsady produkcja spotkała się z wyjątkowo chłodnym przyjęciem. „Pomimo gwiazdorskiej obsady, wysokiego budżetu i znanego materiału źródłowego, »Koty« poniosły porażkę w box office, stając się jedną z najbardziej głośnych klap roku” – czytamy w „Vanity Fair”.
Krytycznie o filmie wypowiadał się także sam Webber określając przedsięwzięcie jako „całkowicie nietrafione”. „Tak naprawdę nie rozumiałem, dlaczego ta muzyka w ogóle działa. Obejrzałem ją i pomyślałem: »O Boże, nie«” – zaznaczył reżyser.
W 2022 r. musical ponownie został wystawiony w Polsce. Tym razem w chorzowskim Teatrze Rozrywki. – „Koty” to jeden z najtrudniejszych musicali: tam nie da się niczego ukryć. Aktor musi jednocześnie tańczyć, śpiewać i grać. Poza tym artyści nie schodzą przez ponad dwie godziny ze sceny, więc to jest bardzo wyczerpujący spektakl – powiedział wówczas na antenie radiowej „Trójki” reżyser spektaklu Jakub Szydłowski.
Co ciekawe, 18 lat wcześniej Szydłowski wcielił się w postać kota Ram Tam Tamka we wspominanej wyżej warszawskiej inscenizacji. – Brałem udział w tej pierwszej polskiej realizacji na deskach Teatru Roma w Warszawie: grałem jednego z kotów. Tym bardziej cieszę się, że zostałem poproszony przez dyrekcję Teatru Rozrywki o wyreżyserowanie tego przedstawienia – podkreślił artysta.
„O kotach można by pisać i pisać. Każdy jest unikalny, każdy ma cechy przypisane tylko jemu. Jedno jest pewne, koty nawet na sekundę nie zmieniają swojej formy. Aktorzy nawet na moment nie wychodzą ze swojej roli. Gdy światła reflektorów skierowane są na jednych bohaterów, inny w ich cieniu nadal grają beztroskie zwierzęta” – recenzowano w „Dzienniku Teatralnym”.
W lipcu 2026 r. musical Webbera ponownie wróci do Londynu. Tym razem zostanie zaprezentowany w Teatrze Letniem Regent’s Park. Za reżyserię i choreografię odpowiadać ma Drew McOnie. „Jak dla wielu tancerzy w branży, »Koty« były dla mnie przełomowym doświadczeniem, a jako były członek obsady, jestem podekscytowany możliwością reżyserowania i tworzenia choreografii do tej zupełnie nowej produkcji kultowego musicalu Andrew Lloyda Webbera” – wyznał McOnie w październiku 2025 r.