Logo
Recenzje

Między garderobą a Rzymem

30.07.2026, 11:39 Wersja do druku

„Petty Men” w reż. Julii Levai z Buzz Studios w Wielkiej Brytanii na 30. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku. Pisze Wiesław Kowalski.

fot. mat. prasowe

„Petty Men” wychodzi od pomysłu, który sam w sobie jest teatralnie przewrotny: zamiast kolejnej próby opowiedzenia historii „Juliusza Cezara” z perspektywy wielkich figur politycznych, spektakl przenosi uwagę na tych, którzy w teatrze pozostają zazwyczaj niewidoczni. Dublerzy Brutusa i Kasjusza nie są bohaterami historii, lecz ludźmi przygotowanymi na możliwość wejścia w jej centrum. Problem polega na tym, że ta możliwość może nigdy się nie wydarzyć. Z tej prostej sytuacji rodzi się opowieść o oczekiwaniu, ambicji i potrzebie potwierdzenia własnej wartości.

Reżyserka Júlia Levai buduje spektakl na napięciu między dwoma porządkami: rzeczywistością ciasnej garderoby oraz wielkim dramatem rozgrywającym się poza nią. Widz zostaje zamknięty razem z bohaterami w przestrzeni pozbawionej teatralnego blasku — miejscu przeznaczonym dla tych, którzy muszą być gotowi, ale których obecność pozostaje warunkowa. Zamiast monumentalnego Rzymu otrzymujemy pokój, z którego przez interkom dociera fragment przedstawienia odbywającego się na głównej scenie. To rozwiązanie od początku ustawia spektakl jako opowieść o hierarchii samego teatru: o tych, którzy są oglądani, i tych, którzy całe przedstawienie spędzają w stanie oczekiwania.

Najciekawszą strategią inscenizacyjną Levai jest potraktowanie „Juliusza Cezara” nie jako tekstu do prostego uwspółcześnienia, ale jako mechanizmu, który stopniowo zaczyna wpływać na bohaterów. Dublerzy nie tylko przygotowują się do roli — oni zaczynają myśleć kategoriami ról, które mają przejąć. Ich relacja coraz bardziej przypomina układ Brutusa i Kasjusza: bliskość miesza się z rywalizacją, wspólny cel zaczyna ujawniać ukryte ambicje.

Najważniejszym zabiegiem spektaklu nie jest więc przeniesienie Szekspira w świat współczesnego teatru, lecz pokazanie, jak język i logika klasycznego dramatu zaczynają organizować zachowania ludzi, którzy początkowo jedynie próbują go odtworzyć.

Ta konstrukcja ma jednak swoją cenę. „Petty Men” świadomie rezygnuje z klarownej, linearnej narracji. Granice między próbą, fantazją, wspomnieniem i wydarzeniem realnym stopniowo się rozmywają. Początkowo dezorientacja wydaje się elementem zamierzonej strategii — widz zostaje wciągnięty w podobny stan zawieszenia jak bohaterowie, którzy nie wiedzą już, czy ćwiczą rolę, czy zaczynają ją naprawdę przeżywać. Problem pojawia się wtedy, gdy kolejne warstwy formalne nie zawsze układają się w spójną całość. Spektakl mnoży teatralne zakłócenia i zmiany perspektywy, ale nie wszystkie prowadzą do pogłębienia głównego konfliktu.

fot. mat. prasowe

Levai konsekwentnie rozsadza realistyczną przestrzeń garderoby. To, co początkowo wygląda jak zwykłe zaplecze teatru, stopniowo zmienia się w przestrzeń psychicznych projekcji bohaterów. Garderoba przestaje być jedynie miejscem akcji — zaczyna przypominać materialny zapis ich frustracji, fantazji i lęku przed pozostaniem na zawsze poza centrum wydarzeń. Transformacja przestrzeni jest jednym z najmocniejszych elementów przedstawienia, ponieważ pokazuje, że prawdziwy konflikt nie przebiega między sceną a kulisami, ale wewnątrz samych aktorów.

W centrum tej konstrukcji pozostaje relacja dwóch wykonawców. Adam Goodbody i John Chisham tworzą duet oparty na różnicy temperamentów i strategii przetrwania. Jeden próbuje odzyskać kontrolę poprzez perfekcyjne przygotowanie, drugi ukrywa rozczarowanie za dystansem i ironią. Ich relacja jest napędem spektaklu, ponieważ „Petty Men” najpełniej działa wtedy, gdy obserwuje drobne przesunięcia między lojalnością a zazdrością, między przyjaźnią a pragnieniem zwycięstwa.

Jednocześnie reinterpretacja Szekspira zawęża perspektywę oryginału. „Juliusz Cezar” jest dramatem o polityce, odpowiedzialności i konsekwencjach działania podejmowanego w imię większych racji. „Petty Men” przenosi te pytania do znacznie mniejszego świata — świata teatralnej kariery, zawodowej frustracji i walki o uznanie. To świadomy wybór twórców, ale oznacza on, że polityczny wymiar rzymskiego dramatu zostaje niemal całkowicie zastąpiony analizą prywatnych ambicji.

Największa siła spektaklu tkwi więc nie w próbie stworzenia nowej wersji „Juliusza Cezara”, lecz w badaniu relacji między aktorem a rolą, między możliwością sukcesu a niekończącym się oczekiwaniem na swoją kolej. „Petty Men” jest przedstawieniem o teatrze, który opowiada o własnym zapleczu — o ludziach stojących obok głównej sceny i próbujących przekonać samych siebie, że ich moment jeszcze nadejdzie.

Forma spektaklu bywa celowo rozchwiana, a nagromadzenie środków scenicznych nie zawsze pomaga w odbiorze. Jednak właśnie to napięcie między precyzyjnie skonstruowaną koncepcją a jej kontrolowanym rozpadem wydaje się najważniejszym tematem przedstawienia. „Petty Men” pokazuje bowiem, że ambicja może być zarówno siłą napędową, jak i pułapką — a największy dramat czasem rozgrywa się nie na głównej scenie, lecz kilka metrów dalej, w miejscu, którego publiczność zazwyczaj nie widzi.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także