Nieubłaganie nastał lipiec 2026 i czas kolejnych podsumowań. Jak określić owych minionych dziesięć miesięcy dla sceny tańca w Polsce i Europie? Na pewno był to czas niesłychanego spokoju i braku spektakularnych oraz kontrowersyjnych zmian jak miało to miejsce w sezonie 2024/25. Nie odbyło się bez kilku roszad na stanowiskach kierowniczych o czym była już mowa (https://benjaminpaschalski.pl/2026/05/06/cisza-i-stagnacja-pietnascie-baletowych-premier-sezonu-2026-27-ktore-warto-zobaczyc/), a także słów kilka za chwilę. Artystycznie dominowała różnorodność z kilkoma spektaklami, które na trwałe zapiszą się w almanachach historii owej dziedziny sztuki. Ale cieszy tak naprawdę czas pracy, poszukiwań i owej atmosfery wyciszenia. Pisze Benjamin Paschalski na swojej stronie internetowej.
Z naszego krajowego podwórka warto powtórzyć, że czekamy na decyzje nowych dyrektorów w Poznaniu (Adam Banaszak) i Łodzi (Rafał Kłoczko) co do kształtu zespołów baletowych oraz ich liderów. Ustabilizowano sytuację w Gdańsku, gdy po nagłym rozstaniu Wojciecha Warszawskiego z kompanią Opery Bałtyckiej, ster rządów objęła Izabela Sokołowska-Boulton. Jej wizja, zrozumiałe, że ograniczona instytucjonalnym umiejscowieniem w strukturze instytucji muzycznej, jest różnorodna, otwarta dla nowego i szerokiego widza, a także repertuarowo może być ciekawie co gwarantuje zaproszenie do realizacji pierwszej premiery amerykańskiego choreografa Garretta Smitha. Trzymamy kciuki za powodzenie miejsca.
Jeżeli spojrzymy na to co wydarzyło się na świecie to jedno zjawisko ma wymiar symboliczny, by nie powiedzieć historyczny. Po trzydziestu trzech edycjach, pierwszy raz w tym roku, nie odbyła się gala i rozdanie nagród „Benois de la Danse” – baletowych Oskarów, realizowana w Rosji. Możliwe, że ma to związek z zeszłorocznym wiecznym rozstaniem twórcy i pomysłodawcy wydarzenia Jurija Grigorowicza, ale trudno nie mieć odczucia, że wydarzenie bojkotowane od początku pełnoskalowej agresji Rosji w Ukrainie, umierało. Zatem to wielka strata, ale i luka, którą warto zagospodarować wśród baletowej wspólnoty artystycznej. Dodatkowo należy wspomnieć jeszcze o kilku zmianach na stanowiskach kierowniczych wśród formacji baletowych. Po wielu pięknych latach rozwoju zespołu, z formacją Narodni Divadlo Moravskoslezske w Ostrawie żegna się Lenka Dřimalova. Zastąpi ją francuska choregrafka Lea Bessoudo Greck, która w mijającym sezonie zrealizowała z powodzeniem, jedną pracę z zespołem czeskim. Sporo zmian na Bałkanach. Dość nagle Split opuścił Denis Matvienko, który otrzymał posadę w Zagrzebiu po zakończonym kontrakcie, ale i pełnym sukcesów okresie, Massimiliano Volpini. W mieście u wybrzeży Adriatyku pełniącą obowiązki szefowej baletu została Mirna Sporiš Miani, była tancerka i pedagożka tańca. W Sarajewie również pełniącą obowiązki szefowej zespołu została Mia Prašo, która tymczasowo zastąpiła odchodzącego Evgeny Gaponko. I na koniec Belgrad. Tu Ana Pavlovic ustąpiła miejsca Jovicy Begojev, głównemu soliście zespołu. To niezwykle ciekawe zdarzenie, które wpisuje się w dość skomplikowaną sytuację polityczną w Serbii, która również rzutuje na to co dzieje się w Teatrze Narodowym w stolicy kraju. Warto nadmienić, że w mijającym sezonie scena przez jakiś czas była zamknięta, a powodem oficjalnym stały się niedociągnięcia techniczne. Ciężko wnioskować o realnych motywach niefunkcjonowania instytucji, ale sprawa posiada swoje drugie dno. I na koniec owych roszad Korea Południowa. Jeden z najlepszych zespołów na świecie Koreański Balet Narodowy od 4 kwietnia 2026 nie ma swojego lidera. Po dwunastu latach rozstała się z kompanią jego dyrektorka artystyczna Kang Sue-jin. Mimo owych zmian to sezon miał charakter spokojnego, wyciszonego i łagodnego pod względem organizacyjnym.
W europejskim kręgu było różnorodnie pod względem artystycznym. To kilkadziesiąt przedstawień w różnych miejscach na świecie. Wiele spektakli zachwyciło i nadal urzeka nie tylko na rodzimych scenach, a także w objeździe. O palmę pierwszeństwa, w moim subiektywnym rankingu, walczyły również: My Fierce Ignorant Step w układzie Christosa Papadopoulosa, które było prezentowane w Warszawie podczas inauguracji Pawilonu Tańca nad Wisłą oraz The Red Shoes w choreografii Mathew Bourne’a. Ale wybór zawsze pozostanie wyborem.
Jeżeli chodzi o naszą, krajową scenę to wybór był – niestety jak każdego roku – ograniczony. To zaledwie czternaście premier, wliczając do nich dwa komercyjne widowiska: Van Gogha w układzie Viktora Davydiuka i Carmen w choreografii Gianiego Melfi. Polski Balet Narodowy przygotował trzy premiery, balet Teatru Wielkiego w Łodzi i Opery Wrocławskiej po dwie, a po jednej: Opery Krakowskiej, Teatru Wielkiego im. S. Moniuszki w Poznaniu, Opery Bałtyckiej w Gdańsku, Opery Nova w Bydgoszczy i Opery Śląskiej w Bytomiu. Ani jednego nowego przedstawienia baletowego nie przedstawiła Opera na Zamku w Szczecinie. Dla owych premier można pokusić się o jeden wspólny mianownik. Wygrywali męscy bohaterowie: Korsarz, wspomniany niderlandzki malarz jako postać spektaklu tanecznego, Amerykanin w Paryżu, Caravaggio, Łowca w Androidach. Zatem można pokusić się o stwierdzenie, że ten mijający sezon należał do tancerzy, stąd w tejże kategorii aż czterech laureatów. To był nie najgorszy czas dla tańca, gdyż swoje autorskie, nowe prace przygotowali nasi choreografowie: Krzysztof Pastor, Robert Bondara, Jacek Tyski, Jacek Przybyłowicz, Anna Hop, Dawid Trzensimiech i Izadora Weiss. Rzadko się zdarza, aż taki wysyp krajowych twórców baletowych w dziesięciu miesiącach. Debiutowali w naszym kraju, realizując przedstawienie: Mauro Bigonzetti, Sharon Eyal, Rafael Bonachela. Zatem czas zaprezentować ów indywidualny wybór tego co najciekawsze i najwartościowsze w Europie i Polsce:
-
Najlepszy spektakl w Europie:
1/ Lady Macbeth, choreografia: Akram Khan, Den Kongelige Ballet w Kopenhadze
Osobista i przepełniona mistycyzmem oraz duchowością wersja taneczna historii wywiedzionej z Williama Shakespeare’a. Świat jako walka kobiet i mężczyzn, a raczej siły i duszy. Świetna, indywidualna kreska Akrama Khana, która urzeka jak niegdyś w Giselle. A do tego szorstka, brutalna muzyka Vincenzo Lamagna.
2/ Duma i uprzedzenie, choreografia: Leo Mujic, Sofia Opera i Balet
Świetny epicki balet wywiedziony z powieści Jane Austen, gdzie świat panien na wydaniu staje się pretekstem dla rodzajowego obrazka Anglii. Wykorzystuje to zjawiskowo Leo Mujic kreśląc opowieść taneczną na kilku poziomach w brawurowym wykonaniu bułgarskiej formacji z Martą Petkovą oraz Frederico Pinto na czele.
3/ Nurejev, choreografia: Yuri Possokhov oraz Wunderkammer, choreografia: Marcos Morau, Staatsballett Berlin
Dwie różnorodne premiery, tegoż sezonu, zespołu stolicy Niemiec ukazują klasę tegoż miejsca prowadzonego przez Christiana Spucka. Niesamowity kontrast, jakość wykonania i pomysłowość doboru repertuaru. W moim odczuciu lokują formację jako lidera naszego kontynentu. Świetne wykonania, umiejętność odnalezienia się w klasyce i współczesności ukazuje uniwersalizm, a także wielką siłą wszystkich tancerzy z Berlina.
-
Najlepszy spektakl w Polsce:
1/ 6 Breaths, choreografia: Rafael Bonachela oraz Sen nocy letniej, choreografia: Anna Hop, balet Opery Wrocławskiej
Dwie odmienne prace ukazujące formę i jakość dolnośląskiej formacji prowadzonej przez Małgorzatę Dzierżon. Pierwsza z nich weszła do programu wieczoru baletowego Lumiere, gdzie wspólnym mianownikiem stało się światło – pomijany element wyrazu artystycznego przedstawień. Jak pokazać oddech czy bezdech? To nie lada sztuka. Wciągające i odkrywcze, pozbawione narracji, a jednak z tematem, który ma sens i logikę tanecznej wypowiedzi. Sen nocy letniej to odmienny klimat. Choregrafka zabiera widzów w świat zabawy, tanecznej uczty i własnej artystycznej pomysłowości. Spektakl wciąga i urzeka, a pasja tancerzy oczarowuje.
2/ Requiem, choreografia: Jacek Tyski, balet Opery Krakowskiej
Kolejna wersja, tegoż artysty, układu do muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta. Może wydawać się, że to odcinanie kuponów od dawnego sukcesu, ale mimo owej uwagi to ożywcze, w pełni tańczone widowisko, które ukazuje odmianę małopolskiej formacji. Widać zapał i współgranie – zespołowość. To właśnie praca dla grupy i tym wygrywa owa realizacja.
3/ Amerykanin w Paryżu, choreografia: Krzysztof Pastor, balet Opery Nova w Bydgoszczy
Dyrektor Polskiego Baletu Narodowego w mieście nad Brdą przygotował autorską wersję przeboju do muzyki George’a Gershwina. Jest jak to w stolicy Francji – stylowo, urzekająco, różnorodnie i dostojnie. Taniec płynie świetnym ruchem z bardzo dobrymi solistami w rolach głównych. Odmienna praca, w karierze Krzysztofa Pastora, ukazująca jego kreatywność i artystyczną formę.
-
Najlepsza tancerka:
1/ Miho Okamura jako Helena w Śnie nocy letniej, choreografia: Anna Hop, balet Opery Wrocławskiej
Nieporadność i dziewczęcość to główne cechy i wyróżniki owej roli. Artystka zachwyca swoją techniką oraz pomysłowością postaci, z której bije dowcip oraz zwada w poszukiwaniu miłości u tego, który ją odrzuca. W solistce jest radość, dokładność i techniczna perfekcja. Zatem idealna wygrana.
2/ Daria Majewska jako Virginia w Urojeniach, choreografia: Izadora Weiss, Polski Balet Narodowy/ Teatr Wielki-Opera Narodowa w Warszawie
Występ artystki to najjaśniejszy punkt owego chybionego przedstawienia. W jej interpretacji postaci Virginii Woolf nie tylko urzeka perfekcją techniczną, ale także emocjonalną głębią zmagania się z chorobą i niedopasowaniem do świata zewnętrznego. To wielkie osiągnięcie tancerki, przed którą kolejne wspaniałe role!
3/ Nonoka Miyamoto jako matka Julii w Romeo i Julia, choreografia: Jacek Tyski, balet Opery Wrocławskiej
To nie premiera, ale powrót spektaklu po latach, w odmienionej obsadzie. Lament matki Julii pozostanie na długo w mojej pamięci. Artystka niesłychanie ekspresyjna i emocjonalna z niesamowitym bólem oddaje własny klimat cierpienia po utracie członków rodziny. Epizod, a jakże znaczący i dający do myślenia.
-
Najlepszy tancerz:
1/ Ryota Kitai jako Łowca w Androidach, choreografia: Robert Bondara, Polski Balet Narodowy/ Teatr Wielki-Opera Narodowa w Warszawie oraz Escamillo w Carmen, choreografia: Gianni Melfi, L2L Live2Listen
Japoński tancerz, niekwestionowany najjaśniejszy męski punkt Polskiego Baletu Narodowego, który oczarowuje nieskazitelną techniką i równie udaną interpretacją poszczególnych ról. Do owego zbioru kreacji dołączyć można Solora w Bajaderze w choreografii Natalii Makarowej również na stołecznej scenie. Każde jego wejście to niesamowita uczta dla oka. Niesłychanie wewnętrzny w Androidach, ekspresyjny w Carmen i urzekający w Bajaderze. Po prostu mistrz!
2/ Alessandro Ciotta jako Lizander w Śnie nocy letniej, choreografia: Anna Hop, balet Opery Wrocławskiej
Tancerz-objawienie! Świetny w technice klasycznej, jak nikt inny perfekcyjnie wykańczający poszczególne figury. Urzeka chłopięcością, ale to właśnie walory wykonawcze budują jego markę taneczną. W spektaklu wrocławskim świetnie odnalazł się w konwencji komediowej będąc wiecznym romantykiem wierzącym w czystą miłość.
3/ Giorgio Tinari jako Caravaggio w Caravaggio, choreografia: Mauro Bigonzetti, balet Teatru Wielkiego im. S. Moniuszki w Poznaniu oraz Artem Rybalchenko jako Jerry Mulligan w Amerykaninie w Paryżu, choreografia: Krzysztof Pastor, balet Opery Nova w Bydgoszczy
Dwóch odmiennych tancerzy, ale świetnie wypadających w ostatnich premierach w swoich macierzystych teatrach. Od kilku sezonów obserwuję rozwój Giorgio Tinari i za każdym razem perfekcyjnie prezentował się we współczesnym repertuarze. Obecnie nie jest inaczej. Warunki fizyczne, technika i siła wnętrza to cechy wyróżniające jego bohatera w produkcji autorstwa Mauro Bigonzettiego. Odmienny styl prezentuje Artem Rybalchenko – klasyczna delikatność i techniczna jakość. Mam wrażenie jakby płynął po scenie. Dwa trzecie miejsca, ale warte owego uznania.
-
Porażki sezonu:
1/ Metropolis. Refleksje z naszych czasów, choreografia: Milena Crameri, balet Opery Bałtyckiej w Gdańsku
To najlepszy przykład jak nie robić spektaklu baletowego. Nie każdy, komu się wydaje, że ma pomysł powinien zabierać się za sztukę kreacji. Przeraźliwa nuda, prosty układ, pogmatwana historia, niespójność zamierzeń dramaturgicznych z rzeczywistością sceniczną i niemoc wykonawcza. Zbyt dużo mankamentów jak na jeden wieczór z baletem.
2/ Urojenia, choreografia: Izadora Weiss, Polski Balet Narodowy/ Teatr Wielki-Opera Narodowa w Warszawie
Przedstawienie niesłychanie wtórne względem wcześniejszych prac artystki. Nieustanne poruszanie problematyki, która już wydaje się zgraną kartą, a nie innowacyjnym konceptem. Tanecznie – powtarzalnie, tak jak inscenizacyjnie gdzie wytarty dywan nie budzi ani sensacji ani zainteresowania. Dziurawa propozycja pełna uchybień, ale poświęcenia zespołu, który z pokorą wykonuje ów układ już dawno znany.
-
Najlepszy zespół w Polsce:
Balet Opery Wrocławskiej
Niesamowita praca, pomysły repertuarowe i kreatywność. To cechy wyróżniające formację prowadzoną przez Małgorzatę Dzierżon. Jestem pod wielkim wrażeniem owej kompanii, która praktycznie na moich oczach zmienia swoje oblicze, rozwija się dając moc wzruszeń baletowego spełnienia. Oby ów sen trwał, dla chwały rozwoju tejże sztuki w naszym kraju.
Zatem, w subiektywnym oku podróżnika baletowego, tak wyglądał sezon 2025/26. Przed nami dwa miesiące odpoczynku, a od września kolejny wir premier, spektakli, ciekawych spotkań i różnorodności. Oby było owych zachwytów jak najwięcej, a porażki odeszły w zapomnienie.
[Benjamin Paschalski]