Logo
Magazyn

Magdalena Miklasz: w spektaklu opowiadamy o problemach ze zrozumieniem i z komunikacją między postaciami

10.10.2026, 09:40 Wersja do druku

W spektaklu opowiadamy o problemach ze zrozumieniem i z komunikacją między postaciami, bo we wspólnocie najważniejsza jest komunikacja — mówi PAP Magdalena Miklasz, reżyserka spektaklu „Doktor Dolittle. Opowieści zwierząt”. Premiera w stołecznym Teatrze Lalka — w sobotę.

fot. mat. teatru Rampa

- Naszym założeniem przy realizacji tego spektaklu było, i chyba powolutku to się udaje, że to będzie opowieść o wspólnocie bardzo różnych istot, które muszą działać w grupie. Każda z postaci ma swoje problemy. Różnią się między sobą, ale jednak potrafią się dogadać. A my pokazujemy, w jaki sposób próbują tego dokonać — wyjaśniła Magdalena Miklasz.

Reżyserka zapewniła, obok zwierząt Doktor Dolittle pojawi się na scenie, choć nie będzie postacią pierwszoplanową. - W naszym przedstawieniu on nie jest głównym bohaterem. Bardzo chciałyśmy wraz z autorką scenariusza Dorotą Kowalkowską oddać głos tym niezwykłym zwierzętom, bo zazwyczaj, gdy pojawiają się rozmaite adaptacje, te filmowe i te teatralne, to zawsze Doktor Dolittle jest takim superbohaterem, a zwierzęta są drugorzędne — tłumaczyła twórczyni spektaklu.

Magdalena Miklasz zaznaczyła, że od początku chciała, by powieściowe przygody zostały opowiedziane z perspektywy zwierząt. - Doktor Dolittle pojawi się w przedstawieniu, ale będzie równorzędną postacią z papugą Polinezją, psem Jipem, kaczką Dab Dab, świnią Geb Geb, małpą Czi Czi — wyjaśniła.

Pytana, czy w spektaklu pojawi się również magiczna istota Pushme Pullyou, czyli prawnuk ostatniego jednorożca, reżyserka powiedziała: - on tutaj cały czas jest, a w finale pojawi się jak taka wisienka na torcie. - Pomyślałam, że Pushme Pullyou jest postacią z jeszcze innego porządku niż zwierzęta i doktor. Dlatego on jest w naszym spektaklu bardzo zaskakująco estetycznie poprowadzony — mówiła. - Wrzuciłam Ewie temat i wyjaśniłam, że dla mnie on jest taką trochę instalacją. Nie jest tak dosłowny, jak inni. Jest pewną metaforą — tłumaczyła. - Ewa Woźniak zrobiła coś bardzo ciekawego, w całkowitym kontraście do reszty postaci w spektaklu. Mam nadzieję, że widzowie odczują, że jest taką metafizyczną istotą — powiedziała Magdalena Miklasz.

- W spektaklu użyjemy kilku nowych piosenek, ale jest ich niedużo, bo moim założeniem inscenizacyjnym była oszczędność środków teatralnych. Bardzo chciałam wrócić do takiego teatru, który mnie zawsze bardzo interesował, skupionym na aktorze, na kreowaniu postaci, na byciu właśnie razem na scenie, co wiąże się z tematem przedstawienia — podkreśliła.

Przedstawienie grane jest w żywym planie. - Od początku myślałam, jak to zrobić. Jesteśmy w Teatrze Lalka, więc wszystkie zwierzęta powinny być lalkami, a doktor — człowiekiem — mówiła. - A później pomyślałam, że nie, że to właśnie zwierzęta powinni grać aktorzy w żywym planie. Zdecydowałam, że najlepszą osobą do tego, by, to wyczarować jest autorka scenografii i kostiumów Ewa Woźniak — relacjonowała. - Ona dzięki kostiumom stworzyła hybrydy. Widz trochę będzie miał wrażenie, że to są zwierzęta, ale właściwie to są takie ludzko-zwierzęce hybrydy — wyjaśniła Magdalena Miklasz. 

- Jednak bardzo mocno wierzymy w te istoty, dzięki znakomitym silikonowym maskom, których Ewa Woźniak użyła. One trochę nawiązują do postaci z brytyjskich filmów dla dzieci zrealizowanych przez BBC, takich, jak „O czym szumią wierzby” czy „Opowieści z Narnii” - oceniła reżyserka, dodając, że nawiązała do brytyjskiego sposobu opowiadania bajek.

Pytana o projekcje w tle sceny, reżyserka powiedziała: - używamy analogowego rzutnika folii, bo bardzo chciałam, żeby ten świat był cały uruchamiany przez zwierzęta, które opowiadają swoje historie, za pomocą takich środków, które znajdują przypadkowo na scenie. - Akurat rzutnik folii był tutaj przygotowany na spotkanie z Doktorem Dolittle, więc dzięki niemu mogą troszkę pomóc sobie opowiadać tę historię. Nie mamy żadnych projekcji wideo — wyjaśniła.

- W tle widać raz dom, raz morze. Mamy jeszcze dżunglę, ale pojawią się też dwa abstrakcyjne kolaże świetlne. Nie ma tego dużo — mówiła. - Przyjęłam założenie, że jest to klasyczny „storytelling”. I tylko wtedy, kiedy czujemy, że trzeba naprawdę wzmocnić jakąś opowieść obrazem, to dokładamy obraz — powiedziała Magdalena Miklasz.

- Nie chciałam przestymulować dzieci. Uważam, że są dziś trochę przestymulowane wszystkim dookoła, dlatego pomyślałam, że zrobimy spektakl, który będzie próbą skupienia ich uwagi na istotach, które do nich mówią — wyjaśniła. - W spektaklu opowiadamy o problemach ze zrozumieniem i z komunikacją między postaciami, bo we wspólnocie najważniejsza jest komunikacja — zaznaczyła twórczyni przedstawienia.

Autorką scenariusza inspirowanego twórczością Hugh Loftinga jest Dorota Kowalkowska. Reżyseria — Magdalena Miklasz. Za scenografię i kostiumy odpowiada Ewa Woźniak. Muzykę skomponowała Anna Stela. Za reżyserię świateł odpowiadają Monika Stolarska i Piotr Bontron.

Występują: Nikola Czerniecka, Grzegorz Feluś, Bartosz Krawczyk, Anna Porusiło-Dużyńska, Wojciech Słupiński, Jan Stasiczak i Jakub Tofil.

Spektakl adresowany jest do widzów powyżej 8. roku życia.

Premiera spektaklu „Doktor Dolittle. Opowieści zwierząt” - 10 października o godz. 17 w Teatrze Lalka w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 11 oraz 13-16 października.

Źródło:

PAP

Sprawdź także