EN

15.12.2023, 17:39 Wersja do druku

Maciej Zakościelny w muzycznej odsłonie

Muzyka to tradycja w rodzinie Zakościelnych. Zajmowali się nią dziadkowie, rodzice i rodzeństwo aktora. Nic więc dziwnego, że i on wylądował w klasie skrzypiec, choć zawsze marzył, by zostać gitarzystą - o koncercie Macieja Zakościelnego w Ostrowcu Świętokrzyskim pisze Krzysztof Krzak.

fot. Krzysztof Krzak

Maciej Zakościelny to aktor, który sympatię widzów i popularność zdobył dzięki rolom filmowym i serialowym. „Tylko mnie kochaj”, „Dlaczego nie!”, „Listy do M. 2”, trzeci i czwarty „Kogel – mogel”, „Kryminalni”, „Czas honoru” to tylko niektóre tytuły, w których aktor ten zaznaczył swoją obecność i pokazał niewątpliwy talent.

Rzadziej można go oglądać na deskach teatralnych, choć po ukończeniu w 2004 roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie przez trzy sezony był związany ze stołecznym Teatrem Współczesnym, gdzie zagrał w takich sztukach, jak „Porucznik z Inishmore”, „Udając ofiarę” i „To idzie młodość…”. Zagrał też Morela w „Czasie odnalezionym” w Teatrze Scena Prezentacje, Krzysztofa w „Amazonii” w Teatrze Na Woli czy Maurice’a w „Upadłych aniołach” w Och – Teatrze. Mniej osób wie o tym, że Maciej Zakościelny to także utalentowany muzycznie artysta. Mogli się o tym przekonać widzowie i słuchacze koncertu „Zakościelny muzycznie”, na który Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrowcu Świętokrzyskim zaprosiła 14 grudnia 2023 roku swoich najaktywniejszych czytelników i – jak to określił dyrektor placówki, Paweł Górniak – przyjaciół i współpracowników biblioteki.

Muzyka to tradycja w rodzinie Zakościelnych. Zajmowali się nią dziadkowie, rodzice i rodzeństwo aktora. Nic więc dziwnego, że i on został uczniem Państwowej Szkoły Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w rodzinnej Stalowej Woli. Wylądował w klasie skrzypiec, choć zawsze marzył, by zostać gitarzystą. I te skrzypce towarzyszą mu do dzisiaj, także w karierze artystycznej. Trzynaście lat temu Zakościelny zaprezentował ostrowczanom swoje umiejętności w tym zakresie podczas jubileuszowego koncertu Jana Walaska, pochodzącego z Ostrowca Świętokrzyskiego wybitnego multiinstrumentalisty. Aktor wystąpił wtedy w towarzystwie Carmen Moreno i Anny Serafińskiej.

W kameralnym koncercie, który odbył się w ostrowieckiej bibliotece Maciejowi Zakościelnemu towarzyszyło rewelacyjne trio w składzie: Rafał Stępień (klawisze), Andrzej Zielak (kontrabas) i Grzegorz Poliszak (perkusja). Zaprezentowali oni bardzo różnorodne stylistycznie utwory od „Fly me to the moon” z repertuaru Franka Sinatry, poprzez „It had to be you”, „Yesterday”, „Love and marriage”, „Smile” po „Chick to chick”. Nie zabrakło też standardów rodzimych: „Jej portret”, „Kocham cię, kochanie moje”, „Bo to się zwykle tak zaczyna” i „Nie dokazuj”. Każdy z tych utworów Zakościelny wykonał w nieco zmienionej aranżacji i nade wszystko bardzo osobistej, zindywidualizowanej interpretacji. W kilku utworach wykonywał też solowe partie na skrzypcach, a w żartobliwych wersjach „Feliz Navidad” i „Santa Claus is coming to town” – na ukulele. W kilku innych wykorzystywał swój talent aktorski, który w połączeniu z ogromną muzykalnością artysty i niezwykle świadomym operowaniem przezeń głosem stwarzał nową jakość estradową. Wartością dodaną jest też podejście Zakościelnego do wykonywanej: podchodzi do niej w sposób zdystansowany (czytaj: nie napuszony), ale ze wszech miar profesjonalny. Żartuje z publicznością, oferując jej jednocześnie „produkt” najlepszego sortu, profesjonalny w każdym calu. I publiczność kupuje go właściwie od momentu pierwszego pojawienia się (w Ostrowcu dowcipnie wykorzystał schody, które wiodą na wyższy poziom księgozbioru). A jeśli dodać do tego, że Maciej Zakościelny jest osobą bardzo kontaktową także w kontaktach „pokoncertowych” – czegóż chcieć więcej?

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła