Powieść Edmunda Niziurskiego „Siódme wtajemniczenie”, zaadaptowaną i wyreżyserowaną przez Katarzynę Dudzic-Grabińską, wystawi w piątek Teatr Nowy w Łodzi. Jak zapowiadają realizatorzy, to spektakl zarówno dla nastolatków, jak i dla ich wychowanych na prozie Niziurskiego rodziców.
Akcja wydanego po raz pierwszy w 1969 roku „Siódmego wtajemniczenia” rozgrywa się w wymyślonym przez pisarza śląskim mieście – Gnypowicach Wielkich. Bohaterem powieści jest 13-letni Cykorz, który trafia do szkoły, gdzie rywalizują ze sobą dwie grupy. Matusi – rdzenni mieszkańcy Śląska oraz Blokersi – mieszkańcy bloków, przybyli po wojnie z innych regionów.
Rodzice Cykorza są rodowitymi Ślązakami, ale on sam urodził się poza tym regionem i podróżując z często zmieniającym pracę ojcem, był zmuszony wiele razy zmieniać szkoły. W tej gnypowickiej jest kuszony, sprawdzany i przeciągany pomiędzy Matusami i Blokresami, przechodząc kolejne stopnie wtajemniczenia.
Podczas próby medialnej w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka Katarzyna Dudzic-Grabińska podkreśliła, że „Siódme wtajemniczenie” ma być spektaklem familijnym, tworzonym przede wszystkim z myślą o nastoletnich rówieśnikach Cykorza, którzy spotykają się z podobnymi co on problemami przynależności do grupy. Jednocześnie twórcy chcą dotrzeć do starszych widzów, dla których proza Niziurskiego miała wartość formacyjną.
- Jestem millenialsem i „Siódme wtajemniczenie” jest jedną z moich ukochanych książek z dzieciństwa, dlatego zaproponowałam jej realizację. Dla osób takich jak ja to nostalgiczny powrót do świata wyobraźni Niziurskiego. „Siódme wtajemniczenie” jest perełką, ukochaną powieścią bardzo wielu ludzi. Bardzo ceni ją np. Krzysztof Varga, wielki „niziurskolog”, autor biografii pisarza i fan jego literatury - zaznaczyła.
Reżyserka, która dokonała także scenicznej adaptacji powieści, wyjaśniła, że zależało jej na zachowaniu specyfiki stylu prozy Niziurskiego, który wypowiedziom swoich 12-13-letnich bohaterów nadawał cechy charakterystyczne raczej dla inteligentnych i oczytanych 18-19-latków. Z kolei słownictwo, którym posługiwały się opisywane przez niego dzieciaki z PRL-u, było właściwe raczej dla młodzieży z międzywojennego gimnazjum.
- Zachowaliśmy ten charakterystyczny dla literatury Edmunda Niziurskiego miks. Ta proza posiada niezwykły rytm, humor językowy i to było coś, na czym absolutnie nam zależało - dodała.
Zachowanie realiów lat 60. ubiegłego wieku było istotne zarówno dla reżyserki, jak i twórców strony plastycznej przedstawienia - Jerzego Basiury i Julii Nowak, którzy przywołali na scenie szarą codzienność śląskiego miasteczka, PRL-owskiej szkoły i stylonowych mundurków uczniowskich.
Zmiany w stosunku do prozy Nizurskiego dotyczą bardziej spraw obyczajowych, np. zamiast czysto „chłopackich” band wprowadzono kilka postaci płci przeciwnej.
- Przywódczynią w gangu Matusów jest Ernestyna a nie Ernest. Myślę, że Monika Buchowiec genialnie wpisała się w tę rolę i nikt nie będzie miał wątpliwości, że to rzeczywiście Edmund Niziurski stworzył tę postać - zaznaczyła Dudzic-Grabińska.
Reżyserka zaprosiła do współpracy kompozytora Tymoteusza Witczaka, który stworzył muzykę inspirowaną twórczością Terry’ego Scotta Taylora czy Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza. To połączenie jazzowej improwizacji z melodiami wywołującymi nostalgiczny nastrój ma stać się napędem dla pełnych energii scen zbiorowych i dynamicznego ruchu scenicznego autorstwa Tomasza Wesołowskiego.
Tempo i dynamika spektaklu to niemałe wyzwanie dla aktorów, co przyznał odtwórca roli Cykorza, Maciej Bisiorek.
- I przez ten mundurek, i przez tempo jestem nieźle spocony. Mieliśmy cały cykl prób ruchowych, podczas których próbowaliśmy odnaleźć się w ciele 13-latka. Muszę przyznać, że to strasznie męczące, czuję się bardzo spięty. Ale myślę, że dzięki temu, że spektakl jest taki super szybki, będzie podobał się dorastającej w przebodźcowanym świecie młodzieży. Młodsi widzowie docenią, że są traktowani poważnie, starsi odnajdą w nim nostalgię czasów szkolnych - dodał.
Narracja „Siódmego wtajemniczenia” swoją oryginalnością wykracza poza banał stereotypowej, linearnej powieści dla młodzieży. Nosi cechy realizmu magicznego, czasem wędruje w obszary oniryczne - realizatorom spektaklu zależy na zachowaniu także tej cechy prozy Niziurskiego.
- Mówi się, że ta książka najbardziej dotyka realizmu magicznego, pod wieloma względami jest wręcz surrealistyczna. Już sam początek spektaklu kołysze się pomiędzy światem wyobraźni Gustawa Cykorza, a światem rzeczywistym przedstawionym, który czasami okazuje się bardziej jeszcze odjechany niż marzenia bohatera - wyjaśniła reżyserka.
Premiera „Siódmego wtajemniczenia” na Dużej Scenie Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi odbędzie się w piątek o godz. 10 (dla młodzieży) i o godz. 19.