EN
29.03.2023, 09:06 Wersja do druku

Łódź. Sukces Teatropolis Andrzeja Seweryna. Nagroda specjalna dla Bronisława Wrocławskiego

Pierwsza edycja Festiwalu Sztuki Aktorskiej Teatropolis w łódzkim Monopolis udała się znakomicie. Zorganizowano ją profesjonalnie, z rozmachem i dużą sympatią dla publiczności (oblegane centrum festiwalowe).

fot. mat. organizatora

Jako łodziankę najbardziej cieszy mnie nagroda specjalna dla Bronisława Wrocławskiego, który przecież jest łódzkim królem monodramu. Kto choć raz nie był na dylogii Erica Bogosiana w Jaraczu - niech żałuje. Absolutnie zasłużona owacja na stojąco dla świetnego aktora. To był jedyny akcent łódzki.

"Przyjazny portfel"

Prężny juror Robert Więckiewicz skomplementował organizatorów za "przyjazny portfel". Fakt, Krzysztof Witkowski, prezes Virako, wie, jak wydawać pieniądze i - co nie jest wcale częste - robi to ze smakiem. Zaproszenie do współpracy Andrzeja Seweryna było pomysłem świetnym. Dyrektor artystyczny Teatropolis pełnił funkcję gospodarza w stu procentach - był na każdym z organizowanych pomiędzy spektaklami spotkań, rozmawiał z widzami, angażował się. A na finał miał jeszcze siłę poza konkursem przeczytać performatywnie fragmenty dzienników Witolda Gombrowicza ("W poniedziałek ja, we wtorek ja..."). Naprawdę miało się wrażenie, że Teatropolis go cieszy. Przy okazji przywiózł do Łodzi trochę Teatru Polskiego, któremu szefuje. Konferansjerką zajął się przezabawny Maciej Stuhr, który podkreślał związki z miastem: to w Łodzi obchodził 22-lecie grania studenta w polskim filmie (10 lat temu).

Pośmialiśmy się, ale... Seweryn podkreślał, że Łódź powinna być lepiej zauważalna na teatralnej mapie Polski (wymienił dwa festiwale: Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych oraz Czterech Kultur). Czy tak się stanie dzięki Teatropolis?

Przed finałową galą festiwalowi goście obejrzeli polskie orędzie na Międzynarodowy Dzień Teatru. Ukraińska reżyserka Switłana Oleszko, która je wygłosiła, siedziała na widowni. W filmie mówiła o teatrze jako domu, o udzielonym ukraińskim twórcom wsparciu. To było wzruszające, ale jako lokalna patriotka myślałam też o Dotknij Teatru, które 27 marca od lat inaugurowano w Łodzi. To, co z imprezą zrobiło miasto, ogłaszając kolejną edycję z pominięciem Anny Ciszowskiej, inicjatorki akcji, to po prostu podłość. I temat na inny tekst, który powstanie już niedługo. Wolę obchodzić Międzynarodowy Dzień Teatru w Monopolis z Sewerynem niż z urzędnikami na cmentarzu (bo to tam w tym roku przeniesiono oficjalne miejskie uroczystości. Symptomatyczne, prawda?).

Panowie od Pilcha

Zgłoszone do pierwszej edycji festiwalu spektakle nie stworzyły spójnego programu, nie takie było zresztą założenie. Nie wiem, jakie propozycje zostały odrzucone (zgłoszono 30 realizacji) i czy były wśród nich jakieś spektakle łódzkie (jedno jest pewne: na bank nie zgłosił się Kamil Maćkowiak). Na pewno więcej można było oczekiwać od debiutantów. w tej kategorii widzowie obejrzeli musicalową rewię „Miłość Ci wszystko wypaczy" w wykonaniu Barbary Saneckiej, Łukasza Walczaka i Kamila Olczyka oraz „Mięso" Tamary Jelczaninowej. Jury postanowiło nie przyznawać nagrody głównej, tylko dwa wyróżnienia - i to była dobra decyzja.

W kategorii open natomiast rywalizacja była naprawdę ostra. "Byka" Roberta Talarczyka i Szczepana Twardocha oraz "Ginczankę" Anny Gryszkówny w Łodzi już oglądaliśmy - monodram o Ślązaku Robercie Mamoku gościnnie w Teatrze Nowym, spektakl o poetce Zuzannie Ginczance - w ramach Festiwalu Łódź Czterech Kultur. Oba są świetne - i reżysersko, i aktorsko. Szkoda mi szczególnie Agnieszki Przepiórskiej, bo jej Ginczanka jest mięsista, wielowymiarowa i grana z sercem. "Byk" natomiast wywołał w jurorach zdumienie scenografią - na scenie Monopolis odtworzono śląskie mieszkanie, z peerelowskimi tapetami, meblościankami, Chrystusami na krzyżach. Rzadko się taka rozpusta zdarza w monodramach - w większości pokazanych w Monopolis do zarysowania tła wystarczyły pojedyncze akcesoria.

Byłam też pod wrażeniem Adama Ferencego, który w "Dzienniku przebudzenia" zagrał Jerzego Pilcha. To był spektakl o czekaniu na śmierć i niedołężności samca alfa. Wybrzmiała w nim Pilchowa mizoginia. "Dziennik" nie spotkał się z zachwytem jurorów, ale ciekawa jestem wrażeń Roberta Więckiewicza, który przecież grał "Jurusia" w "Pod mocnym aniołem".

Teatropolis w Monopolis. Grand Prix dla Joanny Gonschorek

Grand Prix zasłużenie zdobyła Joanna Gonschorek za "prawdę, głębię, odwagę i szczerość" - rolę w spektaklu „Zapowiada się ładny dzień". Aktorka była wzruszona - również propozycją włączenia spektaklu do repertuaru Sceny Monopolis w przyszłym sezonie. Dobrze, że Witkowski wpadł na taki pomysł - fenomenalną grę Gonschorek będą mogli docenić również ci, którzy nie wzięli udziału w czterodniowym teatralnym maratonie.

Przyznano też dwa wyróżnienia - Sławomirowi Grzymkowskiemu za rolę Waldemara Milewicza w „Prime Time" (reż. Anny Sroki-Hryń) oraz Peterowi Cižmárowi za spektakl „Macbeth", a konkretnie "niezwykłą precyzję w używaniu warsztatu aktorskiego i za odwagę zmierzenia się w pojedynkę ze sztuką Szekspira" (Słowak nieco na wyrost rzucił, że to dla niego "teatralny Oscar").

Czekam na kolejne edycje Teatropolis - z nadzieją, że będzie w nich więcej łódzkich artystów.

Tytuł oryginalny

Sukces Teatropolis Andrzeja Seweryna. Nagroda specjalna dla Bronisława Wrocławskiego

Źródło:


Link do źródła