29.10.2020, 12:00 Wersja do druku

Łódź. Premiera monodramu "Znikomość" w Teatrze Nowym - w piątek

Prawdziwa historia Sebastiana Bosse, który w 2006 roku wtargnął do szkoły w Emsdetten w Niemczech, gdzie zranił 5 osób i popełnił samobójstwo, była inspiracją dla monodramu "Znikomość". Na scenie Teatru Nowego w Łodzi wystąpi w nim w piątek Konrad Michalak.

fot. mat. teatru

"Monodram został oparty na faktach - w 2006 roku Sebastian Bosse wszedł do szkoły, której był absolwentem i zaczął strzelać do nauczycieli, raniąc pięć osób i popełniając samobójstwo. Akcja spektaklu rozpoczyna się na godzinę i 12 minut przed jego atakiem - to moment, gdy Sebastian jest już zdecydowany i gotowy, i tłumaczy, dlaczego ta masakra się odbędzie" - wyjaśnił Michalak.

Zdaniem aktora, spektakl stanowi ostrzeżenie dla społeczeństwa i wezwanie, by zwracać większą uwagę na indywidualistów i osoby wrażliwe, które będąc zranione mogą posunąć się do działań ekstremalnych. Bohater od szóstego roku życia był szykanowany przez nauczycieli i uczniów; tłumiony bunt rósł w nim przez lata, doprowadzając do tragedii.

- Tekst Larsa Noréna został napisany na podstawie autentycznych nagrań wideo; wiele monologów w tym dramacie to słowa Sebastiana wypowiadane do kamery. Na temat mojego bohatera powstało wiele materiałów i komentarzy - w mediach analizowano jego życie. Bardzo pomogły mi one przy tworzeniu tej postaci - zaznaczył Michalak.

Do przygotowania monodramu dla łódzkiej sceny młodego aktora namówił dyrektor Teatru Nowego Maciej Wojtyszko, mówiąc, że w wieku 30 lat aktor powinien sprawdzić się sam na sam z publicznością.

- Przeczytałem wiele różnych tekstów, a ten zainteresował mnie, bo jego bohater jest zupełnie odmienny od tego, jaki ja jestem, przeciwny moim warunkom. Uznałem, że będzie to dla mnie największe wyzwanie. Prywatnie nie jestem zbuntowanym nastolatkiem, miałem to szczęście, że w moim życiu i szkole wszystko układało się dobrze - dodał.

Jak zaznaczył, niektóre materiały na temat Sebastiana Bosse pomogły mu zrozumieć jego postępowanie, jednak nie oznacza to, że będzie próbował go usprawiedliwiać czy "wynieść na piedestał" jako "rewolucjonistę, który swoim aktem zapisał się na kartach historii". Spektakl ma być przestrogą, ponieważ podobne tragiczne ataki wciąż mają miejsce w różnych zakątkach świata.

Spektakl jest częścią projektu "Scena pod sufitem", realizowanego przez Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka. Tytułowa scena ma być miejscem prezentacji niewielkich przedstawień dla bardzo wybrednej publiczności. Według twórców tych spektakli, publiczność wybredna to taka, "która przychodzi do teatru dlatego, że ma swoich ulubieńców, wie że teatr to miejsce zarówno dla bardzo poważnej refleksji, jak i na, mówiąc kolokwialnie, wygłupy".

Źródło:

PAP

Autor:

Agnieszka Grzelak-Michałowska

Data:

29.10.2020