Jerzy Skolimowski to nie tylko znany i uznany reżyser. To także aktor, poeta i malarz, czyli człowiek renesansu. A do tego rodowity łodzianin. Od 2024 roku ma swoją gwiazdę na ul. Piotrkowskiej.
Urodził się w Łodzi tuż przed II wojną światową. Jego ojciec nie przeżył wojny. Zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym. Po wojnie wychowywała go matka pracująca w szkolnictwie. To z nią - mając 11 lat - wyjechał do Pragi, gdzie uczył się w gimnazjum z takimi przyszłymi sławami, jak reżyser Milos Forman i pisarz Vaclav Havel, przyszły prezydent Czech. Po powrocie do kraju studiował polonistykę w Warszawie oraz reżyserię w łódzkiej filmówce.
Miał zacięcie literackie. Stąd pisanie poezji i scenariuszy filmowych, wśród których wyróżniają się „Niewinni czarodzieje" Andrzeja Wajdy i „Nóż w wodzie" Romana Polańskiego. Z tym pierwszym związana jest pyszna anegdota. Otóż Wajda i Jerzy Andrzejewski pracowali nad filmem o współczesnym pokoleniu. Szło im topornie, więc o pomoc poprosili Skolimowskiego, a ten przedstawił im prosty przepis na dobry film o młodzieży: „Musi być boks, musi być jazz, musi być fajny facet, który ma skuter i spotyka fajne dziewczyny".
Z czasem Skolimowski wziął się za kręcenie filmów. W ten sposób powstał tryptyk „Rysopis", „Walkower" i „Bariera". Jednak strzałem w dziesiątkę okazały się „Ręce do góry" z 1967 roku o tym, jak studenci medycyny spotykają się po latach, aby wspominać mroczne czasy stalinizmu -nocną porą, w wagonie bydlęcym, wśród płonących świec. Naszym zdaniem to najlepszy film Skolimowskiego. W swoim czasie stałby się wielką sensacją. Tymczasem trafił na półkę i premierę miał dopiero w połowie lat 80., kiedy w zasadzie przeszedł bez echa, bowiem odbiorcy czym innym byli już pochłonięci.
Żonami Jerzego Skolimowskiego były dwie urodziwe aktorki: gwiazda polskiego filmu Elżbieta Czyżewska oraz gwiazdka Joanna Szczerbic, którą pamiętamy z filmów męża, w tym „Ręce do góry" oraz ze znakomitego, poetyckiego obrazu Witolda Leszczyńskiego „Żywot Mateusza". Jeśli zaś chodzi o Czyżewską, to u szczytu popularności, po rozstaniu z Jerzym, wyszła za amerykańskiego dziennikarza Dawida Halberstama, warszawskiego korespondenta „New York Timesa", wyjechała z nim do USA.