16.11.2020, 11:55 Wersja do druku

Lekcja opery w bajkowej szacie

„Operowy zawrót głowy” Macieja Małeckiego w reż. Magdaleny Małeckiej- Wippich w Operze Nova w Bydgoszczy online. Pisze Anita Nowak.

fot. Andrzej Makowski

Spektakl  dyplomowy Magdaleny Małeckiej-Wippich z zakresu reżyserii, rodził się na deskach Opery Nova w Bydgoszczy. Niestety z powodu pandemicznych restrykcji premierę musieliśmy obejrzeć online.  Choć może to i dobrze, bo mieliśmy możliwość z bliska przyglądać się twarzom artystów. I to nie tylko pozostających w nieustannej wobec siebie opozycji postaciom Kropki i  Wykrzyknika, ale i tancerzy a nawet muzyków. Albowiem aktorsko niezależnie od profesji spełniali się tu wszyscy wykonawcy.

Choć przedstawienie nie miało epicko skonstruowanej fabuły, tętniło życiem, kipiało od emocji. Było czymś w rodzaju lekcji, na której na przykładach bardzo naturalnie powplatanych w akcję i melodie przykładach uczono dzieci nie tylko terminów muzycznych, ale i poprawnego wysławiania się, dykcji. Nie zabrakło też ostrych dyskusji, sprzeczek, podczas  których odbiorcy mimo woli poszerzają wiedzę z różnych dziedzin umożliwiających im w przyszłości percepcję sztuki operowej.

„Operowy zawrót głowy” to w dużej mierze dzieło autorskie Magdaleny Małeckiej- Wippich. Jest ona tu bowiem nie tylko reżyserem, ale i kierownikiem muzycznym, autorką libretta i wraz z Małgorzatą Strzałkowską współautorką piosenek.  I ze wszystkich tych przedsięwzięć wywiązuje się bardzo profesjonalnie.

Przedstawienie nie ma swej strukturze żadnej rysy. Doskonale też wypadają w swych artystycznych zadaniach  pozostali, zaproszeni do udziału w tym zdarzeniu scenicznym,  twórcy.
Dużą zaletą spektaklu są tu bardzo dobrze  zsynchronizowane z sobą  choreografia Jarosława Stańka i ruch sceniczny Katarzyny Zielonki. Nie tylko znakomici bydgoscy tancerze Anna Bobrowska, Marta Kwaśniak, Krzysztof Górski i Konrad Przybytniak,  ale i pozostali wykonawcy ruchem przydawali scenicznym obrazom płynności i wdzięku.


fot. Marek Chełminiak

Nawet grający na żywo skomponowaną przez Macieja Małeckiego tę operę dziecięcą kwartet instrumentalny nie ograniczał się tylko do wirtuozowskiego operowania smyczkami na strunach skrzypiec (Filip Lipski i Justyna Cieślak) , altówki (Mateusz Bocheński) czy wiolonczeli (Mikołaj Wojciechowski). Śpiewali, zadawali dzieciom pytania, reagowali mimiką na sceniczne wydarzenia. Ta muzyka i wykonanie nikomu z pewnością nie  pozostaną  obojętnymi.

Ale najbardziej porywa niebiańskim wręcz sopranem koloraturowym  wcielająca się w postać bajkowej Kropki Julia Pruszak. Dorównuje jej rozmiarem talentu śpiewający tu basem, słynny bas- baryton Janusz Żak, w roli Wykrzyknika. Zestawienie tych dwóch niezwykłych, silnych i pięknych, przeciwstawnych głosów porwało słuchaczy przecudną synchronią brzmienia. A wszystko to spowite oprawą plastyczną Marty Kodeniec  i światłami Krzysztofa Forgiela.

Spektakl odbiera się świetnie także dzięki sprawnej jego obsłudze technicznej. Kamerzystom, dźwiękowcom, operatorom świateł.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Anita Nowak