EN
25.01.2023, 12:40 Wersja do druku

Kto się boi Virginii Woolf?

„Kto się boi Virginii Woolf?” Edwarda Albee'go w reż. Anny Skuratowicz w Teatrze Ochoty w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na swojej stronie.

fot. Artur Wesołowski/mat. teatru

Nie chciałbym być zbyt radykalny, ale ten spektakl jest trochę bez sensu. Obsadzenie w rolach starszego małżeństwa aktorów będących w wieku pary młodszej – czyni tekst Albee’go kompletnie nieczytelnym.  Nie dowiadujemy się, dlaczego bowiem Marta i Jerzy  prowadzą swoją cyniczną grę wciągając w nią Mikołaja i Skarbie. (dlaczego, na Boga, bohaterowie noszą polskie imiona? Nic tego okropnego zabiegu nie tłumaczy.) Ten ocean rozczarowania, pogardy, ale i chorej wzajemnej fascynacji zebrał się przez lata ich małżeństwa, ich okrucieństwo wobec młodych objawia się WŁAŚNIE dlatego, że są młodzi. Oczywiście mamy do czynienia ze świadomym zabiegiem twórców, zasadne więc jest pytanie - o czym w takim razie jest to przedstawienie? Pomijając już fakt, że przez ten nie do końca fortunny zabieg spektakl miał w sobie coś  szkolnego. Aktorzy jednak dali sobie radę znakomicie ale świetne role tym razem nie zbudowały udanego spektaklu.

I jeszcze uwaga taka bardziej ogólna - w TO na premierze pojawili się również widzowie dość przypadkowi, dla których -  zdaje się - zabrakło biletów w Kwadracie. Niestety swoim zachowaniem - rechotem w najbardziej dojmujących miejscach przedstawienia niszczyli efekt misternej pracy aktorów.  Może napiszę to wyraźnie, jeśli szukacie farsy, czy też  tzw. miłego wieczoru w teatrze - to  nie ten tekst i nie ten spektakl.

Tytuł oryginalny

TEATR OCHOTY

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła