Początek listopada to już tradycyjnie czas Sacrum Profanum. W tym roku festiwal to nie tylko specjalny czas w kalendarzu - pomiędzy 6 a 11 listopada - lecz także miejsce, które będzie sercem festiwalu. Instalacja „Up in the Gods" w Cricotece stanie się sceną dla koncertów w ramach pasma „Rytuał".
Co dziś jest sacrum, a co profanum – i czy te porządki w ogóle da się jeszcze rozdzielić? Podczas 24. edycji Rytuał stanie się ramą dla sześciu różnych światów, kanon trafi w ręce muzyków ludowych i eksperymentalnych, a koncerty przeniosą się do instalacji, do czytelni i na ulice Krakowa.
Festiwal Sacrum Profanum przybliża muzykę współczesną kontekstem, opowieścią, ciekawym miejscem i połączeniami z innymi dziedzinami sztuki. Nie po to, by ją upraszczać, lecz by zmieniać warunki słuchania i sprawdzać, co usłyszymy, kiedy partytura trafi w inną przestrzeń, tradycyjny instrument spotka elektronikę, a koncert zacznie się jeszcze przed pierwszym dźwiękiem. W zeszłym roku improwizowaliśmy wewnątrz instalacji dźwiękowej Konrada Smoleńskiego, wchodząc z nią w dialog, interakcję, czasem konflikt. Ponownie będziemy poruszać się na pograniczu sztuk, ale tym razem instalacja od początku stanie się miejscem dla muzyki i osią całego pasma koncertów. Co powstanie ze współbrzmienia muzyki, malarstwa, rzeźby i performansu? Przekroczmy próg.
Główną linię 24. edycji wyznacza Rytuał, sześć koncertów zaplanowanych dla przestrzeni stworzonej przez rezydentów festiwalu – Si On i Jakuba Ziółkowskiego – w Cricotece. Nie jest to jednak hasło przewodnie całego festiwalu ani rekonstrukcja obrzędu konkretnej religii. Wielkoformatowe malowane tkaniny i humanoidalne figury z używanych ubrań zbudują świat przywodzący na myśl rytualny namiot: miejsce powołane na czas festiwalu, zawieszone pomiędzy galerią a przestrzenią obrzędu. Wewnątrz niego znajdzie się kameralna scena, wokół której zasiądzie publiczność. Każdego dnia dwa występy połączy muzyczno-rytualna interwencja Ziółkowskiego, który z gospodarza zmieni się w mistrza ceremonii. Artyści i muzyka będą się zmieniać, wspólna pozostanie struktura i poczucie, że od chwili wejścia znajdujemy się już po drugiej stronie.
Ta sama forma pomieści sześć zupełnie różnych odpowiedzi na pytanie o współczesny rytuał. Zaczniemy od instrumentów, które jeszcze niedawno nie istniały: akordeonu ćwierćtonowego rozbudowującego to, co dobrze znamy, oraz teleskopowego aulosu powstałego ze swobodnej spekulacji o antycznym pierwowzorze. WCIAS wydobędzie awangardowy potencjał wielkopolskich wiwatów, podczas gdy Kromleh z liry korbowej, santuru i perkusji stworzy pozostałość obrzędu kultury, której próżno szukać na mapie. Niemal bezgłośny, tłamszony krzyk Tomoko Hojo spotka się z fizyczną eksplozją Ryosuke Kiyasu, a średniowieczne pieśni Hildegardy z Bingen – z instrukcjami Pauline Oliveros. Usłyszymy także muzykę wyrastającą z wieloletniego wspólnego rezonowania Eyvinda Kanga i Jessiki Kenney oraz dwie odrębne, wciąż rozwijające się praktyki Timothy’ego Archambaulta i Madhuvanti Pal. Nie próbujemy jednak sprowadzać algonkińskiego fletu i indyjskiej ragi do jednej uniwersalnej duchowości. Każdy rytuał ustanowi własne zasady, uruchomi inne źródła i poprowadzi do osobnego świata.
Łatwo byłoby uznać pasmo Rytuał za tytułowe sacrum, a wieczorne koncerty za profanum. Tyle że byłby to podział równie kuszący, co błędny. Właśnie rytuały wprowadzają do instytucji zapomniane tradycje, fantastyczne etnografie, radykalny performans i praktyki pozostające poza głównym obiegiem, podczas gdy część wieczornych wydarzeń zachowuje skupienie klasycznego koncertu, ramy partytury i rozpoznawalny podział na scenę oraz widownię. Od lat interesuje nas nie wybór jednej ze ścieżek, lecz miejsce ich przecięcia: moment, w którym kanon zmienia kontekst, tradycja ujawnia eksperymentalny potencjał, a to, co jeszcze niedawno znajdowało się na obrzeżach, trafia w sam środek programu.
Najpełniej pokaże to rezydencja La Nòvii. Artyści związani z francuskim kolektywem pojawią się w Rytuale i Marszu Niepodległej Muzyki, a kulminacją ich obecności będzie polska premiera projektu zestawiającego Conlona Nancarrowa z Jessicą Ekomane. Muzyka napisana na pianolę po to, by przekroczyć możliwości ludzkich rąk, zostanie przełożona na dudy, skrzypce, banjo i gitary. Procesy algorytmiczne, którymi posługuje się Ekomane, powędrują w przeciwnym kierunku – z komputera do instrumentów związanych z przekazem ustnym i muzyką taneczną. Kanoniczny kompozytor spotka młodszą twórczynię sceny eksperymentalnej, precyzyjna mechanika – kruchość żywego wykonania, a tradycyjne instrumentarium będzie amplifikowane, samplowane i przetwarzane. Po zeszłorocznej obecności cieszymy się na powrót La Nòvii w pełnym składzie!
Kontekst zmienia się także wraz z adresem koncertu. Przestrzeń zbudowana dla przemieszczania się sama stanie się miejscem przejścia. W holu dawnego Dworca Głównego Naturceare poprowadzi od rytuału równonocy Tine Surel Lange przez cierpienie zapisane w muzyce Fozié Majd, wyschnięte pole Agaty Zemli i klimatyczną żałobę Katariny Gryvul ku pytaniu o możliwość zmiany. W Czytelni Głównej Biblioteki Jagiellońskiej, której historię przerwała wojna, Chór Polskiego Radia rozpocznie od studium osobistej straty, przejdzie przez rytuały śmierci, pamięci i odradzania, a skończy antyputinowskim sprzeciwem i obroną wolności słowa. Głosy zabrzmią frontalnie, z balkonów, galerii, schodów i pomiędzy słuchaczami – zapisane słowa wyjdą z książek i partytur. Z kolei na dziedzińcu Muzeum Armii Krajowej oszczędna muzyka Jürga Freya będzie potrzebowała innego rodzaju obecności: cierpliwości i uważności na dźwięki, które dopiero się pojawiają albo właśnie zanikają. Miejsce nie jest dekoracją koncertu. Podpowiada, jak słuchać, i dopisuje do muzyki własną historię.
Program jest również efektem relacji rozwijanych dłużej niż przez jeden wieczór. Jeszcze przed listopadem, w formie preludium do festiwalu, HERtet spotka się w Hevre z cyklem MMM Martyna’s MiniMoog. Nowe utwory na syntezator Minimoog oraz kompozycje dla trzech performerek staną się prologiem festiwalu i kolejnym punktem współpracy ze sceną muzyki nowej. Martyna Zakrzewska najpierw zasiądzie przy instrumentach razem z Anną Kwiatkowską i Magdaleną Kordylasińską-Pękalą, a w listopadzie powróci jako opiekunka studentów Akademii Muzycznej przygotowujących Récit des sensations fragiles z Ensemble Contrechamps. Młodzi wykonawcy nie będą „dodatkiem” do koncertu ani uczestnikami mistrzowskiego pokazu – staną się zasadniczą częścią zespołu i wezmą współodpowiedzialność za całość. Kontynuujemy współpracę ze Spółdzielnią Muzyczną, Sinfoniettą Cracovią i Chórem Polskiego Radia, a projekt Across the North Sea ponownie połączy Sacrum Profanum z hcmf//. Jesienią Barbara Drazkov i Radical Polish Ansambl zabiorą część programu do Huddersfield. Festiwal nie kończy się tam, gdzie milknie ostatni krakowski koncert.
Do muzyki współczesnej można wejść różnymi drzwiami. Czasem dosłownie przez próg instalacji, czasem przez dziecięcą ciekawość: podczas SP4Kids woda i szkło zaczną śpiewać, przedmioty staną się instrumentami, a zabawa doprowadzi do wspólnego wykonania utworu. Innym wejściem będzie Domówka w Hevre – nasz świecki rytuał, coroczna okazja do spotkania z muzyką i festiwalowymi artystami w niezobowiązującej formie. Możecie usiąść, położyć się, zmieniać miejsce, podejść bliżej muzyki albo na chwilę się od niej oddalić, a przerwy przeznaczyć na rozmowę. Przy preparowanym fortepianie Barbary Drazkov, wielodźwiękach klarnetu kontrabasowego rozpisanego na trio McCowen / Railton / Olencki oraz muzyką ciała i ciszy Helen Anahity Wilson granica pomiędzy dźwiękiem akustycznym a elektronicznym nieraz okaże się czymś zupełnie innym, niż podpowiada przyzwyczajenie. Nie istnieje jeden właściwy sposób słuchania ani jeden próg zaawansowania, od którego zaczyna się muzyka współczesna. Trzeba tylko znaleźć w sobie ciekawość.
Na koniec wyjdziemy z muzyką w miasto. Święto państwowe jest publicznym rytuałem, ale jego forma nie musi być ustalona raz na zawsze. Nie chcemy oddawać 11 listopada wyłącznie oficjalnym uroczystościom i narodowym manifestacjom. To także nasza niepodległość – rozumiana jako prawo głosu, samostanowienie, autorska wypowiedź i wolność respektująca wolność innych. La Nòvia i Krakow Improvisers Orchestra połączą się w jedną akustyczną orkiestrę, która przejdzie ulicą Grodzką na Rynek Główny. Możecie maszerować razem z nią, obserwować z boku, dołączyć po drodze albo odejść w dowolnym momencie. Niepodległa muzyka nie potrzebuje jednej obowiązującej melodii ani partytury. Potrzebuje przestrzeni, w której różne głosy mogą zabrzmieć obok siebie i usłyszeć się nawzajem.
Przekroczcie próg, wybierzcie własną drogę przez program i spotkajmy się po drugiej stronie!
~ Krzysztof Pietraszewski
dyrektor artystyczny festiwalu