23.03.2021, 16:00 Wersja do druku

Kilka słów na odchodnym. O Ludwiku Flaszenie

Był długowieczny, jego rówieśnicy z krakowskiej szkoły krytyki odeszli przedwcześnie.

Niegdyś zasiadali w tej samej ławce w Gołębniku, rozsiewali dyskusyjny zamęt, potem szybko przechodzili na ty ze swoim mistrzem (młodym, bo zaledwie trzydziestoparoletnim). Każdy z nich (Jan Błoński, Andrzej Kijowski, Konstanty Puzyna) szybko dorobił się własnego stylu. Ale styl Ludwika był szczególny: pisał recenzje i moralia, obrazki fabularne i kroniki podróży. Na ile to się skumulowało w „teatrze ubogim", który współtworzył z Jerzym Grotowskim, to pytanie osobne. Podobno sama nazwa jest jego autorstwa.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kilka słów na odchodnym. O Ludwiku Flaszenie

Źródło:

Kraków nr 3/03-21

Autor:

Marta Wyka