Do premiery „Księżyca nad Buffalo" Kena Ludwiga w reżyserii Tadeusza Kabicza zostało niecałe dwa tygodnie. Teatr Żeromskiego prezentuje przedpremierowe projekty kostiumów autorstwa Mateusza Karolczuka i zachęca do przeczytania zakulisowej rozmowy o nadchodzącej produkcji.
Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach: „Księżyc nad Buffalo" to opowieść, w której postaci funkcjonują w kilku porządkach czasowych: latach 20. XX wieku, latach 50., a jako metapostaci na scenie zakładają dodatkowo XVII-wieczne stroje. Jak udaje się połączyć tak odmienne światy w spójną całość?
Mateusz Karolczuk: Pasjonuję się kostiumem historycznym, więc to dla mnie tym większa przyjemność i wyzwanie. Chciałbym jednak mocno podkreślić, że nie robimy rekonstrukcji. Poddajemy zastaną rzeczywistość obróbce artystycznej, niemniej wspomniane okresy są dla nas kluczowym punktem wyjścia.
Teatr: Kostiumy do spektaklu przygotowywane są z rozmachem. Nad ich powstaniem pracują nie tylko pracownie teatralne.
MK: To naturalnie wynika z potencjału zawartego w samym tekście Kena Ludwiga. A pracy jest na tyle dużo, że poprosiłem o pomoc osoby, z którymi współpracujemy od lat. Dbamy o epokowe detale i staramy się podkreślić głównie barwność życia scenicznego. Wyzwanie jest tym większe, że kostiumem opowiadamy także o charakterach poszczególnych bohaterów.
Teatr: Klasyczna farsa oznacza zwykle spore zamieszanie na scenie i błyskawiczne, wielokrotne przebiórki aktorów. Jak zamierzacie poradzić sobie z tym logistycznie, mając do czynienia chociażby z monumentalnymi sukniami?
MK: Zobaczymy (uśmiech). Chcemy, żeby niektóre zmiany strojów odbywały się bezpośrednio na scenie, na oczach widzów. To bardzo teatralne gesty, które same w sobie będą wiele mówić o granych postaciach.
Po więcej zapraszamy na widownię Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. „Księżyc nad Buffalo" w reżyserii Tadeusza Kabicza od 13 czerwca na Dużej Scenie.