EN
16.09.2022, 08:34 Wersja do druku

Katowice. Dziś prapremiera „Węgla nie ma" Przemysława Pilarskiego w Śląskim

Głównym bohaterem jest detektyw Edward z Zagłębia. Jest to ironiczne nawiązanie do najbardziej znanego mieszkańca Zagłębia, czyli Edwarda Gierka - mówi PAP autor tragifarsy "Węgla nie ma" Przemysław Pilarski. Prapremiera w Teatrze Śląskim w Katowicach - w piątek.

fot. Roman Jocher

"Sztuka powstała całkiem niedawno, bo skończyłem ją pisać w maju, tuż przed rozpoczęciem prób. Natomiast pomysł na tę tragifarsę i na tytuł, który teraz okazał się tak aktualny, pochodzi sprzed jakichś trzech lat" - wyjaśnił PAP dramatopisarz, laureat Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej w 2018 r. Dodał, że już od dawna "rozmawiali z dyrektorem Teatru Zagłębia w Sosnowcu Jackiem Jabrzykiem o takim temacie".

"Nie wiem, czy wtedy już funkcjonował ten projekt Zagłębie//Śląsk, czyli współpraca sosnowieckiego Teatru Zagłębia z Teatrem Śląskim w Katowicach, czy była ona dopiero planowana - ale obaj wiedzieliśmy, że taką sztukę o zniknięciu Ślązaków i o tym, jak na to zareagują mieszkańcy Zagłębia, chcemy zrobić" - powiedział. "Węgiel miał być żartobliwą figurą, synekdochą, która określa Ślązaków. No bo przede wszystkim przez pryzmat węgla są stereotypowo postrzegani przez resztę Polski" - wyjaśnił Przemysław Pilarski.

Przyznał, że sam "nie pochodzi ani z Zagłębia, ani ze Śląska". "Dlatego bardzo mi zależało, żeby zastosować w spektaklu perspektywę, z którą utożsamią się nie tylko miejscowi, ale też odbiorcy z innych części kraju" - zaznaczył. "Jestem przybyszem z zewnątrz, który nie ukrywa, że patrzy swoimi oczami" - dodał.

"Głównym bohaterem sztuki jest detektyw Edward z Zagłębia. To ironiczne nawiązanie do najbardziej znanego mieszkańca Zagłębia, czyli Edwarda Gierka" - powiedział autor, dodając, że w tekście "operuje rozmaitymi kliszami zaczerpniętymi z estetyki komiksu".

Przypomniał, że Edwarda "zagra gościnnie aktor Narodowego Starego Teatru w Krakowie Michał Majnicz, który z pochodzenia jest Ślązakiem". "Tu gra Zagłębiaka (+Twarz Zagłębia+), który otrzymał zlecenie i prowadzi śledztwo w sprawie zniknięcia Ślązaków. W innym wymiarze musi zapytać o tożsamość własną" - wyjaśnił.

"To skomplikowana postać, która ma swoje problemy, a są to problemy, mam wrażenie, uniwersalne i przybierające na sile. Dochodzi obecnie do wielu przewartościowań w świecie, wiele osób próbuje w związku z tym określić się na nowo wobec siebie i wobec tego świata, w którym dotychczasowe definicje, tożsamości przestały działać” - zwrócił uwagę Pilarski.

Zaznaczył, że "w śledztwie w sprawie zniknięcia Ślązaków towarzyszy Edwardowi niema Pola z Zagłębia". "To jest oczywiście nawiązanie do Poli Negri, która miała swój epizod zagłębiowski i jest on bardzo - i słusznie - przez mieszkańców Zagłębia wykorzystywany w celach promocyjnych" - mówił. "Polę zagra w spektaklu Jacka Jabrzyka aktorka z Ukrainy Kateryna Vasiukova. Tzw. przewrotka związana z tą postacią dzięki tej decyzji obsadowej reżysera nadaje spektaklowi dodatkowy wymiar" - zaznaczył dramatopisarz. "Katja pochodzi z Charkowa i jest niemym, ale żywym świadkiem bestialstwa, które tam się rozgrywa" - podkreślił Pilarski. Dodał, że "dzięki temu zabiegowi teatralnemu ta migotliwa i złożona historia zyskuje dodatkowe punkty odniesienia".

fot. mat. teatru

"Akcja dzieje się w głowie bohatera - a w naszych głowach dzieją się różne rzeczy, zwłaszcza gdy popuścimy wodze fantazji lub zaśniemy" - mówił. "Ja bardzo lubię sięgać w swoich tekstach po poetykę snu, jego nieoczywistą, ale jednak logikę. Dlatego pojawią się w spektaklu również echa wojny w Ukrainie, a przede wszystkim lęków, jakie my tu w Polsce mamy w związku z tą wojną" - wyjaśnił. "Flaga śląska i ukraińska są podobne, więc w czyimś śnie, w czyjejś głowie - choćby w głowie Edwarda - mogło się to nałożyć na siebie" - powiedział.

"Ślązacy zamierzali wyemigrować na Marsa, ale zabrakło im paliwa i osiedli na Księżycu. Siedzą na nim i za bardzo nie wiedzą, co mają robić" - zaznaczył. "Z tym wiąże się brak węgla na Ziemi, ale nie zdradzę szczegółów" - dodał.

"Myślę, że proroczo dotyka to tego, z czym zmagamy się właśnie teraz. Węgla przecież nie ma, ludzie nie mają i nie będą mieli czym palić w swoich domach, co będzie bardzo dotkliwe zimą" - mówił. "Gdy pisałem sztukę, chodziło mi jednak o inną sprawę, też ciągle aktualną. W perspektywie iluś lat tego węgla nie będziemy przecież używać, z kilku powodów - ponieważ ze względów ekonomicznych polskiego węgla nie opłaca się wydobywać, ale też ze względów ekologicznych. Mimo że się ogrzewamy tym węglem - to jednocześnie on nas zatruwa wyziewami z kominów" - wyjaśnił.

Pilarski zwrócił uwagę, że "to jest niezwykle ważne pytanie o tożsamość: kim jest Ślązak bez węgla?". A także "kim będzie Zagłębiak bez Ślązaka?". "Przecież tutaj wszystko trzeba na nowo poukładać. Przemysł, dla Zagłębia i dla Śląska tak charakterystyczny, został niemal doszczętnie zlikwidowany. Ale zostali ludzie, podzieleni według kryteriów wywodzących się jeszcze z czasów zaborów" - powiedział.

"Może warto pomyśleć o tej sytuacji na nowo; żeby nie robić z tej swojej +śląskości+ i +zagłębiactwa+ źródła konfliktu, ale by stworzyć przestrzeń pokojowej różnorodności, która w przyrodzie jest źródłem harmonii" - zaznaczył autor.

Dramatopisarz przypomniał, że reżyser Jacek Jabrzyk w 2019 r. zrealizował już jego sztukę "Horror szał" w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu. "Jacek jest reżyserem, który bardzo wnikliwie odnosi się do tekstu, co jest dla mnie jako dramatopisarza bardzo ważne" - mówił. "Bardzo wiele w moich tekstach dzieje się poza tym, co jest w słowach, dlatego istotne jest nie tylko ich wnikliwe czytanie, ale też zaufanie im. Z tym ostatnim bywa niestety różnie" - wyjaśnił.

"Cieszę się, że mamy z Jackiem podobne poczucie humoru, podobny ogląd rzeczywistości oraz że towarzyszy nam podobny kierunek poszukiwań" - powiedział. "On lubi w sztuce szukać czegoś więcej, badać, co można z tekstu wyciągnąć - w postaciach lub historii. I to jest bardzo dobre, bo rozszerza spektrum znaczeniowe utworu" - ocenił.

Scenografię zaprojektowali Anna Maria Karczmarska i Mikołaj Małek, a kostiumy - Paula Grocholska. Muzykę skomponował Jacek Sotomski. Za reżyserię świateł odpowiada Klaudyna Schubert.

Występują: Grażyna Bułka, Marcin Gaweł, Anna Kadulska, gościnnie Paweł Kempa, gościnnie Michał Majnicz (detektyw Edward), gościnnie Hubert Skonieczka, Wiesław Sławik, Marcin Szaforz, Andrzej Warcaba, gościnnie Mirosława Żak, Kateryna Vasiukova (niema Pola) i gościnnie Tomasz Kocuj.

Prapremiera "Węgla nie ma" - 16 września o godz. 19 na Dużej Scenie Teatru Śląskiego im. Wyspiańskiego w Katowicach. Kolejne przedstawienia - 17-18 i 20 września.

Źródło:

PAP

Wątki tematyczne