EN

2.04.2025, 09:26 Wersja do druku

Judith Malina – Living Theatre. W 10. rocznicę śmierci

Wtorek, późny   wieczór. Przyjaciel przesyła wiadomość. Zmarła Judith Malina.

Smutno. Ale wypada mi pożegnać Judith. W 1980 roku robiłem III Międzynarodowe Biennale Teatru Amatorskiego – Towarzystwo Kultury Teatralnej  z Akademią Ruchu (wcześniejsze były z Teatrem Studio Szajny i Teatrem  STU w Krakowie). Wojtek Krukowski namówił mnie do podjęcia starań. Living występował w Wiedniu i to była, zdaniem Wojtka,  OKAZJA.  Burdel był u nas już taki, że z-ca dyrektora Dep. Teatru powiedział – rób, ale na własną odpowiedzialność (to był Jurek Sokołowski). I tak napisał na moim wniosku, że ja przyjmuję odpowiedzialność za spokój, porządek, wartościowy  spektakl… Biennale miałem ulokowane w Olsztynie, TKT  miało tam fantastyczny aktyw - dostaliśmy wyżywienie w stołówce KW PZPR – wejścia pilnowali żołnierz i MO: prawie codziennie mięso i wędliny!!! A w sklepach brakowało  pasztetowej.

Przyjechali instruktorzy / reżyserzy  z 12 krajów (nawet 2  z USA), razem  ponad 30 osób.. W umówiony dzień ludzie z Akademii pojechali na granicę, żeby przejąć artystów i samochodami dowieźć do Olsztyna. Jazda się opóźniła, cudowne kucharki postanowiły  czekać, bo jak można zdrożonemu strawy nie podać. Przyjechali o 2.00 w nocy. Kucharki na stoły  dają surówki, ziemniaki, mięso… A Judith oznajmia, że wszyscy są wegetarianami i  weganami. Kucharki w płacz. Wszystkie białe i żółte sery, powidła zostały zjedzone…

Chcieli dla nas przywieźć „Paradise Now!”, ale to się nie da „na chybcika”. Przyjechali ze starą „Antygoną”. Grali w Sali WDK – 2 razy. Tłum dojechał z Warszawy. Późnym wieczorem – rozmowa. Wszyscy uczestnicy, cały zespół.. Jak zawsze – notowałem (na szczęście – nagranie się nie udało!!! Rozpacz  także  Livingów. Beck mówił, że dawno tak szczerze nie gadali – przecież u nas już prawie rewolta, a zespół: dziecko buntu), potem to drukowałem w SCENIE, w biuletynie Łódzkich Spotkań….  A w południe – pakowanie i w drogę – zahaczyli o Warszawę, zagrali w Stodole.

Po 2 – 3 miesiącach dostałem kilka książek i jakąś brzydką kartę z Londynu (chyba).

Tyle opowieści. Żegnaj, Judith.

Lech Śliwonik

Źródło:

Materiał nadesłany

Wątki tematyczne