Logo
Magazyn

Joanna Leśnierowska: taniec ma moc i znaczenie nie tylko dla naszych ciał, ale i całej wspólnoty

12.01.2026, 08:50 Wersja do druku

Taniec ma moc i znaczenie nie tylko dla naszych ciał, ale i całej wspólnoty – powiedziała PAP Joanna Leśnierowska, krytyczka tańca i choreografka. Z ramienia Warszawskiego Obserwatorium Kultury towarzyszyła procesowi powstawania Pawilonu Tańca i Innych Sztuk Performatywnych w Warszawie, który otwarto 8 stycznia.

fot. PatMic

Pawilon Tańca i Innych Sztuk Performatywnych w Warszawie został otwarty 8 stycznia. Ma wzmacniać autonomię tańca i choreografii jako odrębnej dziedziny sztuki. Siedziba Pawilonu to stojący nad Wisłą budynek wcześniej zajmowany przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Działalność Pawilonu zainaugurowała polska premiera spektaklu „My Fierce Ignorant Step” greckiego choreografa Christosa Papadopoulosa. Podczas rocznego, pilotażowego programu instytucji odbędzie się pięć premier, 150 wydarzeń oraz 20 plenerów.

Polska Agencja Prasowa: Paweł Sakowicz, Ramona Nagabczyńska, Mary Szydłowska, Wojciech Grudziński to tylko część warszawskich twórców, którzy łamią konwenanse, wychodzą ponad podziały i przekraczają granice w dziedzinie tańca i choreografii. Czy można mówić dzisiaj o boomie na taniec?

Joanna Leśnierowska: Zarówno boom taneczny, jak i choreograficzny trwa w Polsce od lat. W stolicy spektakle młodych artystów regularnie produkuje oraz prezentuje Komuna Warszawa. Intensywnie działa Teatr Zawirowania, silne i różnorodne jest środowisko improwizatorów, a kolektyw Centrum w Ruchu wprowadził do krajobrazu performatywnego stolicy eksperymentalną choreografię i zrewolucjonizował edukację choreograficzną. Co roku odbywa się też międzynarodowy Festiwal Ciało/Umysł. Taniec można było od zawsze praktykować i oglądać w wielu centrach kultury i w sali Laboratorium CSW (także w ramach festiwalu Rozdroże), a nawet w teatrach repertuarowych - Teatrze Studio czy do niedawna w Nowym Teatrze.

PAP: Jednak dopiero teraz otwiera się Pawilon Tańca i Innych Sztuk Performatywnych.

J.L.: Nareszcie! Przypadek warszawski jest szczególny, ponieważ trudno wytłumaczyć to, że w stolicy dużego europejskiego kraju, do tego silnie stojącego kulturą performatywną, teatralną, do tej pory nie udało się stworzyć miejsca poświęconego choreografii – dynamicznie rozwijającej się formie sztuki. Cieszę się, że Warszawiacy nareszcie mają szansę, by doświadczać tańca regularnie. Całe pokolenia artystów i tanecznych aktywistów zabiegały o to od dekad.

Ale historia wydarza się nie tylko w Warszawie. W Lublinie powstało właśnie Krajowe Centrum Choreograficzne, które wieńczy wiele dekad pracy Lubelskiego Teatru Tańca. Coraz bliższe jest też rozdzielenie Tańca i Muzyki, które na siłę połączono jednym Narodowym Instytutem kilkanaście lat temu. Zaczyna się kolejna taneczna epoka - w której Taniec i Choreografia zyskują zasłużoną podmiotowość.

PAP: Dlaczego warto tańczyć?

J.L.: Bo taniec ma moc. I znaczenie nie tylko dla naszych ciał i dusz, ale też całej wspólnoty! Przez ostatni rok w ramach serii „co nam (z)robi taniec?” realizowanej razem z Warszawskim Obserwatorium Kultury rozmawiałam o tym z artystkami i badaczkami. Wspólnie poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytanie o sprawczość choreografii i wiedzę, jaką generuje oraz o to, jak się tą wiedzą dzielić.

fot. PatMic

To, że taniec doskonale wpływa na kondycję fizyczną i psychiczną, jest oczywiste. Dodatkowo pobudza wydzielanie dopaminy. Praktykowanie tańca przywraca nam kontakt z własnymi ciałami, od których oddaliliśmy się w tych cyfrowych czasach. W epoce niekończących się kryzysów sztuka tańca i jego komponowania zyskują na znaczeniu. Taniec to także sztuka do doświadczania, a nie jedynie biernego oglądania – aktywizuje nas i łączy.

PAP: Czy takie miejsca jak Pawilon sprawiają, że taniec przestaje być sztuką tylko dla nielicznych?

J.L.: Taniec uchodzi za niszowy, bo przez lata nie stworzono warunków, które pozwoliłyby mu być bardziej widocznym. Ludzie niewiele o nim wiedzą, bo prawie nie istnieje w informacyjnym mainstreamie. Cieszę się bardzo z neonu „TANIEC” na dachu Pawilonu, bo głośno woła „TU SIĘ TAŃCZY!”. Domy budujemy dla tego, co dla nas ważne, o co chcemy dbać, co chcemy otoczyć opieką, gdzie możliwy będzie dobrostan i trwały wzrost. Chcemy otwierać ich drzwi dla gości i stwarzać okazje do spotkań. Dzięki stworzeniu miejsca dla tańca i przypieczętowaniu tego świetlnym napisem zaczynamy wszyscy rozumieć, że taniec jest ważny i że każdy jest tu mile widziany.

Taneczna publiczność może być o wiele szersza, niż się dotąd wydawało. Niestety, ta dziedzina nadal jest najmniej dotowaną formą sztuki w Polsce. To zaś przekłada się na liczbę organizowanych wydarzeń, ich skalę oraz zasięg. Paradoksalnie publiczność jest o wiele bardziej gotowa na obcowanie ze współczesną choreografią i tańcem niż wiele osób decydujących o kulturalnej polityce naszego kraju. I coraz częściej głośno się tańca domaga.

Takiego domagania się i wsparcia publiczności potrzebuje teraz Pawilon, bo ten rok jest pilotażowy. Do powstania instytucji wciąż jeszcze koniecznych jest kilka kroków i politycznych decyzji. Jestem jednak pewna, że ona powstanie, a aktywność Pawilonu wpłynie na zwiększenie widoczności tańca w całej Polsce.

PAP: Jak ocenia pani taniec współczesny i sztukę performatywną polskich twórców i choreografów na tle międzynarodowym? Co nas wyróżnia i czym możemy się pochwalić?

J.L.: Taniec „pulsuje” różnorodnością. Odchodzimy od prób poszukiwania cech wspólnych wpisujących artystów w jeden model. Przeciwnie - im różnorodniej, tym lepiej! W tańcu fascynujące są indywidualności i osobowości, to decyduje o jego inkluzywności.

Jeśli chodzi o obecność polskiej choreografii za granicą, artystom nie brakuje talentu, ale dotąd nie towarzyszyły temu realne inwestycje w międzynarodową promocję. To się zmienia. Wielkie nadzieje wiążę z najnowszymi programami Instytutu Adama Mickiewicza, który po raz pierwszy w historii stworzył strategię, która ma pomóc rozwojowi obecności polskiego tańca na świecie. Z moich obserwacji wynika, że na tle Europy Środkowo-Wschodniej jesteśmy postrzegani jako forpoczta choreograficznego rozwoju w regionie. Jesteśmy znani z umiejętności improwizowania, poczucia humoru i potrzeby komentowania rzeczywistości społeczno-politycznej. To jest doceniane przez zagranicznych kuratorów.

PAP: Czy istnieje „mapa” tańca w Polsce?

J.L.: W listopadzie 2025 roku odbył się w Warszawie Kongres Tańca, na potrzeby którego powstał raport o stanie tańca w Polsce, można powiedzieć: mapa pokazująca bogactwo tanecznych estetyk i praktyk. Można tam przeczytać m.in. o tym, ilu artystów pracuje w Polsce, jakie rodzaje tańca są reprezentowane, o nowych inicjatywach i wyzwaniach. Raport jest dostępny na stronie Kongresu i Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca.

PAP: A jakie jest to najważniejsze wyzwanie, które stoi teraz przed twórcami tańca w Polsce i największa potrzeba tego środowiska?

J.L.: Obok bolączek infrastrukturalnych i systemowych kluczowe jest dbanie o dostępność, międzypokoleniowy dialog i wzajemną troskę. Taniec wciąż postrzegany jest jako sztuka młodych, do nich trafia też większość stypendiów i grantów. Utrwala się przez to przekonanie, że tańczyć mogą tylko młode ciała, podczas gdy prawdziwym wyzwaniem jest uznanie równości ciał w całej ich różnorodności. Choreografia może być przestrzenią spotkania różnych pokoleń, sprawności i języków artystycznych. Patrząc na program pierwszych miesięcy Pawilonu, widzę wyraźne otwarcie na taki międzypokoleniowy dialog - i to jest jedna z jego największych wartości.

PAP: Takie instytucje sprzyjają eksperymentowi czy wręcz przeciwnie, wymuszają określone estetyki i formaty?

J.L.: Domy tańca na całym świecie są przestrzeniami przede wszystkim włączającymi. Aby skutecznie porozumiewać się z publicznością, ważne jest, by pilnować różnorodności i pozwolić widzom odnaleźć tę formę tańca, która będzie im najbliższa. Taniec jest ważny zarówno w swojej eksperymentalnej, jak i tradycyjnej formie. Dopóki jedna forma nie zdominuje drugiej, pionierska instytucja, taka jak Pawilon, będzie się rozwijać i pozyskiwać nowych widzów. Na bardziej jednoznacznie artystycznie sprofilowane sceny przyjdzie czas – zarówno w Warszawie, jak i w każdej innej europejskiej metropolii powinien być nie jeden, ale kilka tanecznych adresów.

PAP: Mówi pani o tańcu współczesnym i choreografii. W pełnej nazwie Pawilonu pojawiają się także „inne sztuki performatywne”. Co dokładnie znaczą te terminy?

J.L.: Domyślam się, że za tą nazwą stoi intencja włączenia w obszar działań tego miejsca także praktyk, które tradycyjnie nie były wcześniej postrzegane jako taneczne. Definicja tańca i choreografii nieustannie się poszerza. Do mnie przemawia takie ujęcie: taniec towarzyszy ludziom od zawsze - przy różnego rodzaju świętach, religijnych i świeckich, niekoniecznie tylko przy wydarzeniach artystycznych. Choreografia pojawia się zaś tam, gdzie tańcowi dodana zostaje intencja - myśl, która go organizuje. Choreografia to organizacja ruchu w czasie i przestrzeni. Ruchu jednak nie jesteśmy już w stanie jednoznacznie określić, bo praktyka pokazuje, że choreografować możemy praktycznie wszystko - zarówno ciała ludzkie, jak i nieludzkie, ożywione i nieożywione, na scenie, ale i w przestrzeni publicznej, a nawet papierze. Artyści wprawiają w ruch obrazy, myśli, dźwięki, idee, a nawet ideologie.

„Inne sztuki performatywne” obejmują w moim odczuciu właśnie to poszerzone spektrum rozumienia tańca. Tym samym uwalniają nas od zastanawiania się, czy to, co widzimy, to jeszcze taniec, czy już nie, i przekierowują uwagę na doświadczanie i obserwowanie intencjonalnego ruchu. Odkrywanie tych nowych obszarów i przestrzeni jest ekscytującą praktyką i niekończącą się zabawą.

Pawilon ma szansę wprowadzić na nowo do naszego życia radość oraz przyjemność z obcowania ze sztuką i świadomego „używania” naszych ciał, a także z oglądania innych tańczących. To afirmatywny opór wobec codziennej, opresyjnej rzeczywistości. Taniec dostarcza także narzędzi, którymi możemy wspólnotowo przepracowywać i odreagowywać kryzysy. To jeden z najbardziej obiecujących aspektów pojawienia się takiego miejsca w Warszawie.

Rozmawiała Zuzanna Piwek

Joanna Leśnierowska jest krytyczką tańca, choreografką oraz kuratorką. W latach 2004-2020 w ramach Art Stations Foundation kuratorowała program choreograficznego rozwoju Stary Browar Nowy Taniec w Poznaniu. Równolegle do praktyki kuratorskiej rozwija praktykę dramaturgiczną i choreograficzną. Prowadzi warsztaty z dramaturgii i semiotyki wizualnej oraz współpracuje przy wielu międzynarodowych projektach i instytucjach. Przez ostatnie dwa lata z ramienia Warszawskiego Obserwatorium Kultury towarzyszyła procesowi powstawania Pawilonu Tańca i Innych Sztuk Performatywnych w Warszawie.

Więcej informacji i szczegółowy program wydarzeń w Pawilonie Tańca i Innych Sztuk Performatywnych można znaleźć na stronie: pawilontanca.pl.

Źródło:

PAP

Autor:

Zuzanna Piwek

Sprawdź także