Logo
Recenzje

Jak zostać księżniczką we własnym domu

23.01.2026, 08:17 Wersja do druku

„Jak zostać księżniczką” w reż. Olgi Pabisek z Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisłąwa Wyspiańskiego, szkic sceniczny prezentowany w ramach 3. Festiwalu Otwarcia w Teatralnym Instytucie Młodych. Pisze Maja Neinert.

fot. mat. teatru

Jak zostać księżniczką? To pytanie, na które odpowiedź chciałaby znać każda dziewczynka. Może dlatego, że od małego wpaja się nam, że możemy nią zostać. A przynajmniej nikt nie wyprowadza nas z błędu. Problem pojawia się wtedy, kiedy same zdajemy sobie sprawę, że jest to niemożliwe. Relacja pokazana w spektaklu jest mi bardzo bliska, bo sama mam dwie siostry i tak samo jak w fabule jedna już dawno mieszka sama. Dlatego też poruszyła mnie ta siostrzana tęsknota i chęć rozmowy, bo “rzadko bywam w domu”, której nie wyznaje się na głos (bo każdy kto ma siostrę wie, że to czasem wstyd przyznać się, jak bardzo się za sobą tęskni), ale która objawia się przez takie małe gesty jak np. symboliczne “zrobienie herbaty” czy leżenie na ziemi w ciszy, które są równoznaczne z: “kocham cię” i “wkurzasz mnie, ale mi na tobie zależy”.  

Spektakl na pewno łamie dużo stereotypów, o tym jak wygląda siostrzana relacja. Bohaterki nie malują sobie paznokci i nie gadają ze sobą o chłopakach (tzn. jedna gada i to nawet dużo, ale sama do siebie). Ważne jest to, jak prawdziwie pokazana jest bliskość między Dzidzią a Rysią. To, że zastajemy je w piżamach, w scenografii, która równie dobrze mogłaby być pożyczona z pokoju nastolatki.  Widzimy je w codziennej sytuacji z życia, czyli reklamowania siostrze ubrań, których się już nie chce, czy dogryzania sobie na wzajem. 

Starsza siostra, czy tego chcemy czy nie, pełni wielką rolę w naszym rozwoju i wychowaniu. Bo my jako młodsze rodzeństwo nie pamiętamy życia bez niej, a ona bez nas tak. Jest dla nas wzorcem, przykładem i gdy widzimy, jak słucha muzyki czy rozmawia z koleżankami to myślimy; “jak dorosnę to chce być jak moja siostra”. Aktorkom udało się stworzyć atmosferę poczucia bezpieczeństwa i zaufania, która załamuje się w momencie, w którym Dzidzia dowiaduje się, że Rysia przeczytała jej pamiętnik - najbardziej prywatną rzecz w życiu dwunastolatki. W takiej sytuacji “przepraszam” nie wystarczy. Nie pomaga nawet herbata czy drugie “przepraszam”, tym razem z wyjaśnieniem. 

W końcu Dzidzia pozwala siostrze wejść do pokoju, ale tylko na dziesięć minut. W pokoju znajduje się namiot w kształcie zamku, który jest dla Dzidzi strefą bezpieczeństwa. Tam właśnie ucieka, kiedy ktoś ją zrani lub kiedy nie może już znaleźć tego bezpieczeństwa w starszej siostrze. Dziewczyny zaczynają rozmawiać ze sobą, ale też z dwoma innymi postaciami, które odebrałam jako wymyślone koleżanki. W pokoju znajduje się też postać ubrana na czarno - ideał chłopaka, ideał dziewczyny, z idealnymi mięśniami, ale też idealną osobowością, która dostosowuje się do fantazji i zachcianek dziewczynek. Odgrywa scenki, ale jest w tym słaba, bo są one totalnie odklejone i kreują nierealne standardy cech, których żaden człowiek nie posiada. W końcu decyduje się wyjść dla dobra swojego, ale też innych. Po głębokiej rozmowie sióstr, nagle czar pryska. Ten bliski moment urywa się gwałtownie, gdy Rysia przypomina nam, że dziesięć minut minęło i wychodzi, a Dzidzia biegnie za nią.  

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Maja Neinert

Sprawdź także