29.03.2021, 08:40 Wersja do druku

Jak ocalić świat na dużej scenie

"Granica" Weroniki Murek  i Katarzyny Szyngiery w reż. Katarzyny Szyngiery w Teatrze im. Siemaszkowej w Rzeszowie. Pisze Katarzyna Bolec na blogu Ona recenzuje.

fot. Monika Stolarska

Zdążyliśmy już przyzwyczaić się, że Katarzyna Szyngiera swoje spektakle buduje na kanwie reportażu – tak było w przypadku wielokrotnie nagradzanego Lwów nie oddamy–podobnie jest z Granicą zrealizowaną w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. W spektaklu wykorzystano reporterskie materiały Szyngiery i Bartosza Józefiaka zebrane podczas rozmów z urzędnikami służby granicznej i mieszkańcami polskiego pogranicza.

Ci, którzy spodziewali się wiernego odtworzenie tych rozmów na scenie, mogą być zaskoczeni – Granica Szyngiery i Murek, to kolaż zasłyszanych historii, opinii i faktów stworzony na wzór Wańkowiczowskiej mozaiki. Poszczególne relacje, anegdoty i subiektywne opinie w przedstawieniu Szyngiery łączą się ze sobą tworząc wielobarwną mozaikę. Ta mozaika momentami błyszczy, momentami razi, lecz nigdy nie pozostawia obojętnym.

Spektakl rozpoczyna scena paniki w przygranicznych miejscowościach wywołanej decyzją o zamknięciu granic w marcu 2020. Przy wtórze sprzecznych komunikatów zdezorientowany tłum próbuje przekroczyć granicę. Ta scena jest próbą odtworzenia wydarzeń z zeszłego roku na przejściu granicznym w Przemyślu, ale równie dobrze mogłaby znaleźć się w filmie z gatunku political fiction o exodusie Europejczyków do innej części świata.

Wiele scen spektaklu powstało na podstawie autentycznych wypowiedzi bohaterów reportażu Szyngiery i Józefiaka. Wywiad z małżeństwem Kowalczyków ze Zgorzelca, które zostało rozdzielone na 30 dni decyzją o zamknięciu granic jest tego dobrym przykładem. Aktorzy grający małżeństwo (Żurek, Matlingiewicz) przerysowują swoje postaci uwydatniając ich prosty sposób bycia – robią grilla pod osiedlowym blokiem, używają bazarowych toreb uznawanych za symbol tandety lat 90.

fot. Monika Stolarska

Z wypowiedzi Kowalczyków wyłania się obraz życia polskich emigrantów zarobkowych w Niemczech będący odbiciem problemów ukraińskich imigrantów w Polsce. Polacy za granicą, tak jak Ukraińcy w Polsce, często pracują ponad siły – np. wyrabiają więcej normy za niższe stawki. U Szyngiery, pokazanie wydarzeń w przygranicznych miasteczkach z marca ubiegłego roku wydaje się być tylko pretekstem do skonfrontowania wyobrażeń Polaków o sobie i swoich sąsiadach Sceny z Kowalczykami uświadamiają nam, że Polacy emigrują za granicę z powodów ekonomicznych a ich wizerunek nie jest jednorodny.

Kolejną grupą sportretowaną w spektaklu są pogranicznicy. Akcja przenosi nas na pogranicze polsko-ukraińskie w Bieszczadach. Z ust pogranicznika (Żurek) słyszymy opowieść o trudach patrolowania górskich terenów przez które biegną szlaki migracyjne. Dramatyczna relacja z próby ratowania nielegalnych migrantów przeprawiających się przez góry z małymi dziećmi ujawnia wiele szczegółów tej trudnej służby. Postać Żurka ratuje dzieci uchodźców przed zamarznięciem w górach, ale stresy wyprawy wywołują w niej agresję, którą odreagowuje na przemytnikach. Takie przebitki z życia pograniczników skłaniają do refleksji nad losem uchodźców – udana akcja służb często dla migrantów oznacza powrót do starego kraju i koniec marzeń o lepszym życiu w UE.

Wraz z rozwojem akcji Szyngiera porusza kolejne problemy terenów przygranicznych – znaczną część spektaklu stanowi film będący rekonstrukcją afery korupcyjnej w polskich służbach celnych. W czołówce filmiku pojawiają się nawiązania do MiasteczkaTwin Peaks. Podobnie jak u Lyncha – ujęcia dzikiej przyrody przeplatane są ujęciami silosów przemysłowych. Muzyka z czołówki filmu również przypomina melodią i klimatem tytułowy utwór z kultowego serialu. Nawiązania do Twin Peaks, to coś znacznie więcej niż estetyczna zabawa formą. Twórcy spektaklu celowo nawiązują do serialu, aby zwrócić uwagę na analogię pomiędzy celnikami wiodącymi często podwójne życie, a mieszkańcami amerykańskiego miasteczka. Wątek Dziewczyny bez tożsamości (Justyna Król) – prawdopodobnie ofiary handlu żywym towarem – jest odległym echem śledztwa w sprawie Laury Palmer i w przejmujący sposób zwraca uwagę na proceder handlu kobietami i jego konsekwencje dla ludzkiej psychiki.

W spektaklu Szyngiery zostają poruszone ważne społeczne i polityczne kwestie, ale nie padają żadne odpowiedzi, a nawet podpowiedzi jak je rozwiązać. Bo otwarcie granic nie spowoduje, że problemy m. in. przemyt, handel żywym towarem znikną, lecz problemy te przeniosą się z terenów przygranicznych w głąb Polski. Szyngiera nie pokazuje złożonych przyczyn powstawania tych problemów po ukraińskiej stronie granicy. W spektaklu widzimy tylko ich skutki po polskiej stronie. Być może jest to celowy zabieg twórców spektaklu mający pokazać, że również u nas zdarzały się patologie w służbach celnych, a mimo tego zreformowaliśmy swoje struktury i jesteśmy we wspólnocie europejskiej.

Szyngiera z zespołem mnoży problemy i wątki jakby w jednym spektaklu chciała poddać naświetlaniom chorą tkankę przygranicznego społeczeństwa. Mnogość wątków i postaci zmusza do myślenia krytycznego. Ale im więcej myślimy, tym trudniej jest nam dojść do konkretnych wniosków. Twórcy chyba też w pewnym momencie zdają sobie sprawę z braku spójnego przesłania spektaklu, bo w jednej ze scen w quasi protest songu śpiewają: To jest trochę spektakl o tym, żeby otworzyć granicę z Ukrainą. Ale na uzasadnienie tej tezy w spektaklu fizycznie zabrakło miejsca. Oczywiście, analogie pomiędzy sytuacją mieszkańców Zgorzelca, którzy pomimo podobnych problemów asymilacyjnych (patologia, przestępczość) nauczyli się koegzystować w sytuacji otwartej granicy są argumentem za zniesieniem granicy z Ukrainą. Ale w spektaklu brakuje argumentów potwierdzających, że otwarcie granicy przyczyniłoby się do likwidacji problemów po wschodniej stronie. Finałowa rozmowa z Anne Applebaum (Małgorzata Machowska) i przedstawicielem prawicy(Mateusz Mikoś) prowadzona przez dziennikarkę (brawurowa Dagny Mikoś) robi wrażenie doklejonej i mnoży tylko kolejne wątpliwości, co do celowości zniesienia granic. Fragmenty wypowiedzi Anne Applebaum o zaletach globalizacji ekonomicznej –zaczerpnięte z wywiadu, (całość w programie teatralnym) – w kontekście sytuacji nakreślonych w spektaklu wydają się nie do końca trafione. Przenoszenie fabryk do krajów rozwijających się i zatrudnianie w nich taniej siły roboczej skutkuje nie tylko stworzeniem nowych miejsc pracy, ale również współczesnego niewolnictwa.

fot. Monika Stolarska

Poszczególne sceny są bardzo dobrze wyreżyserowane i świetnie zagrane. Aktorzy wykonali ogromną pracę wcielając się kolejno w różne postacie – Robert Żurek w pograniczników i migranta zarobkowego, Dagny Mikoś –w dziennikarkę i ukraińską przemytniczkę. Do spektaklu zaprojektowano ciekawe kostiumy (Sylwia Lasota). Szczególnie zapada w pamięć scena, w której Barbara Napieraj– niczym zdetronizowana królowa tytoniu ubrana w suknię z etykietami pudełek rożnych marek papierosów – mówi monolog o wykryciu jej biznesu papierosowego. Świetne jest również fragment z polską rodzinę zmuszoną spędzać wakacje nad polskim morzem, a nie jak dawniej w tropikach. Jeden z aktorów wprost na oczach widzów imituje za pomocą grzmotnika odgłosy burzy, celowo podkreślając umowność efektów dźwiękowych. Jakby chciał zaznaczyć, że polityczne przesłanie jest o wiele ważniejsze od precyzji wykonania spektaklu.

Granica, to bardziej work in progress niż skończone dzieło. Spektakl powstawał w okresie pandemii, a jego premiera była kilka razy odkładana. Można go traktować jako swoisty rejestr wydarzeń z przeszłości przefiltrowany przez doświadczenia twórców z ostatnich 12 miesięcy. Nie sposób nie zauważyć pewnych inspiracji Biegunami Olgi Tokarczuk. Nawiązania do powieści noblistki pojawiają się również w rozmowie z Applebaum. Może próby reagowania na bieżąco na to co dziej się na świecie przyczyniły się do nielinearności fabuły spektaklu. Spektaklu. Podobnie jak w Biegunach u Szyngiery i Murek mamy do czynienia z fragmentaryczną narracją łącząca poszczególne sceny w polifoniczną opowieść, z otwartym zakończeniem. Czy ciąg dalszy nastąpi, być może dowiemy się na kolejnych spektaklach.

Tytuł oryginalny

Jak ocalić świat na dużej scenie

Źródło:

Blog onarecenzuje
Link do źródła