Logo
Magazyn

Jadwiga wróciła na Wawel!

5.01.2026, 14:08 Wersja do druku

Sześć lat temu (zob. Co się stało z „Jadwigą"?, „Teatr" nr 9/2019), w 50. rocznicę śmierci autora dramatu „Jadwiga", austriackiego twórcy Franza Theodora Csokora, próbowałem przypomnieć polskim czytelnikom historię powstania i późniejszego zaginięcia tej jedynej niemieckojęzycznej sztuki o Andegaweńskiej królowej.

fot. Wikipedia/ domena publiczna

Hedwig von Anjou zainspirowała go już w 1918 roku, gdy jako oficer c.k. armii stacjonował w galicyjskim wtedy Krakowie i często podziwiał jej alabastrową sylwetkę na wawelskim grobowcu. Nazwał ją diepolnische Jeanne, porównując do Joanny dłArc. W odróżnieniu jednak od walecznej Francuzki Węgierka stała się dla Csokora orędowniczką pokoju, a to z powodu ukształtowania się przez wieki legendy o mądrej i dobrotliwej królowej. Tak zakiełkował w nim pomysł napisania dramatu o Jadwidze, co stało się realne dopiero po dwudziestu latach, gdy uciekając z Wiednia po niemieckim Anschlussie, znalazł Csokor gościnę w Polsce, o której wiedzę wyniósł z domu rodzinnego.

- Ważnym wspomnieniem moich dziecięcych lat - mówił w którymś z wywiadów - jest moja matka Emilia, która siedzi przy pianinie i gra. Jej ulubionym kompozytorem był Chopin, dlatego jego utwory grała najchętniej. Jeszcze w czasach habsburskich poznał Csokor wielu znamienitych Polaków. Byli wśród nich: polsko-austriacki dramaturg Tadeusz Rittner, znany krakowski aktor Ludwik Solski, pisarz i aktor Zygmunt Nowakowski czy dziennikarz i ówczesny legionista Juliusz Kaden-Bandrowski. Poznał też aktorkę Annę Marię Holtz, siostrę polsko-niemieckich przemysłowców, Teodora i Karola Holtzów z Mikołowa. To właśnie oni, po ucieczce twórcy z Austrii, udzielili mu gościny w swoim majątku Regielowiec.

Tam, w 1938 roku, powstał dramat  „Jadwiga", co poświadcza dedykacja Teodorowi i Urszuli Holtzom, przyjaciołom na uchodźstwie, w których domu narodziła się ta sztuka. Szybko doczekała się polskiego tłumaczenia. Przełożył ją Ludwik Goryński, przyjaciel Csokora z okresu jego studiów w Wiedniu, później znany psycholog, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. Jeszcze tego samego roku jesienią w Krakowie odbyła się minipremiera  „Jadwigi" - grupa teatralna z Prywatnego Gimnazjum i Liceum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi wystawiła dwie sceny z tej sztuki. Natomiast wiosną 1939 roku Csokor, za namową arcybiskupa krakowskiego Adama Sapiehy, rozpoczął rozmowy z krakowską wytwórnią POL-BI-FILM Ignacego Figla. Mimo że umowa na adaptację została zawarta, do jej realizacji nie doszło z powodu wybuchu II wojny światowej.

Nie wiadomo, ile było egzemplarzy polskiego maszynopisu, lecz z pewnością nie więcej niż pięć. Z moich badań wynika, że jeden przekład zabrał twórca ze sobą, uciekając we wrześniu 1939 roku z płonącej Warszawy do Rumunii. Zaginął on prawdopodobnie w 1942 roku, podczas pobytu Csokora na Korćuli, w okupowanej wtedy przez wojska włoskie Dalmacji. Pozostałe egzemplarze zostały zdeponowane u przyjaciół w Polsce, jeden u Ludwika Hieronima hr. Morstina, drugi u Ludwika Goryńskiego, a jeszcze inny z niejasnych do końca powodów trafił do Adama Tarna, który w latach sześćdziesiątych był naczelnym miesięcznika „Dialog" i nawet nosił się z zamiarem opublikowania sztuki. Wszystkie egzemplarze zaginęły.

Moja kwerenda z lat 2016-2019, przeprowadzona w wielu polskich bibliotekach, muzeach i archiwach, doprowadziła do odkrycia ponad 60 zapomnianych listów Austriaka do jego polskich przyjaciół, ale polskiej wersji  „Jadwigi" w tych zbiorach nie było. Dzięki zebranym materiałom napisałem wtedy książkę „Polskimi śladami Franciszka Teodora Csokora".

Tak cała sprawa przypadkiem trafiła do Krakowa, na biurko pani Ewy Pyrkosz-Jadach, przewodniczącej Sodalicji Świętej Jadwigi Królowej i od tej pory wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Szybko nawiązaliśmy kontakt, a stowarzyszenie zainteresowało zaginioną  „Jadwigą" ks. dr. Pawła Barana, proboszcza parafii na Wawelu, oraz znanego historyka Kościoła, ks. prof. Jacka Urbana. Pod koniec października 2023 roku zapadła decyzja o nowym przekładzie dramatu Csokora. Chętnie podjąłem się tego ambitnego zadania. Praca nad przekładem zbiegła się z dwoma wymownymi rocznicami, 650-leciem urodzin królowej, a także 640-leciem jej koronacji na króla Polski.

W utworze Csokora przewijają się wszystkie najważniejsze fakty z życia i panowania Jadwigi, jej matki i męża, a w ich tle obserwować można zakulisowe działania polskich i węgierskich panów, mające wpływ na królową i jej politykę. Akcja sztuki rozgrywa się w kilku charakterystycznych miejscach związanych z Jadwigą, m.in. na Węgrzech, w Budzie, gdzie się wychowała i Novigradzie, gdzie stracono jej matkę, na Litwie, w obozie pod Krewem, w którym Jagiełło planował swój mariaż z królową, i kilka razy w Krakowie, na Wawelu, w jego katakumbach, w sali tronowej i na tzw. Kurzej Nodze, w komnatach monarchini, gdzie, według Csokora, zmarła. Dramaturg jest dość swobodny w twórczych poczynaniach, pomijając w tekście wszystkie daty i stosując często zasadę licentia poetica, która pozwala mu na odstępstwo od faktów. Utwór ma typową budowę dramatu, czyli podział na akty oraz sceny, ale te ostatnie Csokor nazywa poetycko obrazami i tak zostały one nazwane również w przekładzie.

Kłopot sprawiało mi przede wszystkim stylizowanie języka niemieckiego z początku lat trzydziestych ubiegłego wieku, na jego niby historyczną formę, co należało, też odpowiednio to stylizując, tak oddać po polsku, by brzmiał on jak język staropolski, ale zrozumiały dla czytelnika żyjącego w XXI wieku. Na szczęście, przy pomocy germanistów i polonistów z Uniwersytetu Wrocławskiego, udało się te przeszkody pokonać tak, by nie ucierpiał główny zamysł Csokora, czyli moralne, wciąż aktualne przesłanie dramatu, jakie królowa wypowiada w utworze przed swoim zgonem: Każdy człowiek żyje dla wszystkich ludzi. [...] Każdy człowiek... umiera za wszystkich ludzi.

Dramat wydały: Katedra Wawelska i Oficyna Wydawnicza ATUT z Wrocławia. Ukazał się on w Serii Biblioteki Austriackiej Uniwersytetu Wrocławskiego, pod patronatem jej kilkunastoosobowego Komitetu Naukowego. Wstęp historyczny do książki, poświęcony Jadwidze, napisał wspomniany wcześniej ks. prof. Jacek Urban, a posłowie o literackich przesłankach powstania dramatu, jak i jego pierwszego polskiego przekładu jest mojego autorstwa. Obaj mamy wielką nadzieję, że dzieło Csokora zyska życzliwe grono polskich czytelników, a w przyszłości także widzów, bo celem austriackiego dramaturga było przede wszystkim pokazanie tej sztuki na scenie.

Tytuł oryginalny

Jadwiga wróciła na Wawel!

Źródło:

Odra nr 2026/1

Autor:

Andrzej Sznajder

Data publikacji oryginału:

05.01.2026

Sprawdź także