01.12.2020, 17:48 Wersja do druku

Internet. M. Kwaśniewska i P. Soszyński o "Gardzienicach" w podcaście W. Mrozka "Ostatni dzwonek"

fot. mat. organizatora

Witold Mrozek, krytyk teatralny, dramaturg i dziennikarz „Gazety Wyborczej” zaprasza na kolejny odcinek pandemicznego podkastu „Ostatni dzwonek”:

Co dalej ze sprawą „Gardzienic”? O reakcjach na głosy byłych aktorek i pracownic Ośrodka Teatralnych „Gardzienice”, w tym - licznych oświadczeniach i artykułach badaczy polskiego teatru, a także podobieństwa do głośnej sprawy Teatru Bagatela i tego, co obie te sprawy mówią o polskiej rzeczywistości - Witold Mrozek rozmawia w najnowszym odcinku swojego podcastu z dr Moniką Kwaśniewską (UJ, „Didaskalia”) i Pawłem Soszyńskim („Dwutygodnik’).

Paweł Soszyński odnosi się do twierdzeń, że w swoim tekście o „Gardzienicach” rzuca oskarżenia : - To bzdura, że w swoim tekście o „Gardzienicach” kogokolwiek oskarżam. Tylko stawiam pytania. Ten tekst ma dla mnie bardzo prywatny, osobisty charakter. Dlaczego wywołuję na przykład z nazwiska Leszka Kolankiewicza? Bo to on mnie z tym teatrem zapoznał. W swoim krótkim komentarzu pytam, czy fakt, że kobiety były tam wykorzystane seksualnie, mobbingowane, może zmienić nasze postrzeganie „Gardzienic” jako miejsca „praktykowania humanistyki”, jak pisze Kolankiewicz za Zbigniewem Osińskim, a z drugiej strony miejsca - czysto artystycznego doświadczenia. Badacze jako pośrednicy między „Gardzienicami” a publicznością, między „Gardzienicami” a społecznością akademiczką - nie mogą zająć teraz „neutralnej” pozycji” - tłumaczy Soszyński.

Monika Kwaśniewska do głosów badaczy „Gardzienic” odnosi się w sposób zniuansowany: - Po swoich doświadczeniach pisania doktoratu i chodzenia na próby absolutnie nie umieszczałabym np. doktoranta na pozycji kogoś, kto zajmuje pozycję sugerowaną w tych tekstach. Ale z drugiej strony, liczne oświadczenia kolejnych badaczy na temat tego, że nie widzieli żadnych śladów przemocy, odsuwają na dalszy plan samą kwestię świadectw. Nagle to nie sprawa kobiet, które opowiadają o przemocy, której doświadczyły wysuwa się na plan pierwszy, ale sprawa autorytetu polskiej teatrologii. I z tym mam problem.

Soszyński mówi z kolei o eseju dr hab. Doroty Sajewskiej opublikowanym przez „Didaskalia": - Kobiety molestowane „zubażają” queerowy dyskurs, bo mówienie o kobietach molestowanych przez mężczyznę potwierdza „normę”, utwierdza patriarchalny kobiety ofiary. To są absurdalne tezy. Teksty akademików, które powstały wokół „gardzienickich” wyznań, pokazują oderwanie dyskursu, oderwanie teatrologii - od rzeczywistości.

- Nie oddzielałabym teorii od praktyki, zwłaszcza w teatrze - odpowiada Soszyńskiemu Kwaśniewska. - Kiedy czytamy dziś teorie o aktorach-męczennikach, aktorach-apostołach, to z tej teorii wynika konkretna praktyka; bez teorii nie postawimy pytania, co z tego sposobu myślenia należy zachować w historii, ale jako historię właśnie, a nie teraźniejszość.

Monika Kwaśniewska o zagrożeniach niesionych przez ruch #metoo w teatrze mówi tak: - Jestem za sojuszami i solidarnością środowisk queerowych i feministycznych, w tym ruchu #metoo. Jeśli mówimy o niebezpieczeństwie przechwycenia emancypacyjnych dyskursów przez dyskurs władzy, to jedyne, czym może się przed tym bronić, to sojuszami, solidarnością i współpracą. Zagrożenia, o których pisze np. Dorota Sajewska, istnieją np. na Węgrzech dyskurs #metoo został przechwycony przez władzę. Ale można też powiedzieć, że negowanie genderowego wymiaru przemocy, w kraju którego władzę chcą wypowiedzieć konwencje stambulską, bo wskazuje ona na genderowy wymiar przemocy, to też wchodzenie w język władzy.

Cała, czterdziestominutowa rozmowa - do odsłuchania na stronie ostatnidzwonek.online i w serwisie Spotify.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne