Logo
Recenzje

Hipisi i następcy

17.11.2025, 10:08 Wersja do druku

„Era Wodnika” Jarosława Murawskiego w reż. Małgorzaty Warsickiej w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.

fot. Karolina Jóźwiak

Nigdy nie byłem hipisem, zawsze z pewnym dystansem obserwowałem ruch, w którym bezinteresowność sąsiadowała z naiwnością, a otwartość z zawziętą niechęcią do świata. Mimo to dostrzegałem nie tylko wywrotową, ale i twórczą siłę ruchu, który odcisnął piętno na naszym myśleniu o świecie. Tę myśl, wydaje się, mieli za przewodnią twórcy spektaklu „Era Wodnika" w Dramatycznym, co poświadcza podążanie głównego bohatera, młodego aktora (Paweł Tomaszewski), śladami ojca, który przed laty znikł z jego życia, pozostawiając zawstydzające ślady po uderzeniu w twarz i ucieczce od rodziny. Bohater chce zrozumieć ojca, pojąć istotę ruchu, ale ponieważ nie bardzo wiemy, kim jest, jego opowieść toczy się nieskładnie, a chwilami niemrawo. Zresztą i pozostałe postacie rysują się mgliście, toteż całość tej historii – a zwłaszcza część o dzieciach kwiatach PRL – brzmi mało wiarygodnie.

Spektakl broni się widowiskowo w drugiej części, znakomita jest też partia Krzysztofa Szczepaniaka, który opowiada o nowym bożku współczesności, czyli gospodarce. Gorzko-zabawnie brzmią rozterki Gandhiego (Mateusz Weber) i Johna Lennona.

Trudno jednak dociec, jakie nieznane i niebanalne strefy mitu hipisowskiego „Era Wodnika" odkrywa. Dlaczego bogini wyleguje się na ogromnym grzybie? Dlaczego, skoro spektakl miał ukazywać następców dzieci kwiatów, ani słowa w nim o Ostatnim Pokoleniu? Wygląda na to, że scenarzysta zadowolił się powierzchownymi obrazkami, naskórkowymi obserwacjami, komiksowo-muzycznym pejzażem doświadczenia niegdysiejszych buntowników. To chyba za mało jak na złożoną obietnicę ukazania tego, „co zostało z ich marzeń o wolności, wspólnocie, duchowym przebudzeniu”.

Parę lat temu Krystian Lupa w „Imagine ”podjął próbę rozliczenia generacji dzieci kwiatów i odpowiedzi na pytanie, dlaczego ich marzenie o świecie bez wojny i głębokich podziałów okazało się ułudą. Mocna to była przestroga przed odrodzeniem się demonicznych sił przemocy, niczym komentarz do wojny rozpętanej przez Putina. „Era Wodnika” nie idzie tym tropem.

Tytuł oryginalny

Hipisi i następcy

Źródło:

„Przegląd” nr 47

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data publikacji oryginału:

17.11.2025

Sprawdź także