27.05.2021, 11:53 Wersja do druku

"Hinkemann" w krwistym chorwackim sosie

"Hinkemann" Ernsta Tollera w reż. Igora Vuk Torbicy z Teatru Młodych w Zagrzebiu. Pisze Tomasz Domagała w oficjalnym dzienniku festiwalowym DOMAGAŁAsięKONTAKTU2021.

fot. mat. organizatora

Autor Hinkemanna Ernst Toller urodził się w dzisiejszej Polsce, w wielkopolskiej miejscowości Szamocin w 1893 roku. Z perspektywy utworu, którego chorwacką adaptację gościmy na Kontakcie, ważne jest jeszcze to, że autor walczył w pierwszej wojnie światowej. W 1916 roku został ranny, przebywał w szpitalu polowym w Strasburgu, żeby trafić potem do sanatorium w Ebenhausen w dolinie Isery a następnie do regimentowej kompanii rekonwalescentów w Moguncji. Przeszedł załamanie psychiczne, na skutek którego do końca życia był aktywnym pacyfistą. W 1917 roku zapisał się na wydział prawa i filozofii Uniwersytetu Monachijskiego, nawiązując kontakty  z profesorem teatru Arturem Kutscherą, dzięki któremu poznał Rainera Marię Rilkego i Tomasza Manna.

Premiera dramatu Niemiecki Hinkemann miała miejsce w styczniu 1924 roku i od razu wywołała skandal zarówno w Dreźnie, jaki kilka miesięcy później w Wiedniu, prowokując ataki nacjonalistycznej prawicy. Bohaterem utworu jest Eugen Hinkemann, żołnierz, weteran wojenny, którego losy po powrocie z wojny stanowią treść utworu. Nie ma on łatwo, gdyż na wszystkie konsekwencje wojny nakłada się jeszcze jego specyficzne kalectwo, został on mianowicie pozbawiony męskości. Naznaczony więc przez los, a wkrótce również przez własne społeczeństwo, rusza w symboliczną podróż przez Niemcy lat dwudziestych, żeby swoją innością czy kalectwem prowokować wyłanianie się prawdziwego obrazu niemieckiego państwa i jego obywateli. Znając historię, możemy sobie wyobrazić, jaki to może być obraz i jak dramatyczny charakter w tym kontekście będą miały losy Eugena Hinkemanna.

Dość powiedzieć, że twórczość Tollera za kilka lat wyląduje na stosach w całych Niemczech w słynnej akcji palenia książek. Co zatem sprawiło, że utwór ten wywoływał takie reakcje nacjonalistów? Wydaje się, że przede wszystkim kontrowersyjny obraz bohatera wojennego/eunucha oraz panorama powojennych Niemie jako miejsca, gdzie żyje zdziczałe, zakochane we krwi społeczeństwo, w zastraszającym tempie pogrążające się w bagnie faszyzmu. Po przeczytaniu utworu pozostaje wrażenie, że pierwsza wojna światowa była tylko przystawką, pobudziła w ludziach żądzę krwi tak bardzo, że musi się to skończyć tragiczną powtórką. I przecież tak się właśnie kończy! Dwuznaczny bohater narodowy, nielicujący z godnością naszego narodu, wspaniały dumny naród ukazany bezczelnie w sposób zakłamany i fałszywy, zgodnie z jakąś pedagogiką wstydu… Czy nie brzmi to Państwu znajomo?

fot. mat. organizatora

Reżyser spektaklu z Teatru Młodych w Zagrzebiu, Igor Vuk Torbica, przenosi akcję do Chorwacji, pozostawiając z naturalnych przyczyn w tytule samego Hinkemanna. Bałkany, jak mało który region Europy, nadaje się do wystawienia tego utworu, wszak wszyscy pamiętamy jeszcze konflikty, które wybuchły tam na skutek rozpadu Jugosławii. Są tam napięcia społeczne, niezaleczone rany i nierozliczone zbrodnie. Do dziś pamiętam słowa jednej z aktorek, która na spotkaniu, zorganizowanym przez festiwal w Sarajewie (2015) powiedziała, że dziś jest już znośnie, bo mieszkańcy miasta mogą się obojętnie mijać na ulicy. W takim kontekście wstrząsająco brzmi wielka tyrada Dyrektora Cyrku o wojnie, widać, że stanowi ona nie element gry komputerowej, lecz realny i bolesny społecznie temat. Chorwacki Eugen Hinkemman to mężczyzna koło czterdziestki, pozbawiony męskości oraz związanej z nią radości życia; gdy zatrudnia się w cyrku i zaczyna występować, staje się (czy też nie) artystą. Magia teatru sprawia, że nie wiemy, co z jego perspektywy gorsze: bycie eunuchem, który dla pieniędzy staje się osobliwością w cyrku, czy bycie artystą, który jest kaleką jako człowiek nie potrafiący zajmować się niczym poza sobą, swoją traumą i kalectwem. Wieloznaczna i nieoczywista to adaptacja Tollerowskiego dramatu. Z perspektywy polskiej widać przede wszystkim, że u nas nie jest jeszcze najgorzej, faszystowska hydra wprawdzie podniosła łeb, zachęcona umizgami populistycznej władzy, ale pożywki dla niej nie ma jeszcze tak wiele. W Chorwacji, mam wrażenie, sytuacja ma się o wiele gorzej, w końcu niedaleko, w Sarajewie, w ścianach kamienic wciąż tkwią serbskie głównie kule.

Ps. Na skutek problemów z synchronizacją dźwięku oglądałem pierwszą część spektaklu bez głosu, tylko z napisami. Polecam takie doświadczenie; scena, w której Hinkemann przegryza tętnicę myszy i szczurowi w cyrku (myszami są tak naprawdę ludzie, co się okaże w dalszej części spektaklu, Hinkemann robi więc na scenie to samo, co na wojnie), grana przez niego w kompletnej ciszy, była niezwykle wstrząsająca.

Tytuł oryginalny

DOMAGAŁAsięKONTAKTU2021 – oficjalny dziennik festiwalowy

Źródło:

domagalasiekultury.pl
Link do źródła