EN
16.09.2022, 09:54 Wersja do druku

Halina Łabonarska: wybitny artyzm i głęboka wiara

Niedawno wybitna polska aktorka Halina Łabonarska obchodziła 75. urodziny. Z tej okazji prezydent Andrzej Duda przystał artystce kwiaty i list gratulacyjny, w którym napisał: „Tworzy Pani integralny związek z graną przez siebie postacią, zachowując jednocześnie nieodzowny dla trwania teatru kontakt z widzem. To bezcenna umiejętność, wyróżniająca największych artystów. Scena stanowi dla Pani przestrzeń poszukiwania wartości, miejsce głębokiej refleksji, gdzie przekazywane są najistotniejsze prawdy o duchowości człowieka. [...] Określa Panią poczucie szczególnej misji aktora jako orędownika i obrońcy fundamentalnych wartości, o które z pełną konsekwencją potrafi Pani upomnieć się również w codziennym życiu. To niezwykle cenne świadectwo, za które z całego serca Pani dziękuję". Pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w „Naszym Dzienniku”.

fot. Kasia Chmura

Artystka otrzymała życzenia także od ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Wicepremier prof. Piotr Gliński w swoim liście napisał: „Z okazji jubileuszu urodzin niech mi będzie wolno złożyć najserdeczniejsze życzenia wraz ze słowami uznania dla Pani wybitnego talentu i dokonań w dziedzinie sztuki aktorskiej. Niezwykłe bogactwo warsztatu scenicznego oraz wszechstronność Pani teatralnego emploi zachwycają kolejne pokolenia widzów. Dotychczasowy dorobek w liczbie stu kilkudziesięciu znakomitych ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych jest niepodważalnym świadectwem talentu najwyższej próby i ponad pięćdziesięcioletniej aktywności artystycznej. Godna szczególnego uznania jest Pani patriotyczna postawa, manifestowana również w czasach, kiedy była ona aktem wielkiej odwagi".

Prawda życia

Cóż dodać, obydwa listy zawierają właściwie kwintesencję artyzmu Haliny Łabonarskiej, a także ukazują jej piękną postawę jako polskiej patriotki. W życiorysie aktorki - zarówno prywatnym, jak i artystycznym, jedno z drugim jest ściśle związane. W przestrzeni artystycznej każda rola aktorki jest przesiąknięta prawdą wewnętrzną postaci, którą gra. Niezależnie od tego, czy jest to rola główna (np. „Kobiety bez znaczenia", „Wizyta starszej pani", „Wszyscy moi synowie"), czy drugoplanowa (jak niegdysiejsza „Norymberga" w Teatrze TVP, gdzie mimo upływu kilkunastu lat od premiery wciąż pozostaje w pamięci widzów). Nawet jeśli role zostały napisane jako nie pierwszoplanowe, lecz epizodyczne, to w wykonaniu Haliny Łabonarskiej niejednokrotnie wbijają się w pamięć widza na lata, jak choćby postać matki w filmie „Smoleńsk" Antoniego Krauzego. I tak się dzieje z każdą rolą - bez względu na to, czy jest to postać współczesna, czy z tragedii antycznej, czy z dramatu Szekspira, jak na przykład ostatnia wielka rola Haliny Łabonarskiej na stołecznej scenie Teatru Dramatycznego, czyli postać króla Leara w reżyserii syna aktorki Wawrzyńca Kostrzewskiego. To rola z wykorzystaniem diametralnie innych środków przekazu, bardziej ostrych i charakterystycznych w wyrazie aniżeli dotąd stosowane przez aktorkę.

W pamięci widza pozostają na długo role grane w planie żywym, na teatralnej scenie, w Teatrze TVP (jak nie do zapomnienia doskonała rola carycy w spektaklu Teatru TVP „listy z Rosji"), w serialu („Korona królów"), w filmach czy w nagrywaniu audiobooków obejmujących utwory naszych wielkich poetów romantycznych oraz poezję współczesną, a nade wszystko pisma doktorów Kościoła, wśród nich zaś pozycje literatury mistycznej, książki o Eucharystii autorstwa ks. prof. Tadeusza Dajczera i wiele innych. Imponujące jest oczytanie Haliny Łabonarskiej w literaturze mistycznej. To od wielu lat nieustanny przedmiot jej zainteresowań, co łączy się z głęboką wiarą katolicką aktorki. Niejednokrotnie w wywiadach prasowych odważnie świadczyła o swojej wierze w Pana Boga. Wyznała, iż swoje życie zawierzyła Matce Bożej i że Różaniec jest obecny w jej codziennym życiu.

fot. Krzysztof Bieliński

Głębię artystycznego, psychologicznego i duchowego wymiaru ról Haliny Łabonarskiej znajdujemy w całej działalności artystycznej aktorki. Ta, rzadko już dziś zauważalna u aktorów (a właściwie prawie wcale) perfekcja techniki aktorskiej, wzbogacona znajomością psychologii postaci, którą Łabonarska gra, oraz stale obecna w kreacjach aktorki przestrzeń duchowości stanowią główny budulec, fundament budowania ról. Dzięki temu wszystkie jej role napełnione są życiem, emocją i duchowością, co sprawia, że prawda postaci granej przez aktorkę jest w pełni wiarygodna. I właśnie owo bogactwo i różnorodność technik aktorskich, którymi dysponuje, pozwalają jej na artystyczne realizowanie się na różnych płaszczyznach.

Słuchacze Radia Maryja znają i kochają Halinę Łabonarska. Aktorka od wielu lat współpracuje z rozgłośnią, nagrała wiele programów, codziennie można słyszeć jej głos, gdy znakomicie czyta „Dzienniczek" św. s. Faustyny. Przylgnięcie zaś do jej nazwiska przydomka „moher" aktorka odbiera jako coś zupełnie normalnego, wręcz jak niejednokrotnie wyznaje: zaszczytnego. Ale owa współpraca z Radiem Maryja w środowisku teatralnym i w ogóle artystycznym nie była mile widziana. Radio Maryja także dzisiaj jest nieustanie stygmatyzowane przez tzw. elity.

Wierna wartościom

Szacunek dla polskiej tradycji, Kościoła, miłość do Ojczyzny, wierność podstawowym wartościom, które wyniosła z domu rodzinnego - to kierunek drogi Haliny Łabonarskiej. W środowisku artystycznym ta wierność wyznawanemu systemowi wartości wyprowadzonemu wprost z Dekalogu wymaga siły charakteru i odwagi. Zwłaszcza dziś, gdy środowiska pragnące uchodzić za elity Narodu wyrugowały Pana Boga z przestrzeni publicznej. A na scenach teatralnych oglądamy głównie bluźniercze spektakle. Kiedyś na moje pytanie, jak postrzega teatr i aktora, Halina Łabonarska powiedziała, że w jej rozumieniu teatr jest sztuką integralną, że w teatrze, oprócz cielesności w postaci aktora wykonującego powierzone mu zadanie, musi być także duch. Bez tego, co duchowe, teatr nie może funkcjonować. Duch musi być zespolony z materią. W przeciwnym razie, jeśli ten duch nie przeniesie się na widownię, nie można mówić o kontakcie między aktorem a widzem. Odarcie teatru z tego, co metafizyczne, niszczy go, odbiera mu to, co jest jego istotą. Krótko mówiąc, teatr już dawno utracił swoją tożsamość, a my, jako widzowie, jesteśmy świadkami największego w dziejach jego upadku.

Tytuł oryginalny

WYBITNY ARTYZM I GŁĘBOKA WIARA

Źródło:

„Nasz Dziennik” nr 216

Autor:

Temida Stankiewicz-Podhorecka

Data publikacji oryginału:

17.09.2022