„Polish Horror Story” Jarosława Murawskiego w reż. Marcina Libera w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Pisze Przemek Gulda na swoim instagramowym koncie.
Zatopiona w nienaturalnym, niepokojącym zielonym świetle, wielowymiarowa i gęsta opowieść o tym, że polskim horrorem jest niemożliwość nie mówienia o Polsce, nawet gdy chce się mówić o czymś zupełnie innym. Liber sprawnie porusza się w rejestrach, które ma dobrze rozpoznane: od krwawego horroru, do czarnego humoru. Obsada pewnie idzie za nim, tworząc wyraziste postacie, znakomicie odnajdując się w świecie między cmentarzem a kosmosem – ten ostatni jawi się na scenie jako obiekt, jakiego polski teatr nie widział.
***
Autor jest konsultantem literackim w Teatrze Studio w Warszawie (przyp. red.)