Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Teatru. W gorzowskim „Osterwie” świętować go będą premierą „Tanga” Sławomira Mrożka. A to tekst niezwykle aktualny...
U Mrożka jest wiele rzeczy uniwersalnych, jak choćby relacja ojca i syna. Dziś obserwujemy kryzys męskości. Wielu mężczyznom trudno odnaleźć się w roli ojca, innym w roli syna. Teksty zaczynamy coraz częściej odczytywać przez perspektywę feministyczną, jesteśmy świadkami odchodzenia patriarchatu – mówi Paweł Szkotak, reżyser. Wraz z aktorami Teatru Osterwy w Gorzowie odlicza już godziny do dzisiejszej premiery „Tanga".
– Ten tekst, napisany w 1964, jest w moim przekonaniu niesamowicie aktualny. Bardzo mocno wpisuje się w dyskusję na temat rodziny, feminizmu, patriarchatu, na temat tego, czym żyją media i o czym dyskutują dziś Polacy. To zadziwiające, że Mrożek miał taki profetyczny dar i przewidział to, co dzieje się dziś – przekonuje reżyser. Gdy rozmawiamy, ze sceny słychać... – a jakżeby inaczej – tango. „Ta ostatnia niedziela" śpiewana po rosyjsku. – To w jakimś sensie przestroga. Sztuka jest też bowiem od tego, żeby przestrzegać – mówi reżyser.
W gorzowskim teatrze sztuka wystawiana jest już po raz kolejny. Po raz ostatni było to prawie piętnaście lat temu, gdy „Tango" reżyserował Rafał Matusz. A jeszcze wcześniej robił to Ryszard Major. W każdej z tych inscenizacji występowała Beata Chorążykiewicz. I za każdym razem obsadzana zostawała w innej z trzech ról żeńskich. – Dziś z gry mam większą przyjemność. Kiedyś bardziej się stresowałam – przyznaje aktorka, która tym razem gra babcię.
Sztuka reżyserowana przez Pawła Szkotaka to drugie „Tango", w którym gra Jan Mierzyński, wcielający się w postać Eugeniusza. – To jest „Tango" Mrożkowe – mówi o najnowszej inscenizacji. – W 90-95 proc. robimy dokładnie to, o co prosi Mrożek. Udziwnianie nie służy temu tekstowi – dodaje. Mierzyński twierdzi, że sztuka cały czas jest aktualna. – Żeby pokazać – za przeproszeniem – że siła jest w chamstwie, a nie w inteligencji...to się nie zmienia – mówi aktor.
W postać Artura wciela się natomiast Mieszko Wierciński. – To było duże poświęcenie przygotować się fizycznie do tej roli, ponieważ musiałem zgolić zarost, który miałem od ponad pięciu lat. Dziwnie było spojrzeć na siebie bez brody – mówi. – Wzięliśmy się w karby z Mrożkiem. Poszliśmy w tango, które tańczymy przepięknie. To bardzo trudny taniec, bardzo zmysłowy, bardzo techniczny, ale też i bardzo ognisty – dodaje. Zwraca też uwagę na sam tekst sztuki. – Jest napisany fenomenalnie. To kawał pięknej porządnej literatury, który jest naprawdę zjawiskowy. Jest pięknie poprowadzona fraza. To język, którego dzisiaj brakuje – mówi.
Choć zwykle premiery sztuk grane są w soboty, to tym razem będzie to dzisiaj. Nie bez powodu. 27 marca to od lat Międzynarodowy Dzień Teatru. – To moje święto – mówi z uśmiechem Mieszko Wierciński. – Moje, jak i wszystkich kolegów i koleżanek oraz osób pracujących w teatrze. My jako aktorzy spijamy całą śmietankę, bo to nas się widzi, ale nie zapominajmy o tych, którzy są za kulisami, w pomieszczeniach czy kabinach technicznych, tych którzy nas oświetlają, ubierają, puszczają muzykę, przygotowują rekwizyty, kostiumy, sprzedają bilety. Teatr jest bardzo dużą rodziną. Dla mnie to fantastyczne święto – dodaje.
Premierę „Tanga" zaplanowano na godz. 19.00. Jeszcze w marcu będzie można zobaczyć spektakl w weekend (w sobotę i niedzielę o 18.00) oraz we wtorek (o 11.00).