01.03.2021, 10:26 Wersja do druku

Głośniej i szybciej

„Wrocław. Escape room” Piotra Rowickiego w  reż. Arkadiusza Buszko, spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu. Pisze Hubert Michalak w portalu Teatrologia.info.

Oglądanie historii przez pryzmat współczesności nie jest w teatrze nowym odkryciem. W dyplomie Wrocław. Escape room (reżyseria i choreografia: Arkadiusz Buszko) przez nieco ponad półtorej godziny przyglądamy się historycznym postaciom na różne sposoby związanym z Wrocławiem. Bohaterki i bohaterowie przywoływani są na krótko, znikają ze sceny bez konsekwencji dla siebie samych czy dla przedstawienia. Zupełnie jakby z escape roomu nie było ucieczki.

Aktorzy obecni są na scenie w momencie wejścia widzów. Noszą trykoty w cielistym kolorze i rozlokowani są wśród podwieszonych do sztankietów korpusów manekinów i rozrzuconych plastikowych elementów wystawowych figur, na pierwszy rzut oka więc są nie do odróżnienia od zaścielających scenę fragmentów sztucznych ciał (scenografia, kostiumy, lalki, opracowanie graficzne: Dżesika Zemsta, Wojciech Bereś). Akcję sceniczną uruchamia komunikat z offu – wszyscy znaleźliśmy się w escape roomie.

fot. Tobiasz Papuczys / mat. teatru

Droga ucieczki z tego „pokoju” przypomina pospieszny, hałaśliwy rytuał przyzywania zmarłych. Dziewięcioro aktorów, zmieniając kostiumy i nakładając peruki, symbolicznie przywołuje na scenie kolejnych bohaterów lepiej lub słabiej znanych z historii. Związki przywołanych osób z Wrocławiem są różnego typu. Niektóre postaci tam się urodziły, jak Manfred von Richthofen (lotnik z okresu I wojny światowej; w tej roli Miłosz Broniszewski) czy Edith Stein (filozofka, teolożka, karmelitanka bosa, święta Kościoła rzymskokatolickiego; Antonia Lewicka).

Inne związały się z miastem na krótko, np. Clara Immerwahr (pierwsza kobieta ze stopniem doktora nadanym przez Uniwersytet Wrocławski; Julia Bochenek) czy Pari-Banu (jasnowidzka, przez krótki czas udzielająca konsultacji we Wrocławiu; Adriana Paprocka). Arbitralnym i trudnym do strukturalnego powiązania z resztą spektaklu bohaterem wydaje się Zbigniew Cybulski (aktor zmarły w wypadku kolejowym na wrocławskim dworcu; Szymon Bojak).

Oglądamy również postaci o trudnym do odgadnięcia rodowodzie: Matka Wandy – nie od razu odgadnąć można, że chodzi o Wandę Rutkiewicz (Agnieszka Horniczan), Chochlik (Sandra Obrębska) czy Mumia (Joanna Pilska).

fot. Tobiasz Papuczys / mat. organizatora

Wrocławskie dziady dziejące się w dystopijnej rzeczywistości, w której pojawia się nie tylko COVID-19, ale również 20 i 21, są po części egzorcyzmem, po części – kawałkami różnych opowieści (poniekąd zatem przypominają Mickiewiczowskie gusła). Tekst nie dał adeptom szans na rozbudowane zadania aktorskie. Przeciwnie, wydaje się, że zadania sceniczne zaczerpnięte zostały z tradycyjnej kreskówki, widzimy szkice pozbawione głębi czy cieniowania, płaskie i krzykliwe figury. Dyplom IV roku Wydziału Lalkarskiego zatrzymał się w pół drogi pomiędzy przejaskrawionymi środkami wyrazu a pojawiającą się od czasu do czasu próbą uchwycenia subtelniejszego gestu czy słowa.

Mimo to jednak każda postać ma czas, by opowiedzieć nam o sobie. Niektóre wykorzystują okazję i przykuwają uwagę, jak Matka Boska zawłaszczająca scenę i widownię (Sandra Obrębska) albo Zofia Gostomska-Zarzycka (animatorka życia kulturalnego, bibliotekarka, powojenna pionierka odbudowy miasta; w tej roli Ula Głodowska), której fantazyjny kostium pomaga zbudować wyrazistą postać bibliotekarki z powołania. Niektórzy bohaterowie jednak nikną w magmie spektaklu i trudno przywołać ich następnego dnia w pamięci. Nierówne rozłożenie sił jest chyba największą wadą przedstawienia.

Utwór napisany specjalnie dla dyplomantów (tekst: Piotr Rowicki) wydaje się wprawką, przy pomocy której twórca chciał przetestować działanie swoich pomysłów. Tekst sprawia wrażenie niedopracowanego. Wątki poszczególnych postaci są nierozwinięte, zupełnie jakby autor oddał scenie szkice czekające na wypełnienie przez aktorów i reżysera.

Niestety, zawodzi również reżyseria. Arkadiusz Buszko nie pierwszy raz podejmuje się tego zadania, tym razem jednak wydaje się, jakby postanowił ograniczyć studentkom i studentom ekspresję do dwóch elementów: gwałtownego, szerokiego i ostro rysowanego ruchu scenicznego oraz krzyku. Przedstawienie jest agresywnie głośne, jakby wykonawcy próbowali zamaskować niepewność działań na scenie. Reżyser postanowił też zaopatrzyć aktorów w mikroporty – wzmagają one poczucie osaczenia dźwiękiem i przebodźcowania. Powstaje wrażenie przytłoczenia kakofonią nawoływań i okrzyków, które ani nie wydają się niezbędne dla przeprowadzenia spektaklu, ani nie mówią niczego ciekawego o scenicznych bytach.

Słabo wyartykułowana idea dramatopisarska oraz reżyseria ruchu i krzyku przeszkadzały energii wykonawców i celnej oprawie scenicznej (wizualizacje: Katarzyna Trzewik). Świetnie, że dyplomanci lalkarstwa poradzili sobie mimo ograniczeń stawianych przez dramat i reżyserię. Zasłużyli tym samym na współpracę z twórcami skupionymi na rzemiośle aktorskiej subtelności.

Wrocław. Escape Room. Reżyseria i choreografia Arkadiusz Buszko. Tekst: Piotr Rowicki. Scenografia, kostiumy, lalki, opracowanie graficzne: Dżesika Zemsta, Wojciech Bereś. Wizualizacje: Katarzyna Trzewik. Obsada: Julia Bochenek (Clara Immerwahr, Koryfeusz chóru), Miłosz Broniszewski (Manfred von Richthofen, Karl Denke, Kolega Cybulskiego, Sanitariusz), Szymon Bujak (Fritz Haber, Zbyszek Cybulski, Sanitariusz), Ula Gołdowska (Zofia Gostomska – Zarzycka, Badaczka), Agnieszka Horniczan (Matka Wandy), Antonia Lewicka (Edith Stein, Policjantka), Sandra Obrębska (Chochlik, Policjantka, Matka Boska), Adriana Paprocka (Pari Banu, Czarna Pani), Joanna Pilska (Frau Kupfer, Mumia) Akademia Sztuk Teatralnych im. S. Wyspiańskiego w Krakowie – Filia we Wrocławiu. Premiera akademicka: 5 lutego 2021, premiera: 12 lutego 2021.

Tytuł oryginalny

Głośniej i szybciej

Źródło:

www.teatrologia.pl

Link do źródła