EN
25.11.2020, 12:10 Wersja do druku

Gliński legł plackiem i w operze

fot. Bartek Barczyk

Parę tygodni temu minęło 420 lat od narodzin opery; nowe dziecię objawiło się światu 6 października 1600 roku, kiedy to w Sali Białej (można to miejsce oglądać po dziś dzień) Pałacu Pittich we Florencji z okazji zaślubin Marii Medycejskiej z królem Francji Henrykiem IV wykonano „Eurydykę” z muzyką Jacopa Periego i Giulia Cacciniego oraz tekstem Ottavia Rinucciniego – najstarszy zachowany przykład nowego gatunku dramatyczno-muzycznego, powstałego u schyłku XVI wieku w kręgu grupy poetów, uczonych i muzyków, zwanej Cameratą florencką.

Do Polski ten nowy gatunek trafił całkiem szybko – za sprawą upodobań króla Władysława IV, który w przeciwieństwie do swego ojca szczęściem bardziej aniżeli w gorliwą propagandę katolicyzmu angażował się w mecenat muzyczny i który w latach 1635-1648 wystawił na swym warszawskim dworze co najmniej dziesięć dzieł operowych; poza zamkowe opłotki sprawa jednak u nas wówczas nie wyszła, gdy we Włoszech w 1637 roku powstał już pierwszy publiczny teatr operowy – San Cassiano w Wenecji.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Gliński legł plackiem i w operze

Źródło:

Dziennik Trybuna nr 235 online
Link do źródła

Wątki tematyczne