W Gdańskim Teatrze Szekspirowskim w piątek i sobotę odbędą się premierowe pokazy spektaklu „W starym domu ktoś jeszcze czeka” w reżyserii Żeni Dawidenki. Widowisko z gatunku folk-horroru łączy ze sobą polską i białoruską tradycję ludową.
Przedstawienie – jak podkreśla GTS - jest próbą ocalenia odchodzącej w zapomnienie pamięci zbiorowej: ginących języków, tradycji ustnych, dawnych opowieści oraz pieśni pogrzebowych.
Akcja osadzona jest tuż przed Nowym Rokiem. Główny bohater, Janek (w tej roli Maciej Baka), przyjeżdża na wieś do wujka. Kiedy Szlachcic Zawalnia zasiada przy stole z gośćmi, przestrzeń domu wypełnia się mistycznymi podaniami Ziemi Połockiej, w których świat realny splata się z baśnią, budząc opowieści m.in. o wilkołakach, duchach i przydrożnych płaczkach.
Jak wskazuje reżyserka Żenia Dawidenka, twórcy sięgają po zapomniane opowieści nie po to, by je idealizować, ale by szukać w nich ostrzeżenia dla współczesnego człowieka.
Spektakl opiera się na wielozmysłowym doświadczeniu przestrzeni. Kluczową rolę odgrywa w nim teatr ruchu i plastyka ciała (opracowane przez Patryka Gackiego) z elementami teatru lalek. Sferę dźwiękową przygotował Maciej Świniarski, łącząc surowy folk i tradycyjne pieśni z nowoczesną elektroniką – melodie do dawnych tekstów wykonane zostaną na żywo przez aktorów. Za scenografię i kostiumy odpowiada Kornelia Dzikowska-Demirska, a oprawę graficzną i animacje stworzyła gdańska malarka Volha Zarouska.
Przedstawienie prezentowane jest w języku polskim i białoruskim, jednak uniwersalna forma pozwala widzom w pełni zrozumieć przebieg wydarzeń na scenie bez użycia napisów.