02.12.2015 Wersja do druku

Eklektyzm albo porno

W jednym tygodniu listopada dwie premiery teatralne uznane przez krytykę za najważniejsze wydarzenia sezonu. Obie chybione, ale niezwykle trafnie pokazujące kłopot prawej strony z teatrem - o "Kordianie" w reż. Jana Englerta w Teatrze Narodowym oraz "Śmierci i dziewczynie" w reż. Eweliny Marciniak w Teatrze Polskim we Wrocławiu pisze Andrzej Horubała w Do Rzeczy.

Najpierw, w czwartek 19 listopada, dokładnie w 250. rocznicę powstania sceny narodowej, uroczysta odsłona "Kordiana" Juliusza Słowackiego w reżyserii Jana Englerta. Spektakl doskonały dla zawodowych krytyków teatralnych, gdyż pełen cytatów z mistrzów powojennego teatru, hołdów złożonych twórcom poprzednich inscenizacji arcydramatu romantycznego: Jarockiemu, Dejmkowi, Hanuszkiewiczowi, ale i Grzegorzewskiemu, Swinarskiemu oraz nurtowi młodego zaangażowanego społecznie teatru. Na scenie realizowany jest kuriozalny dość pomysł współistnienia trzech Kordianów: starego, granego przez Jerzego Radziwiłowicza, który nie dość, że powtarza (w geście wspomnienia, marzenia o utraconych latach, zadumy nad przemijaniem?) słowa młodziutkiego bohatera (ba, dostaje jeszcze leciwą Laurę - Ewę Wiśniewską), to jeszcze wciela się w rolę Prezesa i w scenach w podziemiach katedry świętojańskiej spiera się ze sobą młodym. Ponadto mamy Kordiana głównego - w te

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Eklektyzm albo porno

Źródło:

Materiał nadesłany

Do Rzeczy nr 49/30.11

Autor:

Andrzej Horubała

Data:

02.12.2015

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe