Koncert Sylwestrowo-Noworoczny w reż. Sebastiana Gonciarza w Operze Nova w Bydgoszczy. Pisze Anita Nowak.
Od ilu lat organizowane są w Bydgoszczy Koncerty Sylwestrowo- Noworoczne w Operze Nova nie pamięta nawet Wikipedia. Wiadomo tylko, że profesor Katarzyna Nowak-Stańczyk występuje w tym roku już w dwudziestej trzeciej edycji. Chociaż przyglądając się jej ruchom w tercecie pań śpiewających i tańczących w granatowych sukienkach w białe kropki, trudno w to uwierzyć. Wiadomo też, że od zawsze o bilety na kilka, a w tym roku nawet aż na 9 edycji, widzowie od sierpnia staczali już istne boje.
W roli konferansjera występuje w tym roku, ponoć nie po raz pierwszy, były kierownik literacki Teatru Kameralnego, Szymon Jachimek. Patrząc na jego sceniczne poczynania w Operze Nova, z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jego żywiołem jest jednak kabaret i estrada. Błyskotliwy dowcip, giętkie, szybkie ruchy i wyjątkowo zabawne odnajdowanie się co chwilę w innym kostiumie, bawiło i jego i publiczność.
Tematem przewodnim tegorocznej inscenizacji był film. Stąd oprócz kilku prezentowanych na początku partii operowych, zaserwowano publiczności cały wachlarz słynnych przebojów i piosenek filmowych.
W części operowej zachwyca publiczność Janusz Żak cudowną koloraturową arią basową Tamburmajora z bardzo mało znanej opery „Le caid” Ambrożego Thomasa. Jego nieziemski głos plus zniewalająca aparycja nie pozwolą z pewnością długo zapomnieć tego wieczoru.
Spośród pań wspaniale prezentuje się zwłaszcza Julia Pruszak- Kowalewska, słynna z pięknych arii sopranowych, tutaj zaskakuje widzów także niebanalnym talentem aktorskim. Ciekawie prezentują się też Darina Gapicz, Dorota Sobczak i Justyna Khil. Wspaniałym brzmieniem zachwyca, przygotowany przez Kaję Potrzebską, Chór.
Niezwykle pięknie prezentuje się, co dla filmowej tematyki szczególnie ważne, strona wizualna przedstawienia. O tym, że Opera Nova ma wspaniały, na bardzo wysokim poziomie technicznym, dzięki Małgorzacie Chojnackiej, potrafiący wykrzesać z siebie maksimum artyzmu, balet, widzowie wiedzą doskonale. Wyobraźnia choreografki Pauliny Andrzejewskiej-Damięckiej przydała mu sporo energii i dynamiki niezbędnych do sprostania tu, stawianym przez orkiestrę pod batutą Macieja Figasa, wymaganiom.
Najwspanialszym elementem wizualnym są z całą pewnością projekcje multimedialne Adama Kellera.
A finał całości godny Hollywoodu. Takich efektów, jakie wymyślił reżyser Sebastian Gonciarz, zaproszeni na próbę generalną dziennikarze się nie spodziewali. A że to próba, sporo też było efektów dodatkowych. Zwłaszcza z udziałem najmłodszych melomanów. Ponieważ Szymon Jachimek dopuszcza w przedstawieniu pewną dozę improwizacji z udziałem widzów. Kto wie, czego będzie się można jeszcze spodziewać. Na generalnej np. było ogrywane potem kilkakrotnie słowo „snus”.